Urzędnicy nie powinni wspierać zatrudniania na śmieciówkach
Poselski projekt nowelizacji Prawa zamówień publicznych daje zamawiającym możliwości wymagania od wykonawców zatrudniania pracowników na podstawie umowy o pracę
Tam, gdzie to jest uzasadnione formą wykonywanej pracy, osoby realizujące zamówienia publiczne powinny być zatrudniane na etat - uważają zgodnie parlamentarzyści, pracodawcy i związkowcy. Nie możemy poprzeć tej propozycji, bo byłaby to zbyt duża ingerencja w swobodę działalności gospodarczej - odpowiada rząd.
Jednym z elementów zmian na rynku zamówień publicznych przewidzianym w poselskim projekcie nowelizacji ustawy - Prawo zamówień publicznych jest danie zamawiającym możliwości wymagania od wykonawców, by zatrudniali pracowników na podstawie umowy o pracę. Nie miałaby to być obligatoryjna zasada, tylko możliwość. Zgodnie z propozycją zamawiający mógłby w specyfikacji przetargowej postawić warunek zatrudnienia na podstawie umowy o pracę. Wymóg ten dotyczyłby nie tylko generalnych wykonawców (wówczas łatwo byłoby go obejść), ale także podwykonawców. Musiałoby to być jednak uzasadnione charakterem zamówienia.
"Wydatki publiczne powinny wspierać rzetelnych i praworządnych uczestników rynku i ich pracowników. Stąd, w przypadku, gdy charakter zamówienia publicznego to uzasadnia, potrzebne jest wyraźne upoważnienie zamawiających do stawiania warunku angażowania personelu na podstawie umowy o pracę" - piszą w uzasadnieniu projektu jego autorzy.
"Praworządni przedsiębiorcy są stopniowo eliminowani z rynku zamówień publicznych. Tolerowanie nieformalnego zatrudnienia na rynku zamówień publicznych niesie za sobą osłabienie pewności obrotu gospodarczego. Koszty tego procesu ponoszą nie tylko pracodawcy, ale także ich pracownicy, system zabezpieczenia społecznego, system opieki zdrowotnej i w konsekwencji - budżet państwa" - zaznaczają.
Związkowcy i pracodawcy określają taki stan rzeczy bardziej dosadnie: jako patologię. Administracja publiczna, zamiast wspierać rynek pracy, de facto wymusza na przedsiębiorcach zatrudnianie na tzw. śmieciówkach. Przetargi wygrywają bowiem firmy proponujące najniższe ceny, a te są możliwe do zaoferowania właśnie wtedy, gdy pracownikom płaci się głodowe pensje.
Ta sytuacja doprowadziła do niespotykanego wcześniej porozumienia związkowców i pracodawców, którzy jednym głosem apelują o jak najszybsze uchwalenie zmian zaproponowanych w poselskim projekcie.
Wydawałoby się, że nowelizacja w tym zakresie będzie tylko formalnością. Zwłaszcza że w styczniu premier Donald Tusk, przedstawiając program walki z bezrobociem, zapowiedział, że jego elementem ma też być zmiana w podejściu do przetargów.
"Z zamówień publicznych będą korzystali ci, którzy zatrudniają na umowę o pracę. Chcemy ograniczyć przewagę firm, które budują przewagę na zatrudnianiu pracowników na różnych formach umów śmieciowych" - taki komunikat wciąż widnieje na stronie internetowej rządu.
Słowa te nie znalazły jednak odzwierciedlenia w oficjalnym stanowisku rządu wobec poselskiego projektu.
"Nałożenie w drodze ustawy obowiązku zatrudnienia przez wykonawcę lub podwykonawcę osób wykonujących czynności przy realizacji zamówienia na podstawie umowy o pracę należałoby traktować jako arbitralną ingerencję w sferę zachowań podmiotów gospodarczych, niedopuszczalną na gruncie przepisów Konstytucji. Narzucenie konkretnej formy zatrudnienia wkracza w dziedzinę wolności działalności gospodarczej wykonawcy czy podwykonawcy realizujących zamówienie publiczne" - można przeczytać w przesłanym do Sejmu dokumencie.
Czy obawy te są uzasadnione? Tak samo w sferę zachowań gospodarczych ingeruje przecież ustawa - Kodeks pracy. Zgodnie z jej art. 22 par. 12 nie jest dopuszczalne zastąpienie umowy o pracę umową cywilnoprawną przy zachowaniu warunków wykonywania pracy określonych w par. 1 tego przepisu. Co więcej, pracodawca, który łamie ten zakaz naraża się na kary. Zgodnie bowiem z art. 281 pkt 1 kodeksu pracy kto zawiera umowę cywilnoprawną w warunkach, w których zgodnie z art. 22 par. 1 powinna być zawarta umowa o pracę, podlega karze grzywny do 30 tys. zł.
Propozycja poselska, by zamawiający "jeżeli takie wymaganie jest uzasadnione charakterem zamówienia" mógł wymagać zatrudnienia pracowników na etat, to nic innego niż realizacja przepisów kodeksu pracy. Tyle że ich egzekwowaniem nie musieliby się zajmować inspektorzy Państwowej Inspekcji Pracy, tylko warunek ten określano by już w specyfikacji przetargowej.
jw
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu