Afery i ruszt
To nie jest dobry czas dla Francji. A to dziwne akcje finansowe ministra ds. budżetu, a to skandal z zabójczym lekiem w roli głównej. Dla niektórych być może dobrą wieścią było przyjęcie w zeszłym tygodniu przez senat prawa do zawierania małżeństw homoseksualnych. Dziennikarze "Le Figaro" przekonują, że to największa reforma społeczna od 1981 r., kiedy we Francji zniesiono karę śmierci. Jednak ta batalia jeszcze się nie skończyła - w maju musi jeszcze ustawę przyjąć (z powodu kilku poprawek) parlament i już zapowiadane są kolejne masowe protesty.
Łyżką dziegciu jest na pewno podana w piątek informacja, że lek produkowany przez znaną francuską firmę Servier Mediator stosowany u cukrzyków do walki z nadwagą (zażywali go także w tym samym celu i zdrowi) może być odpowiedzialny za 220 do 300 zgonów w krótkim czasie od spożycia oraz za 1,8 tys. śmierci, do których doszło w późniejszym czasie. Wiadomo też, że kolejne tysiące pacjentów cierpią na schorzenia układu sercowo-naczyniowego. Długo wyczekiwany proces ruszył na początku tego roku i odsłania bezlitośnie ciemne strony przemysłu farmaceutycznego, obok tych z trefnymi implantami piersi.
Wizerunkowi Francji niewątpliwie szkodzi też skandal wokół byłego już ministra ds. budżetu Jerome’a Cahuzaca (odpowiedzialnego m.in. za ściganie tych, którzy uchylają się od podatków). Przyznał się do posiadania tajnych kont w Szwajcarii i w Singapurze. Wszystko wyszło na jaw z powodu... rozwodu. Ten polityk, który dorobił się na klinice chirurgii plastycznej, nie mógł się dogadać z żoną w sprawie podziału majątku. Żona wynajęła więc detektywów, ci zaś wpadli na trop afery. Teraz media donoszą, że o tajnych kontach ponoć wiedział minister finansów. Ten oczywiście zaprzecza. W całym zamieszaniu na najbardziej zagubionego wygląda prezydent Francji - kilka miesięcy temu bronił Cahuzaca, teraz zaś wydał komunikat, iż były minister popełnił niewybaczalny błąd moralny.
Nie dość tego, że prezydent ma na głowie skandale farmaceutyczno-ekonomiczne, to na dokładkę zjedli jego wielbłąda. Hollande otrzymał zwierzę podczas wizyty w Mali i nawet początkowo chciał je wziąć ze sobą do Francji. Kiedy to się okazało niemożliwe, przekazał wielbłąda rodzinie rolników. A ponieważ wielbłąd okazał się leniwy, trafił na ruszt.
@RY1@i02/2013/073/i02.2013.073.000000600.802.jpg@RY2@
Klara Klinger dziennikarka działu życie gospodarcze kraj
Klara Klinger
dziennikarka działu życie gospodarcze kraj
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu