Przegrany Sarkozy próbuje ratować swoją popularność
Centroprawica Nicolasa Sarkozy’ego rezygnuje z najodważniejszych projektów reform, by ratować resztki popularności. To efekt przegranych wyborów regionalnych.
Premier Francois Fillon poinformował wczoraj, że w tym roku we Francji na pewno nie wejdzie w życie tzw. podatek ekologiczny. Opłata za emisję dwutlenku węgla - mająca wymusić rozwój technologii przyjaznych środowisku - miała zacząć obowiązywać od początku lipca. Jego wprowadzenie spowodowałoby jednak wzrost cen paliw i gazu od 4 do 4,5 eurocenta za litr.
Szef rządu podkreślił, że powrót do idei podatku ekologicznego będzie możliwy tylko wtedy, gdy decyzja o jego wprowadzeniu zapadnie w całej Unii Europejskiej. - W przeciwnym wypadku zagroziłby on konkurencyjności francuskich firm - podkreślił.
Przeciwko podatkowi opowiedział się także prezydent Nicolas Sarkozy, choć do tej pory był jego gorącym zwolennikiem. Nie przeszkadzał mu także spodziewany wzrot cen paliw. - Byłoby absurdem opodatkowanie francuskich przedsiębiorstw, bo dawałoby to przewagę pod względem konkurencyjności firmom z państw zanieczyszczających środowisko - oświadczył.
Rezygnacja z pomysłu zielonego podatku jest efektem wyborczej sromotnej porażki rządzącej Unii na Rzecz Ruchu Ludowego (UMP) w niedzielnych wyborach regionalnych. Porzucenie najbardziej kontrowersyjnych pomysłów ma przywrócić partii utraconą popularność.
UMP będzie kontrolować zaledwie 26 regionów metropolitalnych, podczas gdy opozycyjna Partia Socjalistyczna przejęła władzę w 23. Ostateczne wyniki głosowania są i tak lepsze dla UMP, niż wskazywały to sondaże przeprowadzone tuż po zakończeniu wyborów. Wynikało z nich, że partia Sarkozy’ego zachowa władzę tylko w jednym regionie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu