Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Znów więcej błędów w przetargach

28 czerwca 2018

Nieprawidłowości pojawiają się przy projektach finansowanych ze środków UE. Najczęściej w związku z wykorzystaniem cudzego doświadczenia

Największe z przetargów współfinansowanych z pieniędzy unijnych podlegają obligatoryjnej kontroli Urzędu Zamówień Publicznych (UZP). Chodzi o dostawy i usługi przekraczające 10 mln euro oraz roboty budowlane droższe niż 20 mln euro. Rocznie nie ma zbyt dużo takich inwestycji (w ub.r. było ich 227), ale są to najistotniejsze projekty dla całego kraju lub danego regionu.

Ze statystyk UZP z poprzednich lat wynika, że w przetargach tych popełniano coraz mniej błędów. O ile w 2010 r. w 55 proc. kontroli nie wykryto żadnych naruszeń, to rok później odsetek wzorowych postępowań wzrósł do 70 proc., a w 2012 r. osiągnął 76 proc.

Dane za 2013 r. wskazują jednak na odwrócenie tego trendu. Aż w 42 proc. przetargów podlegających obligatoryjnej kontroli uprzedniej popełniono błędy. Co gorsza, znaczna część z nich to naruszenia poważne, które mogły mieć wpływ na wynik postępowania.

Grzech zaniechania

- Głównym powodem nieprawidłowości jest wzrost liczby naruszeń polegających na zaniechaniu przez zamawiających analizy zobowiązań podmiotów trzecich, które nie zawierają informacji, jakie konkretnie zasoby, w jakim zakresie i na jakich zasadach będą udostępnione. Uniemożliwia to ocenę, czy na etapie realizacji zamówienia wykonawca będzie faktycznie korzystał z tego potencjału - tłumaczy Emilia Garbala, dyrektor Departamentu Kontroli Zamówień Współfinansowanych ze Środków UE.

- Poza tym najpoważniejsze nieprawidłowości to także niezasadne stosowanie trybu z wolnej ręki, niezgodny z przepisami ustawy wybór najkorzystniejszej oferty, a także opis przedmiotu zamówienia w sposób naruszający uczciwą konkurencję - dodaje.

Skąd jednak tak znaczny wzrost naruszeń? Z nieoficjalnych informacji wynika, że mógł to być efekt presji czasu. Kończył się bowiem okres programowania i niewykorzystane pieniądze mogły przepaść.

Przetarg z podpórką

Ze statystyk wynika, że zwiększa się liczba postępowań, w których zakwestionowano posługiwanie się cudzymi zasobami. Chodzi o art. 26 ust. 2b ustawy - Prawo zamówień publicznych (t.j. Dz.U. z 2013 r. poz. 907 ze zm.; dalej: p.z.p.). Firma, która sama nie spełnia warunków, może dzięki temu rozwiązaniu podeprzeć się zasobami innego przedsiębiorcy. Dla przykładu jeśli sama nie ma doświadczenia w budowie dróg, może przedstawić oświadczenie partnera, który takowe posiada i zgadza się je udostępnić.

Właśnie sposób udostępnienia tych zasobów budził często zastrzeżenia UZP. W przetargu na zaprojektowanie i budowę rozjazdów kolejowych (wartość prawie 637 mln zł), współfinansowanym z Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko, kontrolerzy zakwestionowali możliwość dysponowania osobą proponowaną na stanowisko kierownika robót elektroenergetycznych. Był on zatrudniony w innej firmie, a ta przedstawiła zobowiązanie do udostępnienia tej osoby. Nie potwierdziła jednak, że podwładny będzie pracować przy tym zamówieniu jako podwykonawca, a tylko w ten sposób - zdaniem UZP - mogła dowieść, że jej pracownik rzeczywiście będzie wykonywał obowiązki na rzecz wykonawcy składającego ofertę.

- Stanowisko UZP wobec udostępniania zasobów przez podmioty trzecie uważam za zbyt rygorystyczne - komentuje dr Włodzimierz Dzierżanowski, prezes Grupy Doradczej Sienna, zastrzegając, że to opinia ogólna, w oderwaniu od konkretnych wyników kontroli.

- Oczywiście czasami może być uzasadnione to, że firma użyczająca swych zasobów pracuje jako podwykonawca. Niemniej jednak warto pamiętać o innych sposobach przekazywania wiedzy i doświadczenia, jak np. doradztwo - dodaje.

Zastrzeżenia Urzędu Zamówień Publicznych wzbudzała też rezygnacja z pomocy firmy, która deklarowała użyczenie swych zasobów na etapie przetargu. Tak stało się przy budowie sieci ścieżek rowerowych w Wałczu (wartość: 1,4 mln zł). W tym przypadku przeprowadzono kontrolę doraźną po zawiadomieniu przesłanym przez przedsiębiorcę, który deklarował użyczenie swej wiedzy i doświadczenia. Okazało się, że wykonawca, który dzięki tej deklaracji wygrał przetarg, później - i to mimo licznych monitów ze strony niedoszłego partnera - nie kwapił się do skorzystania z jego pomocy. Kontrola UZP wykazała, że wykonawca ukończył całą inwestycje własnymi siłami, a urzędnicy nie widzieli w tym nic złego. Kontrolerzy potraktowali tę sytuację jako złamanie prawa. Prace wykonał bowiem ostatecznie podmiot, który nie spełniał warunków udziału w przetargu.

Powtarzane błędy

Pozostałe naruszenia wykrywane podczas ubiegłorocznych kontroli pokrywają się z tymi wskazywanymi też we wcześniejszych latach. Nawet przy dużych inwestycjach współfinansowanych ze środków unijnych wciąż zdarza się, że zamawiający wybierają wykonawcę z wolnej ręki, chociaż przepisy nie dają ku temu podstaw. Jeden z zamawiających zlecił w tym trybie modyfikację systemu informatycznego. Powołał się na art. 67 ust. 1 pkt 1 lit. a p.z.p., który mówi o sytuacji, gdy z przyczyn technicznych - o obiektywnym charakterze - usługi mogą być świadczone przez tylko jednego wykonawcę. Przekonywał, że tylko firma, która zaprojektowała ten system, mogła go modyfikować. Powołany przez UZP biegły nie potwierdził tego. Jego zdaniem modyfikacją systemu mógł bez trudu zająć się wykonawca wyłoniony w trybie konkurencyjnym.

Powtarzały się też błędy związane z szacowaniem wartości zamówienia, opisem jego przedmiotu czy warunków stawianych w przetargu i wreszcie z samą oceną ofert. To ostatnie często wiązało się z błędami popełnianymi na wcześniejszym etapie przetargu. Tak było przy projekcie finansowanym z Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki dotyczącym szkolenia opiekunów medycznych w zakresie opieki geriatrycznej (wartość: 57 mln zł). W ogłoszeniu i specyfikacji napisano, że przedsiębiorcy powinni wcześniej prowadzić co najmniej dwa kursy w grupach co najmniej 20-osobowych. Tymczasem po złożeniu ofert zamawiający zażądał doprecyzowania wartości kursów, a gdy dwie firmy tego nie zrobiły, wykluczył je z przetargu. Zdaniem kontrolerów nie miał prawa tego uczynić. Co więcej, nieprawidłowe było już samo wezwanie do uzupełnienia dokumentów. Ani w ogłoszeniu, ani w specyfikacji nie wprowadzono bowiem wymogu dotyczącego wartości wykonanych wcześniej usług.

"W przedmiotowym stanie faktycznym warunek udziału w postępowaniu w zakresie doświadczenia dotyczył wyłącznie: liczby wymaganych usług (2 usługi), zakresu przedmiotowego usług (kształcenie dla kadr medycznych) oraz liczby przeszkolonych osób (co najmniej 20 w ramach każdej usługi)" - podkreślono w piśmie pokontrolnym.

Poza kontrolami uprzednimi (przeprowadzanymi przed zawarciem umowy) UZP sprawdzało też niektóre inne przetargi na wniosek zainteresowanych (kontrole doraźne). Tu wyniki są jeszcze gorsze. W aż 81,5 proc. skontrolowanych postępowaniach dopatrzono się naruszeń. Trzeba jednak pamiętać, że UZP nie sprawdził wszystkich przetargów, jakich dotyczyły przesłane mu wnioski. Tam zaś, gdzie nabierał podejrzeń, najpierw wszczynał postępowania wyjaśniające i dopiero po wstępnym potwierdzeniu nieprawidłowości rozpoczynał właściwą kontrolę.

@RY1@i02/2014/062/i02.2014.062.18300060b.802.jpg@RY2@

Było lepiej, znów jest gorzej

Sławomir Wikariak

slawomir.wiakariak@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.