Wyższa płaca minimalna to też większe kłopoty dla gmin z dłużnikami
Samorządy chcą, żeby Sejm wrócił do prac nad zmianami w prawie dopuszczającymi egzekucję sądową i administracyjną należności innych niż alimentacyjne z minimalnego wynagrodzenia. Dziś jest ono w pełni chronione w przeciwieństwie do świadczeń emerytalno-rentowych, z których zajęciu podlega 25 proc. Petycję w tej sprawie złożyła jedna z gmin, postulat ten popiera również Śląski Związek Gmin i Powiatów (ŚZGiP).
Przedstawiciele gmin zwracają uwagę, że taki kształt przepisów stawia dłużników pobierających najniższe pensje w uprzywilejowanej sytuacji w stosunku do pozostałych obywateli, którzy muszą ponosić wydatki na obsługę zaciągniętych zobowiązań.
„Instytucja całkowitej ochrony minimalnego wynagrodzenia była uzasadniona w czasie, gdy wynagrodzenie to faktycznie stanowiło niejako minimum egzystencjalne” – uważa ŚZGiP. Przypomnijmy, że od stycznia wynosi ona 4242 zł brutto, a w lipcu sięgnie 4,3 tys. zł. Samorządy za niewłaściwe uważają również to, że kwota wolna od potrąceń nie jest w żaden sposób powiązana z sytuacją życiową dłużnika – tak samo chroniona jest osoba utrzymująca za tę kwotę rodzinę, jak i np. pozostająca we wspólnym gospodarstwie domowym z rodzicami. Samorządy chcą dokonania odpowiednich zmian m.in. w przepisach kodeksu postępowania cywilnego, kodeksu pracy i ustawy o postępowaniu egzekucyjnym – tak, aby dopuścić egzekucję sądową i administracyjną należności innych niż alimentacyjne przynajmniej do poziomu 25 proc., jak jest to w przypadku świadczeń emerytalno-rentowych.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.