Takie piękne żółciutkie pieniążki
Choć czeski ambasador w Stanach musiał się gęsto tłumaczyć, że Czechy to nie Czeczenia i to nie stąd pochodzą "bostońscy zamachowcy", to samo wydarzenie nie zrobiło większego wrażenia na naszych południowych sąsiadach. Zajęci własnymi sprawami poświęcili więcej uwagi niekończącym się sporom prezydenta z szefem dyplomacji oraz najnowszemu pomysłowi policji na ochronę głowy państwa. Amerykańskie bomby przyćmiło też śledztwo w sprawie największej w czeskiej historii afery korupcyjno-politycznej.
Dyplomatyczno-prezydenckie spory są odpryskiem niedawnej walki o fotel prezydenta, w której brali udział obecny prezydent i minister spraw zagranicznych. Teraz głowa państwa podkreśla swoją wygraną, ignorując byłego rywala. Chce np. wbrew ministrowi obsadzić własnymi ludźmi placówki dyplomatyczne. To niejedyna szpila ze strony prezydenta, a temat co i rusz powraca do gazet.
Czesi przyzwyczaili się do walki dwóch dużych chłopców i patrzą na to przez palce, jednak pomysł zakupu za milion koron cudeńka do ochrony głowy państwa wywołał już żywsze reakcje. Kancelaria prezydencka zamówiła bowiem spektrometr, który może wykrywać truciznę nawet przez szkło. I choć nie ma żadnych sygnałów, by ktoś czyhał na życie prezydenta, to ma się przydać, bo dzięki niemu będzie można sprawdzić, czy alkohol, który trafia do zamku, nie zawiera zabójczego metanolu. No a poza tym, jak argumentuje ochrona z Hradczan, łatwo będzie wykryć truciznę w jedzeniu oraz znajdujące się w pobliżu ewentualne materiały wybuchowe.
A poza tym co tam milion koron, jeżeli przez media przewijają się właśnie kolejne newsy w sprawie afery z byłym ministrem zdrowia Davidem Rathem w roli głównej. Tu w grę wchodzi kilkadziesiąt milionów koron. Pierwszych siedem (ok. 1,2 mln.zł) znaleziono rok temu w momencie zatrzymania Ratha, miał je w drewnianym pudełku od wina, które niósł pod pachą. 10 kolejnych milionów znaleziono w jego mieszkaniu, a 30 w domu jego kompanów, m.in. dyrektora jednego ze szpitali (kompani też trafili do aresztu).
Kilka tygodni temu do prokuratury trafił akt oskarżenia. Akta sprawy liczą sobie blisko 5 tys. stron, ale wśród głównych zarzutów pojawia się przede wszystkim przyjmowanie pieniędzy za ustawianie przetargów na sprzęt do szpitali czy też remont zabytkowego zameczku. Były minister, a ówczesny poseł za wszystko miał zażądać 22 mln koron. Jednym z dowodów stały się nagrania z podsłuchów. Na jednym z nich słychać, jak poseł (tuż przed wyjściem z drogocennym drewnianym pudełkiem) nie mógł się nacieszyć zdobyczą: "Takie piękne pieniążki, takie żółciutkie, takie pięknie żółciusieńkie".
Oczywiście sam Rath twierdzi, że jest niewinny. W jego cnotę wierzy także jedna piękna Czeszka, która rozpoczęła głodówkę w jego obronie (sam aresztowany prosił na własnym blogu, jako lekarz, żeby przestała). Czesi są jednak przekonani, że polityk nie uniknie kary. A grozi mu 12 lat więzienia.
@RY1@i02/2013/081/i02.2013.081.00000070c.802.jpg@RY2@
Klara Klinger dziennikarka działu życie gospodarcze kraj
Klara Klinger
dziennikarka działu życie gospodarcze kraj
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu