Dziennik Gazeta Prawana logo

Piecza nad inwestycją nie zawsze dla autora projektu

27 czerwca 2018

Zamawianie usługi nadzoru autorskiego budzi wiele emocji i wątpliwości zarówno po stronie zamawiających, jak i w szeregach architektów, którzy nie chcą naruszać praw kolegów po fachu

Architekci wstrzymują się od udziału w postępowaniach w zakresie nadzoru autorskiego, obawiając się odpowiedzialności z tytułu naruszenia osobistych praw autorskich kolegów po fachu, a także spraw przed sądami dyscyplinarnymi i koleżeńskimi organów samorządu zawodowego. Mając na uwadze powszechnie obowiązujące przepisy w tym zakresie, a także niejednolite, czy nawet skrajnie różne stanowiska Krajowej Izby Odwoławczej, trudno dziwić się takiej sytuacji.

Wydawać by się mogło, że już samo pojęcie "nadzoru autorskiego" zawiera w sobie wskazanie co do osoby, która powinna tę funkcje sprawować, a mianowicie autora projektu. Okazuje się jednak, że w zderzeniu z promowanymi ostatnio poglądami doktryny, nie jest to takie oczywiste.

Nie ulega wątpliwości, że działania zamawiających powinny przede wszystkim być zgodne z normami wynikającymi z ustawy z 29 stycznia 2004 r. - Prawo zamówień publicznych (Dz.U. z. 2010 r., nr 113, poz. 759 z późn. zm.) - dalej p.z.p., co jednak nie zmienia faktu, że ścisłe przestrzeganie tych przepisów nie może przebiegać w oderwaniu od regulacji ustawy z 4 lutego 1994 r. Prawo autorskie i prawa pokrewne (Dz.U. z 2006 r. nr 90, poz. 631 z późn. zm.) i ustawy z 7 lipca 1994 r. - Prawo budowlane (Dz.U. z 2010 r. nr 243, poz. 1623 z późn. zm.), które w tej materii mają kluczowe znaczenie. Ustawodawca sam dopuścił możliwość odstępstwa od trybu konkurencyjnego w przepisie art. 67 ust. 1 pkt 1 lit. b ustawy p.z.p., który dopuszcza udzielenie zamówienia z wolnej ręki, w sytuacji gdy usługi mogą być świadczone tylko przez jednego wykonawcę z przyczyn związanych z ochroną praw wyłącznych, wynikających z odrębnych przepisów. Jest przy tym oczywiste, że sprawowanie nadzoru autorskiego jest immanentnie związane z osobą projektanta i przysługującymi mu osobistymi prawami autorskimi. Natomiast interpretacje odmienne, przyzwalające, a wręcz nakazujące, dopuszczenie do sprawowania tej funkcji innych projektantów, stawiają pytanie o celowość takiej regulacji p.z.p., czyniąc ten przepis martwym w zakresie nadzoru autorskiego i tym samym nie znajdującym zastosowania do, wydawać by się mogło, sytuacji najpełniej wpisującej się w hipotezę tejże normy.

Niejasną sytuację miała ujednolicić opinia prezesa Urzędu Zamówień Publicznych, opublikowana w lutym 2012 roku. Jednak proponowane w niej rozwiązania wywołują efekt odwrotny od zamierzonego, nie będąc przy tym pozbawione wątpliwości zarówno prawnych, jak i czysto organizacyjnych mających swoje źródło w uwarunkowaniach gospodarczych i finansowych. Stawiana w opinii teza, jakoby zamówienie publiczne na sprawowanie nadzoru autorskiego nie mogło być udzielone w trybie z wolnej ręki, gdyż ochrona praw wyłącznych projektanta ma charakter wtórny w stosunku do wcześniej udzielonego zamówienia na prace projektowe, jest niezwykle trudna do zaakceptowania. Przede wszystkim nie sposób oczekiwać od zamawiających, by na etapie zamawiania dokumentacji projektowej uwzględniali szczegółowe postanowienia dotyczące nadzoru autorskiego, gdyż termin rozpoczęcia robót budowlanych jest w tym stadium najczęściej nieznany, chociażby ze względu na czas oczekiwania na środki finansowe pochodzące z dotacji organów założycielskich lub funduszy Unii Europejskiej. Proponowana przez UZP procedura doprowadziłaby do sytuacji, w której zamawiający zobowiązany byłby do wynagradzania projektanta za nadzór nad inwestycją, której termin, a zapewne i sam fakt prowadzenia jest niepewny. Powyższe, jak i ewentualna odpowiedzialność odszkodowawcza w stosunku do autora projektu z tytułu naruszenia przysługujących mu praw autorskich, mogą bowiem w przyszłości świadczyć o zasadności zarzutu naruszenia przez zamawiających zasad gospodarności i celowości przy wydatkowaniu środków publicznych.

Pozostaje jedynie postulować, aby rozstrzygnięcia organów orzekających pozwoliły zamawiającym na respektowanie norm wynikających ze wszystkich dziedzin prawa, nie ograniczając się jedynie do przestrzegania zasady uczciwej konkurencji, poprzez dopuszczenie maksymalnej liczby podmiotów do postępowania, której z niewiadomych względów nadaje się charakter absolutny.

@RY1@i02/2012/182/i02.2012.182.08800080i.802.jpg@RY2@

Katarzyna Kubiak aplikant adwokacki z Kancelarii Radców Prawnych Ćwik i Partnerzy Sp.p.

Katarzyna Kubiak

aplikant adwokacki z Kancelarii Radców Prawnych Ćwik i Partnerzy Sp.p.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.