Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Świat

Niemcy, czyli pęknięta cebula

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Czy Angela Merkel uratuje euro? I czy w związku z tym Unia Europejska stanie się bardziej niemiecka? W gorących miesiącach pogłębiającego się kryzysu wokół wspólnej waluty takie pytania przestały być domeną ekspertów. Zwłaszcza w Polsce wizja "niemieckiej Europy" wywołuje kontrowersje. Ale zanim zdecydujemy się, czy nas ona cieszy, czy też przeraża, warto zastanowić się, co właściwie oznacza "bardziej niemiecka Europa"? Nowa książka Piotra Burasa pojawia się w dobrym momencie i rzuca wiele światła na ten problem.

Wśród autorów piszących po polsku o Niemczech publicysta "Gazety Wyborczej" jest jedną z najbardziej solidnych firm. Jego teksty nie są powierzchowne ani nie obsługują polskich mitów czy resentymentów na temat sąsiada zza Odry. Podobnie jest z książką "Muzułmanie i inni Niemcy". Autor oparł ją na przejrzystym koncepcie: w powojennej historii Niemcy mniej więcej co dwadzieścia lat wymyślają się na nowo. W 1949 r. kraj został podzielony na RFN i NRD, a pobity i straumatyzowany wojną naród musiał szukać sobie miejsca w Europie, którą jeszcze kilka lat wcześniej próbował wziąć pod but. Dwadzieścia lat później (1968 r.) wstrząsnęła nim rewolta studentów domagających się rozliczenia z nazistowską przeszłością i zrzucenia konserwatywnego obyczajowego gorsetu. Kolejny przystanek to rok 1989 i niemieckie zjednoczenie, którego skutki gospodarcze oraz polityczne Niemcy (i Europa) trawią do dziś. A ponieważ minęło już kolejne 20 lat, nie od rzeczy pozostaje pytanie: na czym polega najnowsza odsłona niemieckiego wymyślania się na nowo? Buras odpowiada opisowo, wprowadzając czytelnika w najważniejsze debaty, które rozpalały Niemców w ostatnim czasie.

Rozbija przy okazji parę polskich mitów o zachodnim sąsiedzie. Na przykład ten, że Niemcy są gospodarką wychyloną ekstremalnie na lewo. Pokazuje, że tamtejsza struktura społeczna (gdyby przedstawić ją na wykresie) najbardziej przypomina dziś pękniętą cebulę: klasa średnia niby jest szeroka, ale za to coraz bardziej (i na dobre) rozwarstwiona. Opisuje też wielką dyskusję rozpętaną przez filozofa Petera Sloterdijka, który odwrócił marksistowskie dictum o wyzysku pracy przez kapitał, stwierdzając, że dziś to najbogatsza i najbardziej rzutka część społeczeństwa jest wyzyskiwana przez najmniej zaradnych i żyjących z pomocy społecznej. W innym miejscu Buras pokazuje z kolei, że Niemcy nie uniknęły napięć wokół problemów z integracją imigrantów, doskwierających innym zachodnim krajom. Bo choć w Berlinie (w przeciwieństwie do Paryża czy Londynu) nie płonęły nigdy przedmieścia, to nie bez powodu kontrowersyjna książka Thilo Sarrazina - twierdzącego, że dalszy napływ imigrantów degeneruje niemiecką gospodarkę i tkankę społeczną - rozeszła się w kilkumilionowym nakładzie.

W sumie wychodzi z tego kolorowy i niebanalny portret Niemców dwie dekady po zjednoczeniu. Momentami może trochę za bardzo dydaktyczny (z wyraźnym przechyłem w stronę lewicowego elitaryzmu). Ale niewątpliwie niezastąpiony, jeśli mamy połapać się w tym, czego właściwie od siebie i od Europy chce dziś gigant znad Renu i Łaby.

@RY1@i02/2011/248/i02.2011.248.186001200.802.jpg@RY2@

Piotr Buras, "Muzułmanie i inni Niemcy. Republika berlińska wymyśla się na nowo", Sic!, Warszawa 2011

Rafał Woś

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.