Rząd rezerwuje pulę przetargów dla MSP, Brukseli może się to jednak nie spodobać
Żelazny udział dla niedużych
Część zamówień zarezerwowana wyłącznie dla małych i średnich firm to jeden z pomysłów resortu przedsiębiorczości na zachęcenie MSP do większego udziału w przetargach. Jednak zdaniem niektórych ekspertów jest on chybiony, a na dodatek niezgodny z unijnym prawem
Małe i średnie firmy zbyt rzadko ubiegają się o zamówienia publiczne – takiego zdania jest Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii. Potwierdzeniem tego są dane z raportów krajowych i unijnych. Jak wynika z danych Komisji Europejskiej, MSP zdobywają tylko 45 proc. wartości zamówień publicznych powyżej progów wartości UE, chociaż stanowią 98 proc. wszystkich firm, zapewniają ok. 67 proc. miejsc pracy i wytwarzają blisko 60 proc. unijnego PKB. To, zdaniem KE, odbija się czkawką dla zamawiających instytucji publicznych – z komunikatu KE „Making Public Procurement work in and for Europe” (COM 2017/ 572 z 3 października 2017 r.) wynika, że w latach 2006–2016 liczba przetargów, w których złożono tylko jedną ofertę, wzrosła z 17 proc. do 30 proc. W tym samym okresie średnia liczba ofert na przetarg spadła z pięciu do trzech. W Polsce jest jeszcze gorzej, w 2017 r. największy odsetek zamówień – bo aż 43 proc. – stanowiły postępowania, w których wykonawcy złożyli tylko jedną ofertę. Natomiast udział w przetargach bierze zaledwie 17 proc. mikroprzedsiębiorców, 18 proc. – małych firm i 24 proc. średniej wielkości. Rząd postanowił to zmienić.
I tak jedną z kluczowych propozycji zawartych w koncepcji nowego prawa zamówień publicznych przygotowanej przez MPiT i Urząd Zamówień Publicznych jest zagwarantowanie przedsiębiorcom z sektora MSP puli zamówień podprogowych, czyli obecnie tych o wartości do 30 tys. euro, objętych uproszczonymi procedurami. Przy czym resort przygotował dwa warianty rozwiązania. Pierwszy zakłada wprowadzenie możliwości wskazania przez zamawiającego, że w danym postępowaniu mogą uczestniczyć jedynie wykonawcy należący do grona MSP. Byłaby to zatem możliwość, ale nie obligatoryjny obowiązek. Natomiast drugi wariant mówi o konieczności przyznania określonej puli zamówień (np. 30 proc.) tylko dla MSP – a to każdy zamawiający musiałby już uwzględnić w swoim planie zamówień na dany rok. Ministerstwo zaznacza jednak, że to wstępna koncepcja i podobnie jak wiele innych pomysłów jest obecnie konsultowana (więcej: rozmowa z wiceministrem Mariuszem Haładyjem).
163,2 mld zł taką wartość miały wszystkie zamówienia udzielane w 2017 r.
45,3 mld zł taką wartość miały zamówienia podprogowe w 2017 r.
Kontrowersji nie brakuje
W ocenie niektórych organizacji przedsiębiorców i części ekspertów rozwiązanie gwarantujące określoną pulę zamówień tylko dla MSP może zostać zakwestionowane jako niezgodne z prawem unijnym. – Takie przepisy mogą zostać zaskarżone, a Komisja Europejska może je wręcz zastopować, podobnie jak było z próbą wprowadzenia podatku od sieci handlowych – podkreśla Jeremi Mordasewicz, ekspert Konfederacji Lewiatan (więcej: rozmowa).
Poważne wątpliwości dotyczące zgodności nowego rozwiązania z unijnymi regulacjami ma także Artur Waryło, prawnik prowadzący własną kancelarię zajmującą się obsługą zamówień publicznych oraz ekspert Centrum Obsługi Zamówień Publicznych. – Dotyczą one przede wszystkim poszanowania zasady równości udziału w postępowaniach wykonawców – stwierdza Wawryło. Bo – jak zaznacza – choć polskie przepisy już teraz dopuszczają (w ślad za dyrektywami) możliwość zlecania zamówień określonej kategorii przedsiębiorców, to regulacje te mają związek z aspektami społecznymi zamówień publicznych, w szczególności wsparciem podmiotów zatrudniających osoby defaworyzowane. Ekspert obawia się, że wejście w życie propozycji rządowych oznaczałoby, że obecnie obowiązujące ułatwienia chociażby dla firm zatrudniających niepełnosprawnych w praktyce by zniknęły.
Michał Badura, radca prawny i wspólnik w kancelarii Ślązak, Zapiór i Wspólnicy, stwierdza zaś, że do regulacji należy odnieść się ze sporą rezerwą. Jego zdaniem pomysł zarezerwowania części zamówień dla małych firm nie jest bowiem w sposób bezpośredni sprzeczny z unijnymi dyrektywami dotyczącymi zamówień publicznych, ponieważ zadaniem tych ostatnich jest koordynowanie krajowych procedur udzielania zamówień publicznych o wartości przekraczającej określone progi, zaś założenia polskiego projektodawcy odnoszą się wyłącznie do zamówień podprogowych, gdzie swoboda legislacyjna jest większa. – Ale niewykluczone, że idea zostanie oceniona jako niezgodna z zasadą równego traktowania, w tym przypadku przedsiębiorców, obowiązującą wszystkie państwa członkowskie w toku udzielania zamówień publicznych bezpośrednio na mocy Traktatu o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej, o której wspomina w punkcie 1 preambuły Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady 2014/24/UE w sprawie zamówień publicznych – tłumaczy mec. Badura.
– Wszelkie sztuczne ograniczenia, nawet jeżeli miałyby w założeniu skutkować pozytywnymi skutkami, mogą w praktyce skończyć się odwrotnie do zamierzeń. Myślę, że idea resortu się nie obroni – stwierdza bez ogródek Marek Wójcik, ekspert ds. legislacyjnych Związku Miast Polskich.
Są jednak i tacy, którzy uważają, że resortowi uda się przeforsować swój pomysł. Takiego zdania jest np. Małgorzata Kosela-Rębowska, radca prawny w kancelarii prawnej Chałas i Wspólnicy. – Ograniczenie kręgu podmiotów mogących wziąć udział w postępowaniu o udzielenie zamówienia publicznego wyłącznie do podmiotów z sektora MSP mogłoby w określonych warunkach zostać uznane za naruszenie zasady równości. Jednakże w przypadku umożliwienia składania ofert większej liczbie wykonawców, m.in. MSP, zapewniony zostaje jedynie dostęp do zamówień publicznych wszystkim wykonawcom na zasadach niedyskryminujących – argumentuje Małgorzata Kosela-Rębowska. Jej zdaniem regulacja może zostać więc oceniona jedynie jako próba stworzenia przyjaznych warunków dla MSP, a wówczas nie będzie stanowić dyskryminacji czy nierównego traktowania.
opinia eksperta
Grzegorz Lang ekspert Federacji Przedsiębiorców Polskich
Ministerstwo przedstawiło kompleksowe, odważne propozycje promocji MSP w systemie zamówień publicznych. Odważnym i niewątpliwie potrzebnym krokiem jest pomysł zarezerwowania puli zamówień podprogowych dla MSP. Przy czym wielkość tej puli jest do dyskusji, powinno to być więcej, niż wynosi proponowany przez resort udział (czyli 30 proc.). Ponadto wydaje się, że tylko wprowadzenie obligatoryjnego narzędzia może odnieść skutek. Pozostawienie swobody zamawiającym w praktyce nic by nie zmieniło. Bardzo powolny proces upowszechniania klauzul społecznych powinien być w tej mierze swoistą przestrogą dla autorów koncepcji. Zdaniem FPP nie sposób wskazać jednej głównej bariery udziału MSP w rynku zamówień publicznych. Przede wszystkim – proces udzielania zamówień jest odbierany jako nieprzyjazny, a zbyt napięte terminy i wysokie kary umowne działają odstraszająco. Tutaj powinny zaradzić propozycje skupienia ogłoszeń w jednym miejscu i położenie nacisku na równowagę praw i obowiązków stron umowy, a także szersze opracowywanie wzorcowych dokumentów. Fundamentalne znaczenie dla MSP mają zbyt długie terminy zapłaty. Przykładowo średni termin zapłaty w sektorze szpitali to ok. 275 dni. Żadna firma MSP nie wytrzyma takiego rygoru, co sprawia, że ten sektor właściwie jest pozostawiony dużym firmom. Nie trzeba dodawać, że nie za darmo. Niekiedy takie wydłużone terminy są narzucane w formie kryterium oceny ofert. Na pozytywną ocenę zasługują propozycje zwiększające płynność małych wykonawców, czyli zwiększenie zakresu udzielania zaliczek i obowiązek częściowych płatności. Naszym zdaniem te propozycje są nawet zbyt zachowawcze. Wykonywanie wielu zamówień realizowanych przez MSP nie trwa 12 miesięcy, a wymaga nakładów przed przystąpieniem do realizacji. Tutaj należałoby pójść dalej. Ciekawą propozycją jest także wprowadzenie częściowych płatności przy zamówieniu składającym się z etapów. Bardzo celnym postulatem jest też wprowadzenie obowiązku wyboru oferty przed upływem pierwotnego związania terminem oferty. Ten pomysł należy jednak rozważać w powiązaniu z innym postulatem – profesjonalizacją procesu zamówienia publicznego. ©℗
Łatwe do ominięcia?
Niestety eksperci zauważają jeszcze inne problemy. Otóż ich zdaniem ustawodawca wprowadzając regulację faworyzującą MSP, najprawdopodobniej nie zdecyduje się na wprowadzenie zakazu wspólnego ubiegania się o udzielenie zamówienia publicznego, czyli formowania konsorcjów. – Wówczas może pojawić się kłopot, bo nawet gdyby konsorcja w przetargach objętych regulacją będą mogły tworzyć tylko MSP, to ich wspólny potencjał ekonomiczny niejednokrotnie przekraczać będzie limity wyznaczające status małego czy też średniego przedsiębiorcy, co wypaczać będzie praktyczne zastosowanie regulacji – stwierdza mec. Badura.
Zdaniem prawnika nowa regulacja mogłaby być też potencjalnie łatwa do ominięcia. – Trudno sobie także wyobrazić, aby zamawiający mieli weryfikować strukturę właścicielską poszczególnych MSP, które co do zasady stanowią odrębne podmioty prawa. Większe firmy lub grupy kapitałowe będą mogły zatem powoływać spółki córki spełniające przesłanki wymagane do uznania je za MSP, w rezultacie formalne wymogi regulacji będą zachowane, ale zamówienia de facto będą pozyskiwane przez korporacje o znacznie większym potencjale – tłumaczy mec. Michał Badura. Jego zdaniem zamawiający, przynajmniej na początku, mogą mieć też problemy z weryfikacją statusu MSP. Ustawa z 6 marca 2018 r. – Prawo przedsiębiorców w art. 7 ustanawia ścisłe kryteria zaliczenia danej firmy do grona MSP, uzależnione od średniorocznego zatrudnienia oraz rocznych obrotów lub sumy aktywów bilansowych. Przykładowo, zgodnie z tym przepisem, małym przedsiębiorcą jest osoba prawna, która co najmniej raz w roku z dwóch ostatnich lat obrotowych spełniała łącznie następujące warunki:
a) zatrudniała średniorocznie mniej niż 50 pracowników oraz
b) osiągnęła roczny obrót netto ze sprzedaży towarów, wyrobów i usług oraz z operacji finansowych nieprzekraczający równowartości w złotych 10 mln euro lub sumy aktywów jego bilansu sporządzonego na koniec jednego z tych lat nie przekroczyły równowartości w złotych 10 mln euro – i który nie jest mikroprzedsiębiorcą.
Sęk w tym, że powyższa definicja wskazuje na osiągnięcie wymaganych wskaźników w jednym z dwóch lat, tym samym w razie wprowadzenia planowanych regulacji niezbędne byłoby określenie, czy do udziału w postępowaniu mogą być dopuszczone podmioty, które spełniają warunki określone w art. 7 prawa przedsiębiorców, czy też które są małymi przedsiębiorcami na dzień składania ofert, czy też przez określony okres przed dniem składania ofert, a jeśli tak, to na podstawie jakich dokumentów status ten ma być przez zamawiającego weryfikowany (np. zaświadczenia z ZUS, zaświadczenia z Urzędu Skarbowego).
Spadek konkurencyjności
– Wprowadzenie w samej ustawie sztywnych wymogów nie tylko bezpośrednio kłóci się z zasadą konkurencyjności, ale w niektórych przypadkach może wiązać ręce zamawiającym – zauważa z kolei dr Dobrawa Biadun, radca prawny, legislator, ekspertka ds. polityk publicznych z Konfederacji Lewiatan. Jej zdaniem takie rozwiązanie może zawężać pole wyboru oferentów, tamować innowacyjność.
Wtóruje jej Artur Wawryło. – Bez wątpienia propozycja resortu spotka się z oporem zamawiających, bo po pierwsze mamy obecnie do czynienia z deficytem konkurencyjności w przetargach publicznych, a nowe mechanizmy sytuacji nie polepszą, wręcz przeciwnie, mogą przyczynić się do dalszego spadku konkurencyjności w przetargach – mówi ekspert. Co więcej, jego zdaniem mogą pojawić się także kłopoty ze stosowaniem przepisów w praktyce. – Nieznany jest np. klucz, według którego zamawiający miałby zaliczać do określonej kategorii zamówienia dedykowane wyłącznie dla MSP – wskazuje prawnik. Przy czym w opiniach przeciwników koronnym argumentem za zrezygnowaniem z pomysłu blokowania części zamówień dla małych firm jest wzrost kosztów po stronie zamawiających. – Proponowany mechanizm na pewno wpłynie na wzrost kosztów realizacji zamówień, a dodatkowo zagadnienie budzi poważne wątpliwości w kontekście realizacji przez podmioty sektora finansów publicznych zasad wydatkowania środków publicznych takich jak efektywność, racjonalność, celowość czy oszczędność – mówi Artur Wawryło.
WAŻNE Projekt koncepcji nowego prawa zamówień publicznych został przedstawiony do publicznej debaty, m.in. na stronach internetowych Ministerstwa Przedsiębiorczości i Techonologii, Urzędu Zamówień Publicznych oraz Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości. Konsultacje potrwają do 31 lipca. Dodatkowo udostępniana jest ankieta kierowana m.in. do przedsiębiorców dotycząca ich oczekiwań co do planowanych zmian w przepisach o zamówieniach publicznych.
Zwolennicy: trzeba dopracować
Pomysł za to chwalą organizacje reprezentujące małe i średnie podmioty. Co więcej, uważają one, że propozycja resortu w niektórych momentach jest nawet zbyt wręcz zachowawcza (patrz: opinia Grzegorza Langa).©℗
Współpraca Joanna Pieńczykowska
Część pomysłów godna rozważenia
Obowiązkowe płatności po każdym etapie, obowiązkowe zapisy o zaliczkach w umowach trwających dłużej niż 12 miesięcy, konieczność rozstrzygnięcia przetargu przed okresem związania ofertą – to inne pomysły na zwiększenie dostępu MSP do zamówień
W przedstawionej w czerwcu koncepcji nowego prawa zamówień publicznych MPiT oprócz propozycji zarezerwowania dla MSP części zamówień podprogowych poddało dalszej dyskusji wiele innych propozycji. Wybraliśmy i oceniamy kilka z nich.
propozycja nr 1: częściowe płatności
Na czym polega. W zamówieniach publicznych, które składają się z części lub etapów, ma być wprowadzony obowiązek zawarcia w umowie postanowień obligujących zamawiającego do dokonania płatności po wykonaniu odpowiednich części tego zamówienia (o ile zamawiający nie przewidział w danym postępowaniu możliwości udzielenia zaliczek). Przy czym obowiązek ten będzie dotyczył kontraktów trwających dłużej niż 12 miesięcy. Jednocześnie zamawiający w postanowieniach umownych – w przypadku, gdy przewiduje częściowe płatności – ma zawrzeć wskazania dotyczące tego, jaki procent ceny będzie wypłacany za poszczególne części.
Cel. Projektowana zmiana ma umożliwić składanie ofert wykonawcom, którzy mają trudności z zabezpieczeniem pełnej puli środków potrzebnych do realizacji całości zamówienia, chociaż dysponują odpowiednim potencjałem technicznym i doświadczeniem koniecznym do jego realizacji. Dzięki czemu MSP mają mieć większy dostęp do rynku zamówień publicznych, ale także ma się zwiększyć liczba ofert w postępowaniach, co z kolei ma wpłynąć na wzrost konkurencji i umożliwić wybór najlepszego wykonawcy.
Ocena. Propozycję można zaliczyć do dobrych pomysłów. Mechanizm zaliczkowania wykonawców w zamówieniach publicznych, którego zadaniem miało być gwarantowanie bieżącego wsparcia finansowego na poczet dalszych działań, w praktyce obecnie nie funkcjonuje. Jak wynika z danych UZP za 2017 r., w przypadku postępowań w progach krajowych (ogłaszanych w BZP) zaliczkowanie przewidziano tylko w ok. 600 postępowaniach, co w skali postępowań wszczynanych w 2017 r. daje wskaźnik na poziomie 0,52 proc. Brak etapowania płatności powoduje, że wykonawcy, którzy podejmują się udziału w realizacji zamówienia publicznego, muszą posiadać konkretne zaplecze finansowe. A to na pewno przekłada się dla zamawiających na istotny wzrost wartości zamówień i zdecydowanie ogranicza dostęp do przetargów.
propozycja nr 2: zwiększenie zakresu udzielania zaliczek
Na czym polega. W przypadku zamówień dla umów trwających dłużej niż 12 miesięcy, które realizowane są w częściach lub etapach, zamawiający ma mieć obowiązek przewidzenia możliwości udzielenia zaliczki na poczet ich realizacji. Ponadto resort proponuje dopuszczenie udzielenia zaliczki w postępowaniach prowadzonych w trybach negocjacyjnych bez ogłoszenia. To istotna zmiana, bo obecnie taka możliwość istnieje jedynie w przypadku umów zawartych na okres dłuższy niż 12 miesięcy (przewidziana w art. 151a p.z.p.) i w dodatku uzależniona jest od woli zamawiającego oraz od tego, czy wcześniej przewidziano możliwość udzielenia zaliczki w ogłoszeniu o zamówieniu lub specyfikacji istotnych warunków zamówienia (SIWZ).
Cel. Rozwiązanie ma przyczynić się do zwiększenia liczby startujących w przetargach, ponieważ otrzymanie zaliczki umożliwi wykonawcom realizację zamówienia publicznego ze środków zamawiającego, bez konieczności kredytowania. W efekcie prognozuje się także obniżenie cen ofert.
Ocena. Pomysł jest dobry, uwzględniając fakt, że w ub.r. udzielano tylko ok. 600 zamówień, w których przewidziano zaliczkowanie. W efekcie mechanizm zaliczkowania jest w praktyce martwy, a z praktyki zamówień widać, że jeśli nie pojawiają się narzędzia w postaci obowiązków ustawowych, oczekiwania, że zamawiający będą korzystali z możliwości, jakie dają już dziś przepisy p.z.p., nie potwierdzają się w praktyce. Przy czym w mojej ocenie zdecydowanie lepszym narzędziem dla MSP będą jednak etapowania płatności, bowiem dla realizacji mechanizmu zaliczkowania przedsiębiorcy także muszą organizować zabezpieczenie zwrotu zaliczki, co generuje kolejne koszty oraz ogranicza to narzędzie do tych przedsiębiorców, którzy mają odpowiednie zaplecze finansowe i potencjał.
Mali i średniacy niezainteresowani przetargami
propozycja nr 3: wybór oferty przed pierwotnym terminem związania ofertą
Na czym polega. Zamawiający mają być zobligowani do dokonania wyboru oferty najkorzystniejszej w pierwotnym terminie związania ofertą, czyli w zależności od wartości zamówienia w ciągu 30/60/90 dni. W przeciwnym razie wykonawcy ma przysługiwać roszczenie do zamawiającego o zwrot kosztów związanych z przedłużeniem ważności wadium lub jego ponownym wniesieniem na przedłużony okres związania ofertą (czyli poza okres 30/60/90 dni). Przy czym rozwiązanie to miałoby zastosowanie do trybów podstawowych, w których zamawiający nie prowadzi negocjacji z wykonawcą dotyczących oferowanego przedmiotu zamówienia (w praktyce są one najczęściej stosowane).
Cel. Rozwiązanie to ma dopingować zamawiających do bardziej efektywnego prowadzenia postępowań, skracania ich czasu trwania i szybszego wyboru oferty. Wychodzi też naprzeciw wykonawcom: dla nich konieczność przedłużania terminu związania ofertą (i co za tym idzie – ważności wadium) bywa zbyt kosztowna i zniechęca do ubiegania się o udzielenie zamówienia.
Ocena. Przeciętny czas trwania postępowania o zamówienia publiczne wciąż jest bardzo długi. Statystyka pokazuje, że średnio wynosi od 38 dni w procedurze krajowej do 98 w europejskiej. Aktualny brak narzędzi dopingujących zamawiających do sprawnego prowadzenia procedur sprzyja przeciąganiu czasu rozstrzygania przetargów. Widmo partycypacji w kosztach przedłużenia związania ofertą i zabezpieczenia wadialnego może faktycznie działać motywująco na zamawiających. Należy zwrócić uwagę, że nie chodzi wyłącznie o samą długotrwałość procesu udzielania zamówień, ale także fakt, że od złożenia oferty wykonawca faktycznie traci kontrolę nad jej urealnieniem, np. w kontekście zmian kursowych czy cen rynkowych. To z kolei także czynnik poważnego ryzyka w zamówieniach publicznych. Zamawiający muszą także mieć świadomość, że wykonawcy, zakładając, że postępowanie będzie toczyło się bardzo długo, muszą kalkulować w cenach ofert konieczne ryzyko wzrostu cen w trakcie postępowania, co ma odzwierciedlenie w cenach ofert. Dodatkowo skoro wydłuża się czas trwania postępowania, to i czas realizacji zamówienia po cenach ofertowych także ulega wydłużeniu, a to także powoduje konieczność uwzględnienia dodatkowo takich ryzyk w wycenach.
propozycja nr 4: doprecyzowanie zasad dzielenia zamówienia na części
Na czym polega. Zamawiający będzie musiał wskazać w opisie przedmiotu zamówienia, czy zamówienie podlega podziałowi na części i uzasadnić ewentualny brak podziału. Odstąpienie od podziału może być uzasadnione np. ryzykiem ograniczenia konkurencji, trudnościami technicznymi, organizacyjnymi albo nadmiernymi kosztami wykonania zamówienia. Obecnie regulacja odnosząca się do uzasadnienia braku podziału zamówienia na części umiejscowiona jest w przepisach dotyczących protokołu postępowania.
Cel. Uregulowanie kwestii podziału zamówienia na części w przepisach dotyczących przygotowania postępowania ma zwiększyć przejrzystość ustawy oraz ułatwić wykonawcom korzystanie ze środków ochrony prawnej w przypadku zaniechania przez zamawiającego dokonania podziału zamówienia na części.
Ocena. Aktualna regulacja p.z.p. – art. 36aa – nadal stanowi o uprawnieniu zamawiającego, a dopiero przepisy dotyczące obowiązku dokumentowania postępowania na protokole (art. 96 ust. 1 pkt 11 p.z.p.) wskazują na obowiązek uwzględnienia stosownego uzasadnienia niepodzielenia zamówienia na części. Bardzo często samo uzasadnienie jest sztampowe (typu: „zamówienie jest niepodzielne”), a często także zamawiający łączą w jedno postępowanie przedmioty zamówienia, które nie musiałyby być łączone, dopuszczając składanie ofert częściowych i w ten sposób nie muszą tłumaczyć się z powodów niepodzielenia zamówienia na części. KIO rozpoznało w ciągu obowiązywania nowych przepisów kilkanaście spraw, które dotyczyły tego zagadnienia, co można uznać za margines zjawiska, a z drugiej strony – pojawiają się orzeczenia, które wskazują, że skoro podział zamówienia jest tylko suwerennym uprawnieniem zamawiającego, to nie ma podstawy do skutecznego odwołania. Inaczej mówiąc, trudno mówić o naruszeniu przez zamawiającego przepisu ustawy, który nie obliguje do określonych działań. Zmiany być może przyczynią się do bardziej refleksyjnego podejścia zamawiających w zakresie dopuszczania składania ofert częściowych, co realnie może wpłynąć na większe zainteresowanie MSP takimi zamówieniami.
propozycja nr 5: koncentracja publikacji ogłoszeń
Na czym polega. Ogłoszenia miałyby być publikowane w oficjalnym publikatorze, tj. Biuletynie Zamówień Publicznych dla zamówień o wartości poniżej progów unijnych albo w Dzienniku Urzędowym UE dla zamówień o wartości równej i wyższej niż progi unijne. Stworzone ma być elektroniczne narzędzie do prowadzenia postępowań o zamówienie publiczne (platforma e-zamówienia), gdzie możliwe ma być publikowanie ogłoszeń dotyczących zamówień publicznych za pomocą e-sendera, tj. z jednego miejsca zarówno w BZP, jak i Dz.Urz.UE.
Cel. Przedsiębiorcy ma być łatwiej dotrzeć do interesującego go postępowania.
Ocena. To zdecydowanie potrzebna zmiana. Obecnie rozproszenie miejsc publikacji ogłoszeń o przetargach utrudnia poszukiwane ogłoszeń. Centralizacja publikacji o zamówieniach w jednym miejscu przyczyni się bez wątpienia do zwiększenia dostępu do informacji o takich postępowaniach. Należy apelować, aby obowiązek publikacyjny w BZP odnosić także do zamówień na usługi społeczne do 750 tys. euro (chodzi tu m.in. o usługi ochrony, szkoleniowe, hotelarskie, restauracyjne, cateringowe, ochrony zdrowia). Obecnie bowiem ogłoszenia takie są publikowane wyłącznie w biuletynach informacji publicznej poszczególnych zamawiających, co ma istotny wpływ na dostęp do takich postępowań.
propozycja nr 6: udział rzecznika msp w postępowaniu odwoławczym
Na czym polega. Rzecznik małych i średnich przedsiębiorców zyskałby jeszcze jedno uprawnienie: wnoszenia w imieniu wykonawców odwołań do Krajowej Izby Odwoławczej. Przy czym mógłby je wnosić, jeżeli będzie to uzasadnione nadrzędnym interesem publicznym, np. gdy istnieje ważne zagadnienie prawne wymagające rozstrzygnięcia.
Cel. Uprawnienie analogiczne do tych, jakie przysługują podmiotom wpisanym na listę organizacji uprawnionych do wnoszenia środków ochrony prawnej. Ma wspomóc małe firmy, dla których samodzielne odwołanie jest zbyt kosztowne i skomplikowane.
Ocena. Pomysł jest dobry. Ale pytanie: czy prawo ograniczone do wnoszenia odwołań jedynie w istotnych zagadnieniach systemowych okaże się w praktyce przydatne dla przedsiębiorców? Poza tym – to za mało, by faktycznie zwiększyła się ochrona prawna przedsiębiorców. Obecnie barierą jest – po pierwsze – brak wiedzy przedsiębiorców odnośnie samej p.z.p. (w tym odwołań) na poziomie, który realnie uniemożliwia korzystanie ze środków ochrony prawnej. Po drugie – istotną barierą jest limitowany katalog podstaw do wnoszenia odwołań do KIO w zakresie postępowań w progach krajowych, po trzecie – krótki czas na wnoszenie w takich postępowaniach odwołań (tylko 5 dni), po czwarte – wysokie koszty (obecnie w małych zamówieniach wysokość wpisu od odwołania to odpowiednio 7500 zł dla dostaw i usług i 10 tys. zł dla robót).
propozycja nr 7: obniżenie progu obowiązku stosowania p.z.p.
Na czym polega. Proponuje się obniżenie (po raz pierwszy w historii) progu stosowania ustawy p.z.p. – z aktualnego 30 tys. euro do 14 tys. euro.
Cel. Ma sprawić, że większa część postępowań będzie poddana regułom p.z.p.
Ocena. Jak wskazują wyniki kontroli zamówień do 30 tys. euro – np. niedawny raport NIK – brak przy tego typu zamówieniach obowiązku np. publikacji ogłoszeń powoduje, że realny dostęp do tych postępowań jest ograniczony. Także wyznaczane terminy składania ofert w takich procedurach są nadużywane (zdarzają sie nawet kilkugodzinne). Jak wynika ze sprawozdania rocznego UZP, skala zamówień udzielanych bez stosowania p.z.p. zbliża się już do wartości zamówień udzielanych w progach krajowych (37 do 45 mld zł). W tej sytuacji obniżenie progu powinno spowodować większy dostęp MSP do tych procedur przez uczynienie ich transparentnymi, wszczynanymi przez publikację ogłoszeń oraz uregulowanymi w przepisach rangi ustawowej, a nie wyłącznie, jak ma to miejsce dziś, na poziomie regulaminów wewnętrznych zamawiających. Także istotnym elementem będzie znów poddanie tych zamówień kontroli zarówno prezesa UZP, jak i przede wszystkim uczestników postępowania – prawo do odwołania do KIO. Jak pokazuje praktyka, już samo ryzyko takiej weryfikacji skłania do przestrzegania procedur. ©℗
Współpraca Joanna Pieńczykowska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu