Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Gminy znów będą mogły skarżyć wyroki przetargowe

23 kwietnia 2014

Część samorządowców może ucieszyć wyrok Trybunału Konstytucyjnego, po którym radykalnie zmalała opłata od skargi wnoszonej w sprawie przetargowej.

Część pewnie wolałaby utrzymanie zaporowego wpisu, który odstraszał przedsiębiorców od sądowych sporów. W ubiegłym tygodniu trybunał uznał za niekonstytucyjny ust. 2 art. 34 ustawy z 28 lipca 2005 r. o kosztach sądowych w sprawach cywilnych (t.j. Dz.U. z 2010 r., nr 90, poz. 594 ze zm.). Zgodnie z tym przepisem od skargi na wyrok Krajowej Izby Odwoławczej dotyczący czynności podjętych po otwarciu ofert w przetargu pobierano opłatę stosunkową w wysokości 5 proc. wartości zamówienia, nie większą niż 5 mln zł. Jeśli więc zlecenie było warte 2 mln zł, to składający skargę płacił 100 tys. zł. Jeśli 100 mln zł, to aż 5 mln zł, czyli pięćdziesięciokrotnie więcej niż w każdej innej sprawie gospodarczej. Po wyroku TK (sygn. akt SK 12/13) przepis ten został uchylony. To zaś oznacza, że opłatę od skargi oblicza się teraz według ustępu 1. Wynosi ona pięciokrotność wpisu wnoszonego przed KIO, czyli w praktyce od 37,5 tys. zł do 100 tys. zł.

Mniej za wpis

Jakie będą skutki tego orzeczenia? Bez wątpienia można się spodziewać wzrostu liczby skarg na wyroki KIO w sprawach przetargowych. Dla nikogo nie było tajemnicą, że kuriozalnie wysoka opłata miała zniechęcać przedsiębiorców do korzystania z drogi sądowej. I efekt ten bez wątpienia został osiągnięty. Zaledwie 5 proc. wyroków KIO było kwestionowane w II instancji. Tak naprawdę zresztą dużo mniej, gdyż prawie połowa spraw nigdy nie trafiała na wokandę z powodu nieopłacenia wpisu.

Teraz można się spodziewać skokowego przyrostu skarg. Czy jednak powinno to niepokoić gminnych urzędników? Chyba niespecjalnie. Przede wszystkim dlatego, że poza największymi miastami rzadko który urząd udziela zamówień o wartości dziesiątków milionów złotych. A tylko przy tych kwotach naliczano opłaty w wysokości blokującej dostęp do sądu.

Poza tym, obecnie obowiązujący wpis też nie należy do najniższych. Żadna firma nie wyda lekką ręką kilkudziesięciu czy stu tysięcy złotych tylko po to, by napsuć krwi urzędnikom. Dlatego nie grozi nam powrót pieniaczy, którzy kiedyś rzeczywiście nadużywali prawa do sądu. Przypomnijmy, że działo się to w czasie, gdy wpis od skargi kosztował zaledwie 3 tys. zł, co rzeczywiście wręcz zachęcało do przeciągania przetargów.

Szerszy dostęp do sądu

I wreszcie - wyrok odblokowuje dostęp do sądów nie tylko przedsiębiorcom, ale i samorządom. O ile instytucje reprezentujące Skarb Państwa (np. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad) były zwolnione z kosztów, o tyle urzędy samorządowe już nie. Jeśli chciałyby zaskarżyć wyrok KIO, to musiałyby wydać tyle samo ile przedsiębiorcy. Który zaś wójt czy burmistrz podjąłby ryzyko narażenia budżetu na stratę setek tysięcy czy milionów złotych? A przecież wyroki KIO nie zawsze zapadały na ich korzyść. Przy większych zamówieniach były jednak ostateczne. Teraz zaś samorządowcy będą znów mogli bronić swoich racji w drugiej instancji.

Sławomir Wikariak

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.