Dziennik Gazeta Prawana logo

Kto mieczem wojuje, od miecza ginie. Ostra gra najbardziej sprzyjała Brazylii

28 czerwca 2018

Brazylijczycy nie zostawili suchej nitki na arbitrze, który prowadził mecz z Kolumbią. Ale ich zespół też ma sporo za uszami

To miał być jego mundial. Neymar, 22-letni złoty chłopiec brazylijskiej piłki, od początku turnieju był liderem drużyny. Świetnie znosił presję, w fazie grupowej strzelał gole w kluczowych momentach. Jego przygoda z mistrzostwami skończyła się jednak w 88. minucie ćwierćfinału z Kolumbią. Po brutalnym faulu Juana Camila Zúnigi opuścił boisko na noszach. Diagnoza - pęknięcie trzeciego kręgu lędźwiowego w kręgosłupie. Za atak kolanem na plecy Kolumbijczyk nie został nawet ukarany.

- Bardzo nie podobało mi się to wysoko uniesione kolano. Dlatego myślę, że on chciał zrobić Neymarowi krzywdę. To brutalne i nieetyczne zachowanie, za które powinien ponieść konsekwencje - uważa Ronaldo.

FIFA wydała oświadczenie, w którym wyjaśnia, że nie może podjąć kroków dyscyplinarnych przeciwko Zúnidze, bo... incydent widział sędzia. Za ugryzienie rywala Luis Suárez dostał cztery miesiące bezwzględnej dyskwalifikacji. Gdyby Kolumbijczyk trafił Neymara kilka centymetrów wyżej, napastnik Barcelony mógłby zostać sparaliżowany. Zúnidze ale ujdzie mu to na sucho. Podwójne standardy?

"Bild" ujawnił instrukcje wydane przez FIFA sędziom - mają oni karać tylko w ostateczności. Ignorowanie zaleceń skutkowało odsuwaniem od kolejnych spotkań. Wszystko, by szef sędziów Massimo Busacca mógł się pochwalić statystykami... Faktycznie w 60 meczach (do półfinałów) arbitrzy pokazali tylko 168 żółtych i 10 czerwonych kartek. Cztery lata temu w RPA - 241 żółtych i 17 czerwonych, w 2006 w Niemczech - 345 i 28.

Hiszpan Carlos Velasco Carballo, który prowadził mecz Brazylia - Kolumbia, nie miał zamiaru wychodzić przed szereg. W ciągu 41 minut i siedmiu sekund, gdy piłka była w grze, popełniono 54 faule. Średnio co 45 sekund. Mimo to arbiter pokazał tylko cztery żółte kartki...

- To się musiało tak skończyć. Sędziowanie jest zbyt łagodne. Faule, symulowanie, dyskusje z arbitrem, niesportowe zachowanie... Piłkarze nie ponoszą za to konsekwencji, kartek jest bardzo mało. Nie rozumiem, dlaczego FIFA wydała takie instrukcje. Sędziowie są od tego, żeby chronić piłkarzy - grzmi były arbiter międzynarodowy, Szwajcar Urs Meier.

Według Brazylijczyków Carballo był taki, jak reprezentacja Hiszpanii na mundialu - żenujący. Wygląda jednak na to, że gospodarze wpadli we własne sidła. Instrukcje FIFA najbardziej sprzyjały właśnie im. - Podczas Pucharu Konfederacji w 2013 r. plan Brazylii był prosty: przerwać kontrę rywali faulem taktycznym. Rozmawiałem o tym z ludźmi z FIFA. Jeśli sędziowie będą na to pozwalać, wypaczą turniej. Trzeba wielkiej odwagi, by pokazać czerwoną kartkę zawodnikowi gospodarzy przy 80 tysiącach ludzi na trybunach - mówił przed rozpoczęciem turnieju szef skautingu reprezentacji Niemiec Urs Siegenthaler.

Jego słowa potwierdzają statystyki. Tylko Kostarykanie dostali więcej żółtych kartek niż gospodarze. W meczu z Kolumbią to Canarinhos popełnili więcej fauli - 31 z 54. Przez 90 minut polowali na nogi gwiazdy rywali Jamesa Rodrigueza. Brylował w tym zwłaszcza Fernandinho, który mimo uporczywych fauli nie dostał nawet kartki. Dzięki graczowi City starszym kibicom przypomniał się mecz Argentyna - Włochy z mundialu 1982 r.

Plan Włochów na wyłączenie z gry genialnego Diego Maradony był prosty - wgnieść go w murawę. Zajął się tym Claudio Gentile, oddelegowany do indywidualnego krycia Argentyńczyka. W ciągu 90 minut sfaulował go 23 razy. Rumuński sędzia Nicolae Rainea ukarał go tylko żółtą kartką. Podobnie zresztą jak Maradonę - za narzekanie na nieustanne faule...

Maradona, podobnie jak wielu geniuszy, przez całą karierę był poniewierany przez obrońców. Rok po meczu z Włochami Andoni Goikoetxea, znany jako "rzeźnik z Bilbao", omal nie odesłał go na przedwczesną emeryturę. Brutalny wślizg, którego skutkiem było złamanie kostki, nie zasłużył według sędziego nawet na kartkę. Dziś 53-letni Maradona z trudem biega czy jeździ na rowerze. Nie przez brak kondycji, ale przez stawy i kości zniszczone atakami przeciwników.

Wydawało się, że czasy polowań na nogi najlepszych przeciwników minęły bezpowrotnie. Że mundiale takie, jak te w 1962 czy 1966 r., w których mecze z Brazylią sprowadzały się do nieustannego faulowania Pelego, odeszły do lamusa. Że atak w stylu kung-fu Nigela de Jonga na Xabiego Alonsa w finale poprzednich mistrzostw to tylko jeden z wyjątków, z którymi FIFA skutecznie walczy czerwonymi kartkami za faule taktyczne czy ataki od tyłu. Wygląda jednak na to, że są rzeczy ważniejsze niż zdrowie piłkarzy. Oby tylko sygnałem do bardziej zdecydowanej postawy sędziów nie był dramat na jeszcze większą skalę niż przeżywany przez Neymara.

Choć fauli jest co niemiara, sędziowie rzadko pokazują kartki

@RY1@i02/2014/132/i02.2014.132.000001500.803.jpg@RY2@

EAST NEWS

Zdaniem niektórych, gdyby Neymar zagrał w półfinałowym meczu z Niemcami, spotkanie potoczyłoby się zupełnie inaczej

Tomasz Dębek

t.debek@polskatimes.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.