Priorytet Obamy to walka z bezrobociem
Tworzenie nowych miejsc pracy będzie w nadchodzącym roku najważniejszym zadaniem rządu. W wygłoszonym w nocy polskiego czasu dorocznym orędziu o stanie państwa Obama miał też wezwać do zwiększenia wydatków na edukację, badania naukowe oraz infrastrukturę.
Amerykańskiemu prezydentowi nie będzie jednak łatwo o realizację tych zamierzeń. Republikanie, którzy po listopadowych wyborach mają większość w Izbie Reprezentantów, już zapowiedzieli, że będą odrzucać wszystkie pomysły prowadzące do powiększania długu publicznego. Zamiast tego chcieliby cięć wydatków publicznych i większych ulg podatkowych. Zdaniem Demokratów zbyt duże cięcia zdławią wzrost gospdarczy.
Według sondaży większość Amerykanów w tym sporze opowiada się po stronie prezydenta. Choć bezrobocie w grudniu zauważalnie spadło, nadal jest ono wysokie - 9,4 proc. - i pozostaje główną troską Amerykanów.
Poprawiająca się sytuacja gospodarcza Stanów Zjednoczonych i przejście Obamy w kierunku politycznego centrum przekłada się też na poparcie dla prezydenta. Amerykanie doceniają m.in. to, że udało mu się dojść do porozumienia z Republikanami w sprawie ulg podatkowych z czasów George’a W. Busha i wyważoną reakcję po strzelaninie w Tuscon, gdzie poważnie ranna została demokratyczna kongresmenka. Odsetek osób aprobujących jego działania znowu zbliżył się do poziomu 50 proc. Oznacza to, że Obama szybciej się odbił od sondażowego dnia po porażce w wyborach do Kongresu niż w analogicznym okresie uczynili to Ronald Reagan i Bill Clinton. To pozwala mu z pewnym optymizmem myśleć o reelekcji w 2012 r.
bjn
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu