Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Świat

Gauck posprząta po prezydentach

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Były opozycjonista ma przywrócić wiarę w to, że polityk może być szanowanym autorytetem życia publicznego

Pierwszy szef legendarnego Urzędu ds. Akt Stasi Joachim Gauck będzie nowym prezydentem Niemiec. Ma wyznaczyć kierunek debat o przyszłości państwa socjalnego czy polityki migracyjnej Niemiec.

To, że Gauck jest inny niż wszyscy jego poprzednicy, widać już na pierwszy rzut oka. W przeciwieństwie do chadeków Christiana Wulffa czy Richarda von Weizsaeckera albo socjaldemokraty Johannesa Raua nigdy nie był partyjnym funkcjonariuszem. Nie ma też za sobą długiej kariery urzędniczej w niemieckich i międzynarodowych instytucjach finansowych jak Horst Koehler. To rzecz jasna wynik jego zupełnie odmiennej biografii. 72-letni Gauck całe swoje dorosłe życie spędził po smutniejszej stronie żelaznej kurtyny: w Niemieckiej Republice Demokratycznej.

Gauck nigdy nie zdążył obrosnąć w sekretarki, asystentów, eleganckie garnitury i maniery zawodowego męża stanu, co charakteryzowało wszystkich jego poprzedników na stanowisku niemieckiego prezydenta. W przeciwieństwie do zawodowych polityków nie wygłasza okrągłych zdań obliczonych na zdobycie poklasku u wszystkich. Zwykle dość szybko wykłada karty na stół. Miałem okazję doświadczyć tego już podczas swojej pierwszej rozmowy z Gauckiem wiosną 2007 roku. W Polsce trwała właśnie gorąca dyskusja o lustracji. Gauck, jako pierwszy szef Urzędu ds. Akt Stasi (odszedł ze stanowiska po dwóch przepisowych kadencjach w 2000 roku), był w tym temacie rozmówcą zdawałoby się idealnym. Ale im dłużej rozmawialiśmy, tym trudniej było wpisać w dzielące wówczas polską opinię publiczną podziały na zwolenników i przeciwników lustracji. Bo Gauck nigdy nie ukrywał, że był i jest zdecydowanym przeciwnikiem grubej kreski i to pod jego rządami akta Stasi zostały szeroko otwarte. Z drugiej jednak strony ten sam Gauck przyjął do pracy w swoim urzędzie byłych pracowników tego samego Stasi, jako posiadających bezcenne know-how archiwistów.

Własne zdanie i odporność na wszelkie polityczne mody charakteryzują Gaucka do dziś. Z jednej strony do gry o prezydenturę wprowadziła go już dwa lata temu lewicowa koalicja SPD-Zieloni (Gauck przegrał wtedy w trzeciej turze parlamentarnego głosowania z kandydatem Angeli Merkel Christianem Wulffem). Jednocześnie narobił sobie na lewicy wielu wrogów, krytykując "rozleniwienie dużej części społeczeństwa przez hojne niemieckie państwo socjalne" i nazywając popularne po kryzysie ruchy w stylu Occupy Wall Street "prostackimi i naiwnymi antykapitalistami". Jakby tego było mało, naraził się też całej klasie politycznej, stając (jako jedyny) w obronie Thilo Sarrazina, byłego polityka SPD, który w swojej książce "Deutschland schafft sich ab" postawił tezę o kompletnym fiasku niemieckiej polityki wobec tureckich imigrantów.

W związku z tą przekornością Gaucka niemieckie media już wróżą, że jego prezydentura będzie jedną z najciekawszych w historii Republiki Federalnej. Niemiecki prezydent nie ma żadnych kompetencji związanych z bieżącym rządzeniem i jego rola polega wyłącznie na nadawaniu tonu ważnym dla przyszłości kraju debatom publicznym. Poprzednicy: Horst Koehler i Christian Wulff z tego zadania wywiązywali się raczej słabo. Gauck według wszelkiego prawdopodobieństwa nadrobi te deficyty, sprawiając, że głowa niemieckiego państwa znów będzie głową, a nie tylko nożycami do przecinania wstęg.

@RY1@i02/2012/054/i02.2012.054.00000080d.802.jpg@RY2@

AFP

Gauck w niedzielę zostanie prezydentem RFN

Rafał Woś

korespondencja z Berlina

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.