Walczą o jutro Brazylii, żandarmeria ich gromi
Protesty
Brazylijskie władze wyślą specjalne oddziały żandarmerii do pięciu dużych miast, których mieszkańcy protestują przeciwko złemu stanowi usług publicznych. Największe od 20 lat zamieszki trwają w czasie, gdy w Brazylii jest rozgrywany Puchar Konfederacji, najważniejsza tegoroczna impreza piłkarska na świecie.
Chodzi o Belo Horizonte, stołeczną Brasilię, Fortalezę, Rio de Janeiro i Salvador. W rezultacie jedynym miastem bez żandarmerii na ulicach, w którym odbędą się mecze, będzie Recife. Jednak najbardziej dramatyczna sytuacja panuje w Sao Paulo, gdzie ćwierćmilionowy tłum we wtorek demolował sklepy, banki i budynki publiczne. Niepokoje rozpoczęły się po tym, jak władze miejskie w Sao Paulo i Rio de Janeiro podniosły ceny biletów komunikacji miejskiej, a jednocześnie (w Rio) zakazały działania prywatnym busom po kilku przypadkach gwałtów na pasażerkach, co tylko pogorszyło warunki przemieszczania się po 6-milionowej metropolii.
Niezadowolenie wzbudzają też znaczne wydatki sportowe, przede wszystkim na budowę infrastruktury na przyszłoroczne piłkarskie mistrzostwa świata (Puchar Konfederacji tradycyjnie służy za próbę generalną przed kolejnymi mundialami) oraz igrzyska olimpijskie w Rio de Janeiro w 2016 r. Oliwy do ognia dolała prezydent Dilma Rousseff, stwierdzając, że jest dumna z tylu ludzi walczących o lepsze jutro. Większym realizmem wykazał się jej zastępca Michel Temer, który ze względu na zamieszki skrócił swoją wizytę w Izraelu i na ziemiach palestyńskich.
Michał Potocki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu