Piekielna Korea
Historia niczym z kiepskiego thrillera politycznego: przyjaciółka głowy państwa, przy okazji liderka wpływowej ewangelickiej sekty, sprzedawała biznesowi wpływy w Błękitnym Domu. Skandal kosztował prezydent stanowisko i dobił gospodarkę. Witajcie w Korei Południowej
Ponad 250 tys. ludzi - taki tłum miał się zgromadzić w święta na seulskim placu Gwanghwamun. Ba, we wszystkich organizowanych w stolicy Korei Południowej demonstracjach miało wziąć udział nawet dwa razy tyle. W tym ścisku wybijało się kilkaset osób ubranych w stroje Świętego Mikołaja - stąd media okrzyknęły manifestację "protestem Świętych Mikołajów". Pewnie dlatego, że to bardziej chwytliwa etykietka niż "dziewiąty tydzień protestów". Tymczasem właśnie tak jest: mieszkańcy południowej części półwyspu od ponad dwóch miesięcy co weekend domagają się odebrania prezydent Park Geun-hye stanowiska.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.