Pierwsza fala nas podmyła. Druga – zatapia
Jesienne uderzenie koronawirusa okazało się groźniejsze niż wiosenne. Coraz częściej pada słowo „lockdown”, którego dotychczas władze unikały jak ognia
Doskonałym przykładem jest Wielka Brytania. Tamtejsi eksperci skupieni w jednym z ciał doradczych rządu zarekomendowali sięgnięcie po najbardziej drastyczny środek izolacji społecznej, by zdusić liczbę osób łapiących wirusa. Od trzech tygodni liczba dziennie wykrywanych przypadków jest wyższa od 7 tys., czyli rekordu z czasu pierwszej fali. Ostatnio sięgnęła nawet 17 tys.
Z tego względu naukowcy z zespołu SAGE (Scientific Advisory Group for Emergencies, doradcza grupa naukowa ds. kryzysowych; skrót jednocześnie jest słowem „mędrzec”) zaproponowali dwu- albo trzytygodniowy lockdown, który nazwali „bezpiecznikiem”. Ich zdaniem pozwoliłby na spowolnienie tempa pandemii, ale przede wszystkim zminimalizowałby ryzyko zawału w służbie zdrowia, a to perspektywa bardzo realna wobec wyrwania się wirusa spod kontroli.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.