Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Samorząd terytorialny i finanse

Nie bójmy się samorządności

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

Pytanie, czy rządzący i parlamentarzyści dobrze dbali o interes samorządów, jest dość kłopotliwe. Zawarta jest bowiem w nim nieujawniona sugestia istnienia oddzielonego od dobra całości państwa, partykularnego interesu samorządów; tak jak istnieje oddzielny partykularny interes kolejarzy, górników, lekarzy czy rolników. Niewątpliwie też istnieje pewien zakres interesu partykularnego elit rządzących samorządami lub pracowników samorządowych. Istotniejsze jest jednak postrzeganie samorządów terytorialnych, wspólnot mieszkańców gmin, powiatów czy regionów, jako integralnej części państwa. Wówczas ważniejszy staje się problem: jakie państwo chcemy mieć: zcentralizowane, modernizowane odgórnie przez jedno światłe centrum; czy może państwo zdecentralizowane, silne różnorodnością, samodzielnymi, oddolnymi inicjatywami obywatelskimi.

Unitarność państwa wymaga kompromisu, a więc ścisłego rozdzielenia kompetencji między tym co lokalne, co regionalne, a tym, co można i należy realizować jednolicie i wspólnie dla całego kraju. Praktyka pokazała, że ten kompromis rodzi się, rozwija lub zwija w zwykłej codziennej praktyce. Pod rządami tej samej konstytucji Rzeczpospolita stawała się bardziej samorządna (np w latach 1998 - 2002) lub bardziej centralistyczna ( ostatnie sześć lat). Ten mechanizm centralizacji ukazuje się "podskórnie", poprzez swoje "dobrodziejstwo" zyskując społeczne poparcie. Tym mechanizmem są orliki, drogi schetynówki, planowane świetlice wiejskiej. Każde z tych zadań należy do zakresu spraw lokalnych; to wspólnota lokalna odpowiada za boiska przyszkolne, drogi gminne czy świetlice, żłobki; dyktowanie w szczegółach ( w ślad za udzieloną dotacją), jak ma wyglądać boisko czy jak ma być wyposażona świetlica, jest przywłaszczeniem odpowiedzialności wspólnoty. Nie bagatelizujmy tego zagrożenia. W wielu gminach nie jest realizowana lokalna polityka rozwoju; wszelkie zadania inwestycyjne robi się pod fundusze; a więc oddaje się gdzie indziej prawo decydowania o swojej przyszłości. Rząd przy tym centralizuje to, co przynosi szybki i dobry efekt. Brak jest dla porównania centralnej odpowiedzialności za rzeczy będące obowiązkiem państwa: równe szanse edukacyjne (niewspółmierna do potrzeb zaniżona subwencja oświatowa), bezpieczeństwo (ochrona przed katastrofami naturalnymi, spójny system ratownictwa medycznego) czy spójność komunikacyjna. Niestety, ponieważ nasz ustrój wewnętrzny wynika z dominacji centralistycznych partii, nie miejmy złudzeń: samorządność będzie coraz bardziej ograniczana szczegółowszymi przepisami prawa, rygorystycznymi kontrolami, narzuconymi zadaniami, a także centralnymi dobrodziejstwami. Tak jak przeregulowanie zabija wolność rynku, ograniczając wzrost gospodarczy, tak i przeregulowanie zabija społeczną inicjatywę, preferując bierność.

Dorobek ostatniej kadencji w kształtowaniu zasad prawnych samorządności trudno uznać za zadowalający. Podniesiono i przedłożono pod dyskusję ważkie tematy: polityka wobec metropolii, polityka wobec miast, zmianę polityki przestrzennej, bezpośrednie wybory organów wykonawczych w powiatach i województwa, wprowadzenie ordynacji większościowej w wyborach samorządów, rozwinięcie form współdziałania mieszkańców, zmiany zasad finansowania zadań samorządowych, ograniczenie kompetencji wojewodów (jako organu administracji rządowej) do nadzoru. Co z tego zostało przyjęte w firmie aktów prawnych? Mieliśmy wielkie debaty zakończone niczym, bo rząd pod wpływem lekkiego oporu cofał się na z góry upatrzone pozycje. Nowe rozwiązania prawne regulujące niektóre sprawy związane z zadaniami samorządów, wprowadzano dopiero pod batem sankcji unijnych (nowe zasady organizacji pasażerskiego transportu, ustawy środowiskowe, a zwłaszcza skandalicznie opóźnione prawo o odpadach). Nie jest to dobry obraz. I nie chodzi tu o interes samorządu. Polityka miejska czy ustawa śmieciowa nie dotyczą interesu jakiejś grupy, lecz szukania form najlepszego zarządzania sprawami wspólnymi, całego społeczeństwa. Czym powinien się zająć nowy parlament? To proste: natychmiast należy podjąć prace nad materią przygotowaną przez zespół samorządowy pracujący w kancelarii prezydenta. Tam bowiem przetworzono na przepisy prawne zgłaszane od dawna postulaty różnych środowisk samorządowych. Tego dorobku nie można zlekceważyć.

@RY1@i02/2011/193/i02.2011.193.207.002d04.801.jpg@RY2@

Jarosław Kapsa, Urząd Miasta Częstochowa

ŁS

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.