Chirurgiczny cyberatak uderzył w grube ryby
Przestępczość
Wśród danych wykradzionych 24 grudnia przez hakerów z bazy amerykańskiego instytutu Stratfor są informacje na temat urzędników instytucji UE, NATO i zachodnich resortów obrony. Chodzi o dane 850 tys. ludzi, w tym ok. 70 tys. danych z kart kredytowych, umożliwiających kradzież pieniędzy.
Rynek przestępczości internetowej w 2010 r. został oszacowany przez Symantec na 388 mld dol. W 2011 r. kwota ta mogła przekroczyć dane dotyczące rynku narkotyków (411 mld dol.).
Do sieci trafiły adresy i hasła kont mailowych, numery kart kredytowych i telefonów pracowników takich instytucji jak Komisja Europejska, Europejska Służba Działań Zewnętrznych, Parlament Europejski, Eurojust (agencja ds. walki z przestępczością zorganizowaną) czy instytut badawczy European Policy Centre.
Wcześniej ujawniono informacje na temat polityków, pracowników wojska i służb specjalnych z USA i Wielkiej Brytanii, a także urzędników NATO. - Ujawnione adresy mailowe będą przydatne w identyfikacji osób powiązanych z wrażliwymi agencjami rządowymi dla każdej służby rozpracowującej Wielką Brytanię - mówił John Bumgarner, ekspert ds. cyberbezpieczeństwa waszyngtońskiego US Cyber Consequences Unit.
Z ujawnionych danych Bumgarnerowi udało się zidentyfikować 221 pracowników brytyjskiego resortu obrony i 242 urzędników NATO. Aż 19 tys. adresów ma końcówkę .mil, czyli znajduje się na serwerach amerykańskiego Departamentu Obrony. Eksperci radzą, by te osoby, które zapisywały się na listę subskrypcyjną Stratforu, rozważyły zmianę adresów mailowych i zastrzeżenie kart kredytowych, jeśli były użyte do opłacenia usług proponowanych przez instytut.
Stratfor, założona przez George’a Friedmana instytucja z siedzibą w Austin, w opinii wielu ekspertów jest najlepszą prywatną wywiadownią na świecie. Mimo to pracownicy pozostawali na bakier z elementarnymi cyberzabezpieczeniami. Dane o pojemności 200 Gb nie były zakodowane, co dla instytucji zajmującej się m.in. problemami bezpieczeństwa w sieci jest kompromitacją.
Grupa Anonymous utrzymuje, że jej celem jest walka z "nowym światowym porządkiem". Hakerzy walczą z każdym, kto ich zdaniem szkodzi wolności w internecie, w tym ze zglobalizowanymi portalami społecznościowymi.
Michał Potocki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu