Kostaryka ma szczęście do Włochów. Wygrywa u nich albo z nimi
Niewielkie państwo z sukcesem zadebiutowało na mundialu w Italii w 1990 r.
San Jose, 20 czerwca. Tysiące ludzi zbierających się na ulicach miasta i okazujących niesamowitą radość. Wśród nich znani, jak prezydent kraju Luis Guillermo Solis, a także zwykli obywatele, którzy przeżywają niezwykłe chwile. Jaki jest powód tego nienaturalnego zamieszania? Odpowiedź jest prosta i można ją otrzymać tak szybko, jak jesteśmy w stanie sprawdzić, jaki mecz tego dnia rozgrywano na mundialu. Wszystko staje się jasne. Kostaryka pokonuje 1:0 Włochy i awansuje do fazy pucharowej mistrzostw świata z grupy śmierci. Zawodnicy z Ameryki Środkowej dokonują niemożliwego. Trudno inaczej nazwać sytuację, w której Kostarykańczycy, których przed imprezą uznawano za dostarczycieli punktów, chłopców do bicia czy pierwszą ekipę do powrotu do domu, pokonują dwie wielkie reprezentacje i mają również zamiar wygrać spotkanie z trzecią.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.