Demokraci w USA nabrali wiatru w żagle
Amerykańska lewica wygrywa wyścig o pieniądze na kampanię prezydencką
Debata prezydencka, która przejdzie do historii polityki jako znamię kryzysu demokracji, już przyniosła korzyść jednemu z pretendentów do Białego Domu. Gdy Donald Trump bez umiaru musztrował i upokarzał Joego Bidena, na konto kampanii tego drugiego wpłynęło w sumie 10 mln dol.
Amerykanie, jak się zdaje, współczuli byłemu wiceprezydentowi, któremu obecny prezydent wypomniał, że jego syn leczył się z uzależnienia od narkotyków. A że 34 mln obywateli USA ma za sobą podobne doświadczenie, to z solidarności z Hunterem Bidenem i jego ojcem byli bardzo hojni. Średnia dotacja wynosiła 40 dol., co by też świadczyło o sile kandydata demokratów, jeśli chodzi o drobnych darczyńców. W trakcie debaty i zaraz po niej do sztabu Bidena zgłosiło się 100 tys. osób chętnych, by zostać wolontariuszami.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.