Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Świat

Chcą się skupić na pozytywnych niemieckich cechach

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę

Mamy może dziesięć procent szans - przyznaje publicznie pomocnik VfB Stuttgart Aleksandr Hleb. Dziewiąta drużyna Bundesligi gra z mistrzem Hiszpanii, klubowym mistrzem świata i zdobywcą Pucharu Europy - Barceloną.

Katalończycy tworzą specyficzną drużynę. Gdy w sobotę wygrali 4:0 z Racingiem, legendarny piłkarz Barcy Johan Cruijff powiedział, że był to jej najgorszy mecz za kadencji trenera Josepa Guardioli. W katalońskich mediach więcej miejsca poświęcono właśnie temu spotkaniu niż 1/8 finału Ligi Mistrzów. Bo na razie większe emocje budzi ściganie się z Realem o pierwsze miejsce w lidze hiszpańskiej niż pierwszy mecz na wyjeździe w którejś tam rundzie Champions League z jakimś tam VfB Stuttgart.

Piłkarze Barcelony niewiele wiedzą o swoich dzisiejszych rywalach. I zresztą nie za bardzo się nimi interesują. Co kilka dni wychodzą na boisko i robią swoje, niemal tak samo za każdym razem. Podobnie będzie i dzisiaj. Dopiero gdy niemieccy dziennikarze zaczęli ich naciskać, Carles Puyol spojrzał na tabelę Bundesligi i powiedział kurtuazyjnie: - To jest niebezpieczna siła. Musimy być ostrożni.

Thierry Henry w ogóle nie wiedział, co powiedzieć, więc z uśmiechem na ustach ułożył zdanie, jakie układa w zasadzie przed każdym meczem: - To bardzo trudny rywal.

Z kolei niemal wszyscy w VfB zachowują się tak, jak piłkarze Bytovii Bytów przed spotkaniem z Wisłą Kraków. Trener mówi o "najlepszej drużynie w okolicy", której pokonanie graniczy z cudem. Napastnik Cacau liczy na jakąś niespodziankę. Na jakiej podstawie? Bo stadion będzie pełen. A Hleb? - Nawet jak wygramy w Stuttgarcie, to w perspektywie pozostaje wyjazd na Camp Nou. I co wtedy? - straszy Białorusin. Wydaje się, że tylko Jens Lehmann się tym nie przejmuje. Bramkarz VfB powiedział, że Barcelonę da się ograć, jeśli jej rywal skupi się na pozytywnych, typowo niemieckich cechach. Jakich konkretnie? Nie sprecyzował.

W drugim dzisiejszym meczu Olympiakos zagra u siebie z Bordeux. W tym przypadku faworytem również są goście. Drużyna z Pireusu niedawno zmieniała trenera, a zatrudniła dodatkowego psychologa. A Bordeaux? W wyrównanej lidze francuskiej od dawna jest w równej formie, która gwarantuje aktualnym mistrzom Francji pierwsze miejsce w tabeli. Bez względu na to, czy Bordeaux wygra, czy nie, jego trener Laurent Blanc pozostanie głównym kandydatem na następcę selekcjonera reprezentacji Francji Raymonda Domenecha.

- To ciekawe, że wszyscy wiedzą, co będę robił za pół roku, bo ja nawet nie wiem, co będę robił jutro - powiedział wczoraj Blanc.

Były kapitan mistrzów świata jest pewny tylko tego, że dzisiaj w Atenach odpocznie sobie od uporczywych francuskich mediów.

1/8 finału Ligi Mistrzów: VfB Stuttgart - Barcelona (20.45, nSport), Olympiakos Pireus - Bordeaux (20.45, nSport). Rewanże 17 marca.

rup

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.