Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Uciec przed zadłużeniem, czyli jak wspierać komunalne spółki

5 czerwca 2013

Są sposoby na takie finansowanie inwestycji samorządowych, które nie wiąże się z pogorszeniem wskaźników zadłużenia. Przykład to umowa wsparcia

Mówiąc najogólniej: umowa wsparcia to pewien rodzaj zabezpieczenia, jakie otrzymuje finansujący przedsięwzięcie podmiot, gdy finansowanym jest komunalna spółka, a wspierającym jej właściciel, czyli samorząd.

W umowie wsparcia chodzi o pogodzenie dwóch interesów. Z jednej strony samorząd realizując jakiś projekt inwestycyjny za pośrednictwem swojej spółki chce pozyskać finansowanie w taki sposób, by nie psuć sobie wskaźników zadłużenia. Z drugiej zaś instytucja finansująca chce mieć pewność, że pożyczając pieniądze spółce otrzyma je z powrotem. To ważne zwłaszcza w przypadku inwestycji z zasady niedochodowych,jak budowa szpitali, infrastruktury sportowej, szkół i przedszkoli, budynków komunalnych i dróg.

Obie strony doszły do porozumienia wymyślając konstrukcję, w której spółka komunalna zaciąga zobowiązanie - np. emitując obligacje lub pożyczając pieniądze od instytucji finansowej - zaś jej właściciel (czyli gmina, urząd marszałkowski) deklaruje podjęcie działań na wypadek, gdyby spółka sama nie była w stanie spłacać swoich długów. Często jest to objęcie nowych udziałów w spółce, dzięki czemu zostaje ona zasilona w kapitał.

- Umowa wsparcia pozwala finansującemu wystąpić z roszczeniem bezpośrednio do wspierającego (samorządu). Najbardziej popularne formy zabezpieczeń w ramach umów wsparcia to: zobowiązanie do naprawienia szkody (art. 391 ustawy z 23 kwietnia 1964 r. - Kodeks cywilny Dz.U. nr 16, poz. 93 z późn.zm.), dopłaty do kapitału, kara umowna oraz opcja put. Klasyfikacja zobowiązań z tytułu umów wsparcia jest różna w zależności od szczegółowych zapisów, dlatego warto je dobrze zanalizować, bo np. dokładne określenie kwoty i terminów podniesienia kapitału spółki komunalnej wchodzi w dług samorządu, stawiając pod znakiem zapytania sensowność transakcji - mówi Łukasz Spławski, ekspert ds. finansowania j.s.t. w spółce Magellan.

Sytuacja mocno się skomplikowała po opublikowaniu przez Ministerstwo Finansów rozporządzenia w sprawie szczegółowego sposobu klasyfikacji tytułów dłużnych. Dokument ukazał się 23 grudnia 2010 r., kompletnie zaskakując samorządy i wywołując szereg kontrowersji. MF rozszerzyło w nim tzw., katalog tytułów dłużnych wpisując do niego tzw. umowy nienazwane o terminie zapłaty dłuższym niż rok, związane z finansowaniem usług, dostaw, robót budowlanych, które wywołują skutki ekonomiczne podobne do umowy pożyczki lub kredytu.

- Po wydaniu rozporządzenia zrobiło się duże zamieszanie. Nie było wiadomo, jak klasyfikować umowy wsparcia - mówi Marek Miesztalski, skarbnik Urzędu Marszałkowskiego Województwa Mazowieckiego.

Rozporządzenie dało duże pole do interpretacji regionalnymizbom obrachunkowym w sprawie umów wsparcia. Urząd Marszałkowski Województwa Mazowieckiego też to przećwiczył. Samorząd chciał zawrzeć umowę tego typu z Portem Lotniczym Modlin, której był współwłaścicielem. Domagał się tego bank Pekao, który był agentem emisji obligacji spółki (projekt opiewał na 150 mln zł). Projekt umowy był podobny do tej zastosowanej w Gdańsku: zakładał, że w ciągu kilku lat samorząd wniesie do spółki kapitał pieniężny obejmując w niej nowe udziały w przypadku, gdyby spółka miała problem ze spłatą obligacji.

RIO uznała, że to zobowiązanie województwo musi sobie zaliczyć do długu - bo umowa była dłuższa niż rok i miała wszelkie cechy "tytułu dłużnego" z rozporządzenia MF.

- Po informacji z izby trzeba było stworzyć nową konstrukcję prawną, która nie obciążałaby nam długu, a jednocześnie dawała bankowi gwarancje, że w razie czego dostanie swoje pieniądze. Zaliczenie zobowiązania z umowy wsparcia do naszego zadłużenia powodowałoby, że korzystanie z tej konstrukcji nie miałoby sensu. Dużo prościej byłoby dać zwykłe poręczenie - mówi DGP Marek Miesztalski.

Efekt? Sama umowa wsparcia to zbiór deklaracji i intencji urzędu względem spółki.

- Zapisaliśmy w niej, że nie zamierzamy pozbywać się udziałów w Porcie, że to dla nas ważny podmiot i - ogólnie - że będziemy go wspierać w razie potrzeby. Ale żadnych szczegółów jak miałoby to wyglądać w tej umowie nie ma. Wpisaliśmy je do umowy spółki - mówi skarbnik Mazowsza.

To w umowie spółki znalazł się zapis, że w przypadku gdyby port w Modlinie określonego dnia na specjalnym koncie nie miał pieniędzy na obsługę obligacji, to samorząd obejmie nowe udziały w spółce dokapitalizowując ją w ten sposób. W umowie jest też jeszcze jeden mechanizm zabezpieczający: upoważnienie dla banku na przeprowadzenie podwyższenia kapitału w imieniu wspólników.

- Oczywiście zgodę na to musieli wyrazić pozostali wspólnicy. Bardzo dużo używamy tu słowa "jeśli" - sprawa jest więc warunkowa, poza tym jest w umowie spółki, która nie podlega rygorom rozporządzenia MF i nadzorowi finansowemu - mówi Marek Miesztalski.

Choć umowa będzie obowiązywała jeszcze przez kilka lat to skarbnik Mazowsza jest przekonany, że nie będzie ona wykorzystywana. Port w Modlinie sam jest w stanie obsługiwać swój dług. Według Miesztalskiego sama konstrukcja umowy wsparcia sprawdza się - Mazowsze zamierza ją wykorzystać przy budowie szpitala w Drewnicy. Wybuduje go specjalnie powołana w tym celu spółka, która wyemituje obligacje. Zastosowany mechanizm wsparcia będzie taki sam, jak w przypadku Portu w Modlinie. W tej chwili trwają negocjacje z bankami. I rozmowy te nie są łatwe.

- Banki chciałyby od nas najlepiej gwarancji albo poręczenia. Wtedy mają jasną i klarowną sytuację. Ale niestety z uwagi na kwestie związane z wielkością zadłużenia musimy szukać innych rozwiązań - mówi Marek Miesztalski.

Marek Chądzyński

marek.chadzynski@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.