Obywatelską inicjatywę oceni włodarz, a nie specjalna komisja
Powołanie jakiegokolwiek zespołu czy innego organu musi mieć wyraźne umocowanie w ustawie. Jeśli regulacje tego nie przewidują, wójt może się poradzić swoich pracowników w ramach zwierzchnictwa służbowego
Prezydent Bronisław Komorowski chce, by mieszkańcy w większym stopniu partycypowali w podejmowaniu decyzji o kierunkach rozwoju jednostki samorządu terytorialnego. W Sejmie procedowany jest już projekt jego autorstwa ustawy o współdziałaniu w samorządzie terytorialnym na rzecz rozwoju lokalnego i regionalnego. Wzrosnąć ma rola konsultacji społecznych, zostaną nadane ramy prawne instytucji wysłuchania publicznego oraz powstanie obywatelska inicjatywa uchwałodawcza. Samorządy czeka wiele pracy przy wdrażaniu nowych instrumentów. Tym bardziej że mają problemy w praktycznym regulowaniu już obecnych w prawie form współudziału mieszkańców w rządzeniu.
Jedną z nich jest inicjatywa lokalna, w której ramach obywatele czy to bezpośrednio, czy korzystając z pomocy organizacji społecznych mogą złożyć u władz wniosek o realizację zadania publicznego. Tym ostatnim może być remont osiedlowej drogi, działanie w sferze kultury fizycznej, ochrony zieleni. Dokładny zakres wyznacza art. 19b ustawy z 24 kwietnia 2003 r. o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie (t.j. Dz.U. z 2010 r. nr 234, poz. 1536 z późn. zm.). Z kolei art. 19c daje radzie gminy prawo do określenia trybu i szczegółowych kryteriów oceny wniosków o realizację zadania publicznego. Ustawa nie formułuje szczegółowych wskazówek w tym zakresie. Ogranicza się jedynie do stwierdzenia, że kryteria powinny uwzględniać przede wszystkim wkład pracy społecznej w realizację inicjatywy lokalnej.
Z delegacji ustawowej skorzystali radni jednej z wielkopolskich gmin, podejmując stosowną uchwałę. Problem zaczął się w chwili, gdy przyszło do wskazania, kto ma oceniać wnioski wpływające od obywateli. Ustawa stanowi, że jest to zadanie organu wykonawczego, czyli wójta. Radni stwierdzili jednak, że powinna mu w tym pomagać specjalna komisja składająca się z osób mających fachową wiedzę w dziedzinie obejmującej przedmiotowy zakres wniosku. Pozytywnie zaopiniowany dokument miałby trafiać do wójta, do którego należałaby ostateczna ocena. Rozwiązanie, choć na pierwszy rzut oka sensowne, zostało zakwestionowane przez wojewodę wielkopolskiego w rozstrzygnięciu nadzorczym z 21 listopada 2013 r. nr KN-I.4131.1.458.2013.16.
Wojewoda Piotr Florek, mając na uwadze zasadę demokratycznego państwa prawnego, uzasadniał, że organy samorządu podejmują działania zgodnie z normami wyznaczającymi kompetencje lub zadania. "Powołanie jakiegokolwiek zespołu komisji czy innego organu musi mieć wyraźne umocowanie w ustawie. Nie ma przy tym żadnego znaczenia, czy powołany organ wyposażony został w kompetencje władcze, czy też tylko opiniodawcze".
Organ nadzoru wskazał jednocześnie, że zadanie opiniowania wniosków wójt może powierzyć podległym sobie pracownikom w ramach zwierzchnictwa służbowego.
Przypomniał też, że komisje w gminie, zarówno stałe, jak i doraźne może powoływać jedynie rada, choć akurat w analizowanym przypadku nie ma po temu uzasadnienia. Poza tym jednostka samorządu terytorialnego po to ma swoje instytucje, by wykorzystywać je do pracy, a nie mnożyć nowe byty.
"Powołanie jakichkolwiek innych organów czy podmiotów, które miałyby wykonać zadanie należące do zadań gminy, jest wbrew ustawie, chyba że przepis ustawy stanowi inaczej" - dodaje wojewoda.
W sytuacji powierzenia obowiązków oceny wniosków innemu podmiotowi niż organ wykonawczy dodatkową trudnością byłaby kwestia wątpliwej prawidłowości ścieżki załatwienia sprawy. Chodzi o to, że zdaniem organu nadzoru wnioski w sprawie realizacji inicjatywy lokalnej muszą być traktowane jak dokumenty składane w trybie ustawy z 14 czerwca 1960 r. - Kodeks postępowania administracyjnego (t.j. Dz.U. z 2013 r. poz. 267). Takie wnioski zaś podlegają rozpatrzeniu w określonym terminie, a jeśli to się nie stanie, obywatelom przysługuje prawo skargi na ich niezałatwienie. Zdaniem wojewody mogłoby być trudno to wyegzekwować od komisji, czyli podmiotu niemającego umocowania w ustawie. Co innego, gdy odpowiedzialny za załatwienie sprawy jest organ wykonawczy gminy.
Piotr Pieńkosz
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu