Dziennik Gazeta Prawana logo

Oligarchowie wciąż w symbiozie z politykami

29 czerwca 2018

Gdy późną jesienią 2004 r. Ukraińcy zjechali na Majdan Nezałeżnosti, by żądać powtórki wyborów prezydenckich, jedną z ich motywacji był sprzeciw wobec wszechwładzy klanów oligarchicznych związanych z Leonidem Kuczmą i Wiktorem Janukowyczem.

Przez pięć lat niewiele się jednak zmieniło: politycy, także ci pomarańczowi, nadal zależą od wielkiego biznesu, zabiegają o jego poparcie, zaś sami oligarchowie umiejętnie rozgrywają ich między sobą.

Niespełnione obietnice

Podczas pomarańczowej rewolucji obecna premier Julia Tymoszenko obiecywała przyjrzenie się prywatyzacji 3 tys. zakładów, które sprzedano za bezcen podczas prezydentury Kuczmy. Z tych zapowiedzi nic nie wyszło, państwo cofnęło jedynie prywatyzację huty Kryworiżstal, którą za sześciokrotnie zaniżoną cenę kupili do spółki główny sponsor Partii Regionów Rinat Achmetow i zięć Kuczmy Wiktor Pinczuk.

Potem nowa ekipa straciła zapał do prywatyzacyjnych rozliczeń. Trudno się zresztą dziwić: jednym z najbogatszych oligarchów w ekipie pomarańczowych jest sama Julia Tymoszenko. - Karierę w biznesie gazowym robiła u boku najbardziej skorumpowanego premiera w historii Ukrainy, Pawła Łazarenki - przypomina w rozmowie z nami historyk Jarosław Hrycak. Dzisiaj Łazarenko odsiaduje w USA wyrok 9 lat więzienia. Pinczuk zaś kreuje się na najbardziej proeuropejskiego przedsiębiorcę w kraju - w krymskiej Jałcie regularnie organizuje prounijne konferencje.

Spora elastyczność ukraińskich oligarchów nie jest niczym nowym. Sam Pinczuk dał temu dowód już w 2004 r. Przed pierwszą turą w trzech należących do niego telewizjach królowali zwolennicy Janukowycza. Gdy okazało się, że zwycięstwo namaszczonego przez Kuczmę polityka nie jest pewne, zaczął dopuszczać na antenę przedstawicieli opozycji. Cel? Nie spalić za sobą mostów w razie sukcesu Juszczenki. Obecnie, zdaniem części mediów, pomaga byłemu szefowi banku centralnego Serhijowi Tihipce, który niespodziewanie wyrasta na czarnego konia wyścigu o prezydenturę. Choć Tihipko nie ma szans na zwycięstwo, jego kampania to świetny fundament przed kolejnymi wyborami parlamentarnymi.

Powrót króla czekolady

Powikłane losy oligarchów obrazuje też kariera Petra Poroszenki, z racji interesów zwanego królem czekolady. Finansowy architekt sukcesu Juszczenki i ojciec chrzestny jednego z jego dzieci był sekretarzem Rady Bezpieczeństwa i Obrony. - Pomarańczowa rewolucja była buntem milionerów przeciw miliarderom - komentował jego awans szwedzki ekspert Anders Aaslund. Po kilku miesiącach Poroszenko odszedł w atmosferze podejrzeń o korupcję. Jego triumfalny powrót nastąpił w 2009 r. Okazał się on jedynym możliwym do przyjęcia zarówno przez Juszczenkę, jak i Tymoszenko kandydatem na fotel szefa MSZ po trwającym pół roku wakacie. Nie zaszkodził mu nawet zupełny brak doświadczenia w dyplomacji. W zamian za zielone światło od szefowej rządu - jak spekulowały media - należący do niego popularny 5 Kanał miał zachować wobec niej co najmniej życzliwą neutralność.

Zdaniem szefa Kijowskiego Instytutu Problemów Zarządzania Kosta Bondarenki od 2004 r. zaszła jedna istotna zmiana. Kampania wyborcza jest prowadzona ze znacznie mniejszym rozmachem niż wówczas. Kryzys? Nie tylko. - Oligarchowie nie tak chętnie finansują kandydatów na prezydenta. Głowa państwa przy obecnej konstytucji nie ma żadnego wpływu na korupcyjny pion systemu politycznego. Znacznie ciekawsze dla oligarchów będą wybory parlamentarne, które dają szansę zdobycia immunitetu i wpływów w ministerstwach - mówi nam Bondarenko.

W najbliższą niedzielę Ukraińcy wybiorą następcę prezydenta Wiktora Juszczenki. DGP przedstawia cykl artykułów podsumowujących pięć lat, które minęły od pomarańczowej rewolucji. Wczoraj pisaliśmy o paraliżu władzy państwowej i jego konsekwencjach dla Ukrainy. Dzisiaj tematem naszego artykułu są oligarchowie. W 2004 r. to ich fortuny przesądzały o szansach pomarańczowych i sile obozu władzy. Jak zachowują się w obliczu kolejnych wyborów?

@RY1@i02/2010/009/i02.2010.009.000.010a.002.jpg@RY2@

Prezes Szachtara Donieck Rinat Achmetow od zawsze stoi u boku kandydata Partii Regionów Wiktora Janukowycza

Fot. ITAR-TASS/Forum

Michał Potocki

michal.potocki@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.