kłopoty w komunistycznym raju
Andaluzyjska Marinaleda jest dla skrajnej lewicy dowodem na to, że realizacja komunistycznej utopii jest możliwa. Mieszkańcy miasteczka borykają się jednak z takimi samymi problemami jak reszta Hiszpanii
Marinaleda to niespełna trzytysięczne miasteczko w południowej Hiszpanii. Andaluzyjska gmina przemknęła niczym meteor przez europejskie media, gdy jej burmistrz Juan Sanchez Gordillo zorganizował kilka najazdów na supermarkety, wymuszając na ich kierownikach przekazanie podstawowych produktów żywnościowych na rzecz biednych. - Musimy uświadamiać ludziom, że można żyć inaczej, żeby też zaczęli wprowadzać zmiany - powie nam później były miejski radny, odmawiając jednak podania nazwiska. Niebawem miną 34 lata, odkąd Gordillo został po raz pierwszy wybrany na burmistrza Marinaledy. Przez ten czas zdołał przekształcić ją w komunistyczny raj. Tak przynajmniej utrzymują jego zwolennicy. Zwykli mieszkańcy miasteczka wyglądają nie tyle na zachwyconych, ile zastraszonych.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.