Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Firmom budowlanym zapłacą szybciej

27 czerwca 2018

Albo wynagrodzenie częściowe, albo wypłaty zaliczek. Zamawiający nie będą już mogli odwlekać płatności do czasu zakończenia inwestycji

Płacenie zaliczek nigdy nie było zabronione, ale w 2009 r. wprowadzono wprost taką możliwość do przepisów. Miało to zachęcić urzędników do płacenia w kilku transzach, a nie raz - po zakończeniu inwestycji. Niestety, jak pokazują statystki, przepisy te pozostały martwe. W ubiegłym roku jedynie w 660 postępowaniach na ponad 174 tys. ogłoszeń zamawiający przewidzieli możliwość wypłacenia zaliczek.

- Przy dużych inwestycjach np. drogowych, zamawiający przewidują płatności w częściach, po odbiorach poszczególnych etapów. Jednak przy mniejszych, zwłaszcza gminnych, płacą dopiero po zakończeniu prac. A to w praktyce oznacza, że całą inwestycję musi sfinansować sam wykonawca - zauważa Arkadiusz Szyszkowski, doktorant w Instytucie Nauk Prawnych PAN.

- Trudno nawet się dziwić zamawiającym. Każdy woli odwlec moment wydania środków - dodaje Witold Jarzyński, prawnik i redaktor naczelny pisma "Zamawiający. Zamówienia Publiczne w Praktyce".

Teraz podejście to ma się zmienić, przynajmniej jeśli chodzi o większe inwestycje budowlane. Zgodnie z projektem nowelizacji ustawy - Prawo zamówień publicznych (t.j. Dz.U. z 2013 r. poz. 907 z pózn. zm.) w przypadku robót budowlanych, których termin realizacji jest dłuższy niż rok, zamawiający będą musieli albo wypłacać zaliczki, albo płacić w częściach.

- Oczywiście, zamawiający mogą stosować różne sztuczki, np. skracać termin wykonania zamówienia, aby obejść nowy wymóg. Niemniej jednak jest szansa na to, że pieniądze będą płynęły szybszym niż dotychczas strumieniem - komentuje Arkadiusz Szyszkowski.

Nad projektem nowelizacji zakończyła prace specjalnie w tym celu powołana podkomisja i w ubiegłym tygodniu został on przyjęty przez komisję gospodarki. Zmian w stosunku do rządowego przedłożenia jest sporo. Jednak główne założenie pozostaje to samo - chęć poprawy sytuacji podwykonawców.

Jeśli wykonawca nie będzie płacił podwykonawcom, zrobi to za niego zamawiający. Gdy zapłata będzie sporna, inwestor złoży ją do depozytu sądowego, gdzie suma poczeka na wyjaśnienie kontrowersji. W przypadku wynagrodzenia płaconego w częściach lub zaliczek, każdą wypłatę na rzecz wykonawcy poprzedzi złożenie przez niego dowodów potwierdzających płatność na rzecz podwykonawców.

Wszystko to jest obwarowane jednym warunkiem - podwykonawcy muszą mieć pisemne umowy z wykonawcami. Umowy te muszą też być przedłożone zamawiającemu, a w przypadku robót budowlanych - także przez niego zaakceptowane (będzie mu przysługiwać prawo sprzeciwu).

- Bez wątpienia należy spodziewać się sporo większej biurokracji. Zamawiającym dojdzie obowiązek sprawdzania umów z podwykonawcami, a przy dużych inwestycjach są one czasem liczone w tysiącach. Już na etapie pisania specyfikacji będą musieli przewidywać całe dodatkowe rozdziały regulujące zasady zawierania tych umów - zwraca uwagę Arkadiusz Szyszkowski.

W podkomisji zmieniono przepis dotyczący wskazywania podwykonawców. Zgodnie z projektem rządowym zamawiający mógłby wymagać podania nazw wszystkich firm, które będą zatrudnione jako podwykonawcy.

- Dobrze, że zrezygnowano z tego wymogu, bo nakładał niepotrzebne obowiązki, które w praktyce i tak niczemu nie służyły, skoro na późniejszym etapie wykonawca mógłby, i to w zasadzie w dowolny sposób, zmieniać podwykonawców - ocenia Witold Jarzyński.

0,38 proc. wszystkich zamówień stanowiły w ub.r. te, w których wypłacono zaliczki

Sławomir Wikariak

slawomir.wikariak@infor.pl

Projekt oczekuje na drugie czytanie w Sejmie

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.