Brytyjczyków nie stać na dom
W latach 2010 - 2011 w Wielkiej Brytanii powstanie jedynie 105 tys. nowych mieszkań, najmniej od lat 20. XX wieku. Powodem są z jednej strony coraz surowsze wymogi stawiane przez banki ubiegającym się o kredyt hipoteczny, z drugiej - wysokie bezrobocie i rosnąca liczba osób, które nie mają niezbędnego kapitału do budowy domu.
W najnowszym raporcie Krajowe Stowarzyszenie Mieszkaniowe (NHF) przewiduje, że z tego powodu w ciągu nadchodzących 10 lat udział Brytyjczyków, którzy są właścicielami nieruchomości, w której mieszkają, spadnie z 72,5 do 63,8 proc. W ten sposób zostanie zniweczona jedna z najważniejszych reform wprowadzonych jeszcze przez Margaret Thatcher w latach 80. XX wieku: stworzenie warunków do zakupu domu dla niemal każdego mieszkańca kraju.
Z powodu zbyt małej liczby budowanych domów gwałtownie rosną ceny wynajmu. Zdaniem NHF za 5 lat będą one wyższe o 20 proc. W tym czasie ceny samych domów wzrosną o 21 proc.
- Dla wszystkich poza naprawdę bogatymi ludźmi warunki mieszkaniowe stają się coraz trudniejsze. Trzeba powiedzieć jasno, że mamy całkowicie niewydolny rynek nieruchomości - uważa szef NHF David Orr.
W tym roku średnia cena domu w Wielkiej Brytanii osiągnie 214 tys. funtów (1 mln zł), jednak do 2016 r. ma urosnąć do 260 tys. funtów (1,22 mln zł). Tylko w latach 1997 - 2007 ceny mieszkań w Wielkiej Brytanii wzrosły trzykrotnie. Jak pisze dziennik "Guardian", są teraz poza zasięgiem ogromnej części społeczeństwa. W samym Londynie średnia cena zakupu metra kwadratowego mieszkania po raz pierwszy przekroczyła symboliczną granicę 10 tysięcy euro. Jest to najwyższy wskaźnik ze wszystkich miast Unii. Na drugim miejscu jest Paryż, gdzie ceny mieszkań są o 20 proc. niższe.
W tej sytuacji aż 4,5 miliona Brytyjczyków wystąpiło o mieszkania w budynkach socjalnych. Jednak realną szansę mają tylko rodziny w wyjątkowo trudnej sytuacji. - Nakłady na mieszkania socjalne są rzeczywiście zbyt niskie - przyznał w wywiadzie dla BBC Radio 4 minister budownictwa Grant Shapps. Jednak jego zdaniem na razie znaczące zwiększenie funduszy na ten cel nie jest możliwe. Priorytetem rządu Davida Camerona jest szybkie zrównoważenie finansów publicznych.
J.Bie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu