Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Świat

Ekonomiści pomagają dopaść przestępców

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Grupa naukowców z UCLA wykorzystuje nowoczesne narzędzia ekonomiczne do tworzenia map miejskiej przestępczości. Lokalna policja już korzysta ze stworzonych przez nich modeli

U mistrzów kryminału zawsze jest tak, że legendarny detektyw prócz żelaznej logiki ma jeszcze inną umiejętność, stanowiącą jego znak rozpoznawczy. Sherlock Holmes większość sukcesów zawdzięczał zrozumieniu arkanów chemii. Hercules Poirot był dumny ze znajomości psychologii. A Lisbeth Salander (bohaterka powieści Stiega Larssona) była wybitną hakerką. Detektyw ekonomista na razie się nie pojawił. To jednak powinno się szybko zmienić.

Na Uniwersytecie Kalifornijskim UCLA pod wodzą matematyczki Andrei L. Bertozzi pracuje zespół badawczy, którego zadaniem jest dowieść, jak nowoczesne narzędzia ekonomiczne (głównie statystyka) mogą pomóc policji. Team naukowców (matematycy, ekonomiści i antropolog) ma na koncie pierwsze sukcesy. Grupa prof. Bertozzi przeanalizowała statystyki dotyczące porachunków gangów w Los Angeles w ostatnich 10 latach. Na podstawie tych danych naukowcy stworzyli algorytm, który pozwala z wysokim prawdopodobieństwem wskazać, który gang jest odpowiedzialny za dane zabójstwo. W praktyce działa to tak: LAPD (Los Angeles Police Department) znajduje denata i ma uzasadnione podejrzenie, że to ofiara mafijnych porachunków. Nie wie jednak, który z lokalnych gangów jest odpowiedzialny za morderstwo. Wtedy może sięgnąć po algorytm, który bierze pod uwagę statystyczne prawdopodobieństwo waśni pomiędzy grupami przestępczymi. W dotychczasowych - teoretycznych na razie - eksperymentach skuteczność narzędzia wynosiła aż 80 proc.

To nie pierwsza nowinka dostarczona przez naukowców z UCLA lokalnej policji. Już rok temu grupa stworzyła dla LAPD zestaw środków potrzebnych do zwalczania miejskiej przestępczości. Do czasu rozpoczęcia współpracy z zespołem prof. Bertozzi, stróże prawa w Los Angeles pracowali tak, jak większość wydziałów policji na świecie. Po prostu - w miarę możliwości organizacyjnych - wysyłała wzmocnione patrole tam, gdzie rosła liczba włamań i zabójstw. To prowadziło do chwilowej poprawy statystyk. Po pewnym czasie przestępcy przenosili się jednak w inne miejsce albo powracali do swojego matecznika. Stróże prawa byli bezradni.

Bertozzi i jej ludzie przeanalizowali dane statystyczne dotyczące włamań w rejonie Los Angeles, poddając je obróbce przy pomocy takich narzędzi matematycznych, jak bifurkacja (dociekliwym wyjaśniamy, że jest to skokowa zmiana własności modelu matematycznego przy drobnej zmianie jego parametrów, często spotykana przy rozwiązywaniu równań różniczkowych). Doszli do ciekawych wniosków. Ich zdaniem przestępczość rozchodzi się geograficznie w sposób, który da się przewidzieć - niczym wstrząsy wtórne po trzęsieniu ziemi. Dlatego wiele zależy od sąsiedztwa dzielnicy, w której policja chce iść na wojnę z przestępcami. Upraszczając: szanse powodzenia ma zmasowane uderzenie w gang dilerów narkotykowych, którzy opanowali okolice dworca kolejowego. Kryminaliści są tam dlatego, że jest to dla nich cenny punkt. Jeżeli policja zdoła ich stamtąd wypchnąć, nie odżyją kilometr dalej, bo im się to nie opłaca. Po wykonaniu dzieła, organa ścigania mogą więc na kilka miesięcy wycofać się z tego obszaru. Przestępcy będą bowiem potrzebowali czasu, by odbudować siły. Inaczej jest w sytuacji, gdy policja próbuje okiełznać falę włamań w biednej dzielnicy. Tu strategia typu "uderzamy i wychodzimy" jest niemożliwa do zrealizowania. Nawet permanentna obecność stróżów porządku nic nie da, bo włamania przeniosą się o kilka ulic dalej. W tym drugim wypadku powinno się stawiać na teorię "wybitych szyb", w myśl której do wzrostu bezpieczeństwa przyczynia się nie tyle obecność policji, co poprawa standardu miejsc publicznych. Nie od dziś wiadomo, że nic tak nie przyciąga kolejnych włamywaczy, jak właśnie drobne wykroczenie, które uchodzi płazem. Skoro ktoś już raz zdołał wbić szybę i włamać się do środka, nietrudno to powtórzyć.

Grupa prof. Bertozzi zapowiada prace nad udoskonalaniem map i fal miejskiej przestępczości. A na razie otrzymuje wyróżnienie dla pierwszych detektywów z doktoratami z dziedziny nauk ekonomicznych.

Rafał Woś

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.