Dagestan: rosyjska czarna dziura
We wczorajszym zamachu w dagestańskim Kizlarze zginęło 12 osób. Rosjanie praktycznie nie ingerują w życie mówiącej 14 językami republiki. Lokalne narodowości podzieliły między sobą handel, władzę i wpływy w świecie kryminalnym
Dagestan to rosyjskie jądro ciemności. Władze federalne są w nim praktycznie nieobecne, a republikę pozostawiono na pastwę skłóconych narodowości. Wczoraj - w kolejnym po ataku na moskiewskie metro zamachu - zginęło tam 12 osób. Tym razem areną tragedii stało się miasto Kizlar.
Pierwszy wybuch spowodował zamachowiec, który wysadził się w ładzie niwie niedaleko budynków miejscowego FSB i MSW. Do drugiej eksplozji, przeprowadzonej według podobnego scenariusza, doszło, gdy na miejscu tragedii pracowali już milicyjni śledczy. Spośród 12 ofiar śmiertelnych dziewięć osób to mundurowi.
Za atakiem stoją najpewniej miejscowi fundamentaliści. W Dagestanie bezustannie wybuchają bomby, zaś przed budynkami rządowymi rozrywają się szahidzi. W czerwcu 2009 r. zginął szef tutejszego MSW Adilgieriej Magomiedtagirow, rozstrzelany podczas wesela trzema seriami z karabinu. Wczorajszy zamach jest już czwartym tego typu incydentem od początku marca.
Chaos i terroryzm w Dagestanie to w dużej mierze efekt panującej do niedawna na Kremlu koncepcji zakładającej pozostawienie tego regionu samemu sobie. W sztucznie stworzonej republice obowiązuje 14 języków urzędowych, zamieszkuje ją ponad 100 narodowości. Krucha równowaga opiera się na ściśle rozdzielonych wpływach największych z nich.
Lokalny czarny rynek po czasach spontanicznej prywatyzacji został podzielony między narody: w dużym uproszczeniu Lakom przypadł handel kawiorem, Kumycy opanowali sektor gazowy, Awarowie - ropę, Dargijczycy kontrolują finanse, zaś Czeczeni wyspecjalizowali się w porwaniach dla okupu. W ten sposób Dagestan stał się centrum nieprzejrzystego biznesu i kontrabandy między Rosją centralną, Czeczenią a Azerbejdżanem. Wszyscy spotykają się na rynku w Chasawjurcie - największym bazarze regionu, na którym można kupić wszystko, co legalne i nielegalne. W tym karabiny, z którymi prawdziwi mężczyźni nie powinni się rozstawać. - W życiu nie widziałem takiej ilości broni - opowiadał po ceremonii zaprzysiężenia prezydenta republiki Magomiedsałama Magomiedowa rosyjski wicepremier Aleksandr Chłoponin.
Najważniejsze grupy etniczne podzieliły między sobą również władzę. Tradycyjnie prezydent wywodził się z Awarów, premier - z Dargijczyków, zaś przewodniczący parlamentu był Kumykiem. Czasem Awarowie i Dargijczycy w ramach swoistego sojuszu zamieniali się stanowiskami (prezydent Magomiedow jest Dargijczykiem). Równinni Kumycy stoją w ostrej opozycji wobec dwóch poprzednich, góralskich nacji. Mogą jednak liczyć na lojalność Lezginów, tradycyjnie zarządzających służbą podatkową: niezbyt prestiżowym, ale dającym możliwość wzbogacenia się urzędem. To nie wszystko: w obrębie każdej nacji stanowiska trzeba podzielić między najpotężniejsze tuchumy (rody). Ojciec obecnego prezydenta Magomiedali Magomiedow także stał niegdyś na czele republiki - i to przez prawie 20 lat. Wśród Kumyków podobnie wpływowym rodem są Szychsaidowowie: Chizri to ekspremier, jego syn Danijał jest posłem, zaś ich kuzyn Murad zajmuje funkcję wicepremiera.
Miejscowe struktury siłowe także nie cieszą się specjalnym poważaniem. Mundurowi często uczestniczą w porwaniach i mafijnych porachunkach. - Można tu mówić wręcz o szwadronach śmierci, które uprowadzają i mordują ludzi choćby podejrzanych o jakikolwiek związek z radykalnym islamem - mówił nam znany obrońca praw człowieka Lew Ponomariow. W bandach często działają mundurowi. Dlatego mieszkańcy rzadko zwracają się do funkcjonariuszy - częściej powierzają rozstrzyganie sporów starszyźnie. Wciąż żywa jest też tradycja rodowej zemsty. W tej sprawie nic się nie zmieniło od czasów sowieckich. Nawet wówczas Moskwa wolała się zbytnio nie angażować i najwyższe posady w partii i rządzie rozdzielała zgodnie z narodowo-klanowym kluczem. Dzisiaj jedynym wkładem centrum w rozwój peryferyjnego Dagestanu są dotacje, stanowiące 80 proc. budżetu republiki. - Same dotacje to zbyt mało. Potrzebne są inwestycje i nowe miejsca pracy. Bez tego nie da się zasypać cywilizacyjnej przepaści między tym obszarem a resztą Rosji - mówił nam rosyjski specjalista ds. Kaukazu Siergiej Markiedonow.
Rosja 200 lat po podbiciu regionu wciąż nad nim nie panuje. Tymczasem republika leży w ważnym strategicznie i komunikacyjnie punkcie. Według geopolityków, kto panuje nad Dagestanem, ten ma klucz do kontroli nad Kaukazem.
Samozwańczy emir Kaukazu Dokka Umarow w nagraniu wideo przekazanym jednemu z radykalnych portali internetowych powiedział, że zamachów dokonano na jego osobiste polecenie. Miała to być zemsta za zabicie w lutym tego roku przez rosyjskie siły bezpieczeństwa kilku Czeczenów pod wioską Arszty.
Z kolei Kommiersant, powołując się na ustalenia śledczych, ujawnił, że jednym z przewodników kobiet, które wysadziły się w metrze, był Czeczen Kazbiek Matajew. Według jednej z wersji to on zdalnie, za pomocą telefonu komórkowego, odpalił oba ładunki wybuchowe, po czym zbiegł.
@RY1@i02/2010/064/i02.2010.064.000.0009.001.jpg@RY2@
Fot. Reuters/Forum
Dwóch terrorystów-samobójców wysadziło się w samochodach nieopodal budynków MSW i FSB w Kizlarze
@RY1@i02/2010/064/i02.2010.064.000.0009.002.jpg@RY2@
Regionalne centrum handlu
michal.potocki@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu