Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Zamówienia publiczne

Sprzęt dla armii administracja rządowa zakupi w przetargach

26 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Zakup uzbrojenia to temat szczególny, zarówno ze względu na wartość transakcji - sięgającą często wielu miliardów, ale także z uwagi na kontekst polityczny i międzynarodowy - zakup newralgicznego sprzętu stanowi o suwerenności państwa. W ostatnich latach głośno było o dużych zamówieniach sprzętu wojskowego, m.in. samolotów, transporterów opancerzonych i rakiet. Wybór dostawców niejednokrotnie budził kontrowersje, także wśród ekspertów. Zdarzało się, że niektóre procedury były unieważniane w związku z protestami dostawców, którzy skarżyli się na preferowanie rozwiązań oferowanych przez konkurenta bądź faworyzowanie krajowych producentów. Mówiło się również o interwencjach dyplomatycznych. Działo się tak w dużej mierze dlatego, że procedury i kryteria wyłaniania wykonawców bywały niejasne. Nie jest to jednak sytuacja typowa dla Polski, ale charakterystyczna dla wielu krajów UE, które stosują własne procedury, nierzadko z całkowitym pominięciem konkurencyjnych trybów udzielania zamówień.

Status quo wynika z tego, że państwa członkowskie cieszą się swobodą w zakupie uzbrojenia i innego newralgicznego sprzętu. Wyjątek od stosowania prawa unijnego przewidywał art. 296 traktatu UE, a obecnie art. 346 traktatu lizbońskiego. Przepis ten pozwala państwom członkowskim na zwolnienie zamówień na broń czy amunicję z zasad wspólnotowych, jeżeli jest to niezbędne dla ochrony podstawowych interesów ich bezpieczeństwa. Przepis ten przewidziany dla sytuacji wyjątkowych bywał nadużywany i stworzył furtkę do nieprzestrzegania zasad traktatu.

Dlatego aby przeciwdziałać arbitralnym zakupom i zwiększyć przejrzystość wspólnego rynku, KE przyjęła tzw. dyrektywę obronną, która powinna zostać wdrożona przez wszystkie państwa członkowskie. Polska implementuje tę dyrektywę, nowelizując prawo zamówień publicznych. Przyszłe zakupy administracji, których przedmiotem będą dostawy sprzętu wojskowego oraz robót i usług bezpośrednio związanych z tym sprzętem, będą odbywać się zgodnie z zasadami PZP: przejrzystości, poszanowania uczciwej konkurencji i niedyskryminacji.

Pozostaje rozważyć, czy transpozycja dyrektywy obronnej zagraża naszej suwerenności? Można twierdzić, że ujawnianie danych dotyczących parametrów uzbrojenia, warunków dostaw i ich ilości należy poddać szczególnej ochronie państwa, które powinno mieć wpływ na wybór dostawcy. Bez wątpienia nowe przepisy zmuszą naszą administrację do stosowania przejrzystych reguł kontraktowania i poddania się takiej kontroli, jakiej podlegają zamówienia cywilne. Przedmiot zamówienia będzie wówczas jawny, a zamówienia nie będzie można udzielić w sposób arbitralny preferowanemu dostawcy. Nie oznacza to jednak, że narażone na ujawnienie będą kwestie ściśle tajne, stworzone zostaną bowiem szczególne procedury ochronne. Zamawiający będą mogli też wykluczyć z postępowania podmioty, których wiarygodność będzie kwestionowana, np. przez polskie służby specjalne.

Istnieje też obawa, czy implementacja dyrektywy obronnej nie zagrozi polskiemu przemysłowi obronnemu? Jak każde otwarcie rynku, z jednej strony, oznacza ryzyko, ale z drugiej strony, szanse na zdobycie nowych rynków zbytu. Polskie przedsiębiorstwa zyskają konkurencję, zwłaszcza ze strony europejskich koncernów zbrojeniowych. Nasze spółki będą również beneficjentami nowych przepisów, a administracja będzie mogła zastrzec, że zamówienie powinno zostać wykonane przez polskich podwykonawców (do 30 proc. wartości). Zamawiający będą mogli także określać szczególne wymogi dotyczące bezpieczeństwa dostaw, ich pewności i terminowości - a te spełnią dostawcy mający siedzibę w Polsce bądź współpracujący z polskimi producentami. Przyjęcie dyrektywy obronnej przez inne państwa stworzy szanse dla naszych przedsiębiorstw na zaistnienie na dotychczas zamkniętym europejskim rynku. Dyrektywa obronna przewiduje tzw. preferencje europejskie, pozwalające na ograniczanie kręgu dostawców do tych z krajów członkowskich, co da szanse polskim firmom na zdobycie nowych kontraktów na wspólnym rynku.

@RY1@i02/2010/210/i02.2010.210.207.002a.001.jpg@RY2@

Jan Roliński, adwokat, partner w Kancelarii WKB Wierciński, Kwieciński, Baehr

EGI

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.