Niegościnna ziemia obiecana
Europa wciąż nie ma pomysłu na to, jak zagospodarować imigrantów szukających tu lepszego życia. Choć z każdym rokiem potrzebuje ich coraz bardziej. 50 tys. osób, które po arabskiej wiośnie szturmowały włoskie i francuskie wybrzeża, wystarczyło, by wzbudzić popłoch wśród polityków UE
Napięcie sięgnęło szczytu o poranku, gdy rozwścieczony tłum podpalił materace w prowizorycznym ośrodku dla uchodźców stworzonym na maleńkiej włoskiej wyspie Lampedusa. Rozgoryczeni ludzie zniszczyli trzy budynki, a następnie ruszyli ulicami Lampedusy, krzycząc: "Wolność! Wolność!". W stronę policjantów poleciały kamienie. Wkrótce jednak pojawili się oddziały interwencyjne i - niemal jednocześnie - ekipy włoskich stacji telewizyjnych. Finał bitwy o Lampedusę Włosi mogli obejrzeć w telewizji: policjanci przy pomocy pałek zagonili demonstrantów z powrotem na teren ośrodka. Do wieczora sytuacja była pod kontrolą, choć burmistrz wysepki zdążył już zażądać helikopterów i okrętów, by jak najszybciej pozbyć się uchodźców z wyspy.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.