Dziennik Gazeta Prawana logo

Zamach w białoruskim metrze

29 czerwca 2018

Bomba podłożona na najważniejszej stacji mińskiego metra zabiła co najmniej jedenaście osób, a około stu kolejnych raniła. Opozycja obawia się, że prezydent Aleksander Łukaszenka wykorzysta sytuację, by wzmóc represje polityczne

Do eksplozji doszło w godzinach szczytu (dokładnie o 17.56) na Kastrycznickiej, najważniejszej stacji stołecznego metra. Wybuch utworzył na peronie półmetrowy krater, a według niektórych źródeł na stacji zawaliła się część sufitu.

- Nasz pociąg właśnie zatrzymał się na peronie. Pamiętam huk, wstrząs, a potem wszystko wypełniło się dymem. Wyszedłem z pociągu i poszedłem na górę. Wielu ludzi miało zakrwawione i okopcone dymem twarze i ubrania - opowiadał radiu Swaboda Hienadź, świadek wydarzenia. Już po pięciu minutach od eksplozji na miejsce przybyły pierwsze jednostki ministerstwa sytuacji nadzwyczajnych.

Kastrycznickaja to jedyna stacja przesiadkowa między dwiema liniami mińskiego metra, z którego codziennie korzysta 800 tys. pasażerów. W bezpośredniej okolicy znajduje się wiele najważniejszych urzędów Białorusi, m.in. siedziby banku centralnego i KGB oraz rezydencja prezydenta.

Agencja Interfaks-Zapad podała, powołując się na źródła w milicji, że przyczyną eksplozji był najprawdopodobniej zamach terrorystyczny. Taką wersję potwierdzają też świadkowie. - Czułem zapach prochu. A znam się na tym, byłem oficerem, czołgistą - mówił jeden ze świadków telewizji STW.

Na wieczór białoruski prezydent Aleksander Łukaszenka zwołał nadzwyczajną naradę szefów resortów siłowych, podczas której wzywał do wzmocnienia środków bezpieczeństwa.

- Nie dadzą nam spokojnie żyć. Wiecie, kogo mam na myśli - mówił Łukaszenka na spotkaniu. - Przeanalizujcie, komu nie podoba się stabilność - dodawał. Słowa te wzbudziły popłoch w szeregach przeciwników politycznych prezydenta, którzy obawiają się, że władze wykorzystają wybuch do wzmożenia represji.

- Nie mam wątpliwości, że zamach zostanie wykorzystany do unicestwienia opozycji - przekonywał na antenie Kommiersant FM znany białoruski publicysta Pawał Szaramiet. Niektórzy podejrzewają nawet, że eksplozja była prowokacją służb specjalnych, by uzasadnić dalsze przykręcenie śruby.

Wczorajszy wybuch był drugim tego typu zdarzeniem w ostatnich latach. W lipcu 2008 roku podczas koncertu z okazji Dnia Niepodległości w białoruskiej stolicy eksplodował ładunek domowej roboty, w wyniku czego 54 osoby zostały ranne. Władze wykorzystały incydent do przeprowadzenia czystki wśród najwyższych rangą funkcjonariuszy struktur siłowych. Do dziś nie ustalono sprawcy zamachu, choć w ramach śledztwa m.in. pobrano odciski palców od 1,3 mln Białorusinów, 13 proc. ogółu obywateli.

@RY1@i02/2011/071/i02.2011.071.000.008a.001.jpg@RY2@

Fot. Reuters/Forum (2)

Według świadków zdarzenia wybuch utworzył na peronie półmetrowy krater. Inni opowiadali, że na podróżnych zawalił się sufit

@RY1@i02/2011/071/i02.2011.071.000.008a.002.jpg@RY2@

Do wybuchu doszło, kiedy mieszkańcy Mińska wracali z pracy

Michał Potocki

michal.potocki@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.