To nie jest miasto dla ludzi
Każdy, kto odwiedzał wielką metropolię, wie, że trzeba się nachodzić. Ale to, ile się trzeba nachodzić w Brasilii, do tego ryzykując życie, przechodzi ludzkie pojęcie
Stolica Brazylii z pewnością nie została zbudowana po to, by ludziom żyło się wygodnie. A już na pewno nie dla osób, które chciałyby poruszać się na piechotę. Szerokie arterie komunikacyjne oddzielają jeszcze szersze pasy czerwonej ziemi. Odległości pomiędzy budynkami zbudowanymi po przeciwnych stronach są ogromne, a nic nie pomaga w ich pokonywaniu. Architekci, ze słynnym Oscarem Niemeyerem na czele, nie uznali za stosowne, aby zaprojektować chodniki, ścieżki i inne tego typu udogodnienia. Dróżki, które jakimś cudem powstały, zaczynają się albo nagle kończą według niezbyt jasnych kryteriów. Przejść dla pieszych ze świecą szukać, za to widziałem takie, które kończyły się... na ścianie estakady. Jest też mnóstwo wysokich stopni i krawężników, więc lepiej nie planować marszu po ulicach z torbą na kółkach.
Nigdy nie złamałem tylu przepisów drogowych, nigdzie indziej tak często nie przebiegałem przez drogę szybkiego ruchu tuż przed maskami pędzących samochodów. Nie robiłem nic wyjątkowego, po prostu brałem przykład z dziesiątków innych zagubionych.
Nie mogło być inaczej na Stadionie Narodowym. Ponieważ powstał w mieście wyjątkowym, musiał także w niezwykły sposób zaistnieć na tle innych obiektów mundialu. Jest najdroższy, najpiękniejszy i zarazem najmniej przyjazny dla kogoś, kto chciałby szybko wejść, a potem wyjść. Ogromne hole, setki stromych schodów, oplatające szkielet stadionu betonowe antresole - wszystko to wymaga cierpliwości i czasu. Biuro prasowe w jednej części, sala konferencyjna w drugiej, windy zawożące dziennikarzy na trybunę w trzeciej. By nie było zbyt prosto, dodano kilka poziomów i pięter. - Pomiędzy poziomem minus dwa i minus jeden jest jeszcze jedno piętro - instruuje mnie reporter z Japonii. Przeszedłem się po centrum miasta, więc już nie pytam głupio: a po co?
@RY1@i02/2014/126/i02.2014.126.00000150b.802.jpg@RY2@
Corbis/FotoChannels
Stadion w Brasilii to istny labirynt. Zresztą jak całe miasto
Krzysztof Kawa
korespondencja z Brasilii
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu