Dziennik Gazeta Prawana logo

Gdzie się podziali wszyscy pieniacze

1 lipca 2018

Gdy osiem lat temu uchwalano przepisy ograniczające prawo do składania odwołań w tańszych przetargach, głównym argumentem byli pieniacze, którzy celowo mieli blokować przetargi. Bez względu na to, czy był choćby cień szansy na wygraną, mieli oni na złość urzędnikom wnosić odwołania tylko po to, by wydłużyć procedury. Tak przynajmniej głosili zwolennicy zmian, które doprowadziły do tego, że przykładowo w przetargu budowlanym do wartości prawie 22 mln euro nie można zakwestionować opisu przedmiotu zamówienia, bezpodstawnego unieważnienia przetargu czy też wyboru najkorzystniejszej oferty. Umówmy się - w tych przetargach urzędnicy są praktycznie bezkarni, bo przedsiębiorcy nie mają prawa podważyć ich wyników. Jeśli prezydent miasta chce jeździć limuzyną określonej marki, to będzie nią jeździł, bo inni dilerzy nie mają prawa podważyć parametrów jednoznacznie przesądzających o zwycięzcy.

Pozostało 91% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.