Znów silne wstrząsy w Japonii
Niecały miesiąc po tragicznym w skutki trzęsieniu ziemii Japonię znów nawiedziły wstrząsy tektoniczne. Tym razem trzęsienie miało siłę 7,4 stopnia, o 1,6 stopnia mniej niż 11 marca.
Epicentrum trzęsienia znajdowało się niedaleko poprzedniego: pod wodą, kilkadziesiąt kilometrów od brzegu prefektury Miyagi w północno-wschodniej części wyspy Honsiu. Wstrząsy były odczuwalne także w Tokio. Służby meteorologiczne ostrzegły przed falą tsunami, która miała osiągnąć wysokość jednego metra.
W Sendai, stolicy Miyagi, doszło do wielu pożarów i wycieków gazu. W elektrowniach atomowych Onagawa i Higashidori wysiadło zasilanie, jednak wzrostu promieniowania nie zaobserwowano. Z kolei z siłowni Fukushima I, w której po 11 marca doszło do radioaktywnego wycieku, prewencyjnie ewakuowano kilku pracowników. Tym razem epicentrum wstrząsów było oddalone od Fukushimy o 140 km.
Do chwili zamknięcia tego wydania "DGP" nie było wiadomości o możliwych ofiarach wstrząsów. Jest natomiast wielu rannych, zwłaszcza w okolicach Sendai. Podczas poprzedniego dużego trzęsienia i tsunami - 11 marca - zginęło lub zaginęło 28 tys. osób. Od tego czasu w Japonii doszło do ponad stu słabszych wstrząsów wtórnych. Wczorajsze były jednak najsilniejsze z całej serii.
Sytuacją na wyspach poważnie zaniepokojeni są azjatyccy sąsiedzi Japonii. Przede wszystkim chodzi o niejasną sytuację związaną z elektrownią Fukushima I. Kilka państw wprowadziło już embargo na import żywności z Japonii. W Korei Płd. w obawie przed radioaktywnym deszczem zamknięto nawet kilka szkół.
Michał Potocki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu