Didier Drogba i Eto’o nie tacy dobrzy, jak wszyscy myśleli
Wielki faworyt Pucharu Narodów Afryki, WKS, pożegnał się z rozgrywkami w kontrowersyjnych okolicznościach. Podobnie zresztą jak Kamerun.
Na początku dogrywki (w regulaminowym czasie gry było 1:1) meczu z Egiptem Kamerun dał sobie wbić bramkę w absurdalnej sytuacji - niepilnowany Geremi podał do bramkarza, piłkę przejął Gedo i trafił na 2:1. Trzeciego gola Egipcjanie strzelili w jeszcze dziwniejszych okolicznościach. Hassan uderzył z dystansu, piłka odbiła się przed bramką i wyszła w pole. Sędzia uznał jednak, że futbolówka minęła linię. Podopieczni Paula Le Guena nie byli już w stanie odrobić strat. - Arbiter wspierał Egipcjan - podsumował Samuel Eto’o.
Sędziowie skrzywdzili również piłkarzy WKS. Faworyci turnieju nie wykorzystali jednak kilku sytuacji i też powinni poczuwać się do winy.
Nic nie zapowiadało tej tragedii. Z sześciu drużyn z Czarnego Lądu, które zagrają w mistrzostwach świata, zdecydowanie najsilniejszy skład ma ekipa Słoni. Są to zawodnicy doświadczeni, ograni w najsilniejszych ligach świata, często odgrywający w nich główne role. Drogba i Kalou z Chelsea, Toure z Manchesteru City, Eboue z Arsenalu, Zokora z Sevilli, Yaya Toure z Barcelony, Gervinho z Lille czy Bakari Kone z Olympique Marsylia to uznane gwiazdy.
W niedzielę mit afrykańskiego dream teamu legł jednak w gruzach. WKS mimo że jeszcze minutę przed końcem spotkania prowadziło 2:1, dało sobie strzelić wyrównującego gola, a kolejnego straciło w dogrywce. Co prawda w 122. min spotkania sędzia nie uznał prawidłowej bramki Kolo Toure, ale to nie do arbitra trener Vahid Halihodzić kierował pretensje po spotkaniu.
- To, co zrobili moi piłkarze w ostatnich minutach meczu, jest niedopuszczalne! - grzmiał po meczu bośniacki szkoleniowiec. - Nie wiem, skąd to się wzięło? Może tajemnica tkwi w psychice moich piłkarzy? Jeśli minutę przed końcem meczu prowadzi się jedną bramką, to trzeba pilnować wyniku i za wszelką cenę dowieźć go do końca! Nam się nie udało i dlatego uważam, że to Algieria zasłużyła na awans. Okazuje się, że nie jesteśmy tak dobrzy, jak się o nas mówi. Przyjechaliśmy tu z wielkimi nadziejami, ale zawiedliśmy. Jestem bardzo rozczarowany. Nie wiem, jak się usprawiedliwić. Przepraszam wszystkich kibiców naszej drużyny - mówił emocjonalnie Halihodzić.
Algierczycy rozpoczęli turniej fatalnie - od porażki 0:3 z półamatorami z Malawi. Wokół reprezentacji rozpętała się burza. Kibice zarzucali swoim piłkarzom, że zlekceważyli przeciwników. Trener Rabah Saadane zdołał jednak odmienić swoją drużynę. Przeciwko Słoniom Algierczycy zagrali bardzo ambitnie. Świetny mecz rozegrał strzelec bramki na 2:2, obrońca Glasgow Rangers Madjid Bougherra. Bohaterem całej Algierii został jednak Hameur Bouazza z angielskiego Blackpool, który zdobył bramkę na wagę awansu.
Być może nie doszłoby do niego, gdyby FIFA nie bała się wprowadzić możliwości oglądania na wideo powtórek kontrowersyjnych sytuacji. Gol Kolo Toure na 3:3 powinien być uznany, przyznał to nawet Sepp Blatter. Szef FIFA powoli zmienia zdanie i zapowiada, że w przyszłości korzystanie z wideo może być dozwolone.
- Nie jestem absolutnym przeciwnikiem tej nowości. Jeśli będą gotowe rozwiązania technologiczne, to jestem gotów zaakceptować ten pomysł. Ale na pewno nie zostanie to wprowadzone przed mistrzostwami w RPA - zapowiedział Blatter.
@RY1@i02/2010/017/i02.2010.017.000.019a.001.jpg@RY2@
Salomon Kalou (z lewej) i Didier Drogba walczą o piłkę z Antharem Yahią z Algierii
Fot. PAP/EPA
Artur Szczepanik
artur.szczepanik@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu