Prywatny kapitał wchodzi do spalarni
W RAMACH PARTNERSTWA PUBLICZNO-PRYWATNEGO są cztery projekty związane z obszarem energetyki. To spalarnie śmieci, duże inwestycje zaliczane do środowiskowych, które jednocześnie generują prąd i ciepło
Obecnie przygotowywanych jest kilkanaście inwestycji termicznej utylizacji odpadów. Dla 10 zarezerwowane są środki z Funduszu Spójności na lata 2007 - 2013. W czterech miastach: Poznaniu, Łodzi, Koszalinie i aglomeracji Górnego Śląska samorządy preferują model PPP, w którym resztę finansowania zapewni partner prywatny, tak by miasto nie musiało do tego nic dokładać. Koszt tych projektów szacowany jest na ok. 4,5 mld zł, dofinansowanie z unijnych funduszy wyniesie ok. 1,5 mld zł. Liderem w tych planach jest Poznań, który chce, żeby partner prywatny sfinansował, wybudował i eksploatował spalarnię. Kraków ma to robić za pośrednictwem swojej spółki miejskiej.
- Główny problem, który może utrudnić zrealizowanie tych przedsięwzięć, to ciągle niezałatwiona kwestia własności odpadów. Nowelizacja ustawy, która ma to rozstrzygnąć, jest w Sejmie. Nie możemy na nią czekać. Musimy podjąć ryzyko. Mamy zobowiązania traktatowe związane z terminami, czyli od kiedy powinniśmy utylizować odpady inaczej niż przez składowanie w ziemi - mówi Krzysztof Siwek, dyrektor departamentu przygotowania projektów indywidualnych Ministerstwa Rozwoju Regionalnego.
Resort rozwoju regionalnego w ramach PPP chce również realizować inwestycje w zakresie oświetlenia ulicznego. Inspiracją są doświadczenia niemieckie. Tam właśnie uruchomiono cały program takich projektów. Również po to, by nauczyć samorządy korzystania z formuły partnerstwa.
- Mamy bardzo dobrą współpracę z Niemcami. Oglądaliśmy analizy tych projektów. Możemy uzyskać pomoc w postaci dokumentacji czy wzorów umów. Zainteresowanie niemieckich miast tymi projektami jest duże, ale - jak sygnalizowano - gorzej jest z zakładami energetycznymi. To są projekty energooszczędne, trochę naruszające monopol energetyków, co wywołuje ich opór, bo rodzi konflikt interesów. U nas pewnie będzie podobnie - mówi Krzysztof Siwek.
Zdaniem Krzysztofa Siwka nasza ustawa o PPP jest, ogólnie mówiąc, dobra, ale diabeł tkwi w szczegółach. Od pewnego czasu widoczne są mniejsze lub większe problemy, ostatnio w związku z realnie wysokim poziomem długu publicznego. To czynnik, który ma znaczenie dla tego typu projektów. Bo one na wiele lat wiążą zaangażowanie strony publicznej w postaci umowy, która powinna być dobrze przemyślana, w miarę stabilna i nie zawsze będzie oznaczać, że projekt jest poza długiem publicznym. To zależy od zastosowania w projekcie reguł Eurostatu (unijne biuro statystyczne) w zakresie podziału ryzyka, ale również naszych krajowych przepisów, które są ostrzejsze niż Eurostat.
Gdzie jeszcze objawiły się słabości? Jest ich sporo. Na przykład członkowie konsorcjum po stronie prywatnej, ubiegający się o zamówienie publiczne, muszą ponosić solidarną odpowiedzialność przez cały okres trwania umowy. To jest różnie interpretowane i niektórym podmiotom prywatnym stwarza problemy.
Poważniejszym kompleksem problemów są kwestie finansowe. Nasze wymagania co do montażu finansowego, traktowania długu publicznego są bardziej rygorystyczne niż wymagania Eurostatu. Nowelizacja ustawy o finansach publicznych wprowadza od 2014 r. nowe wskaźniki i sposób liczenia deficytu. To już komplikuje sytuację. Przepisy dotyczą 2014 r., ale nowy sposób liczenia dochodu samorządu i jego wydatków trzeba uwzględnić już w tym roku. W tej sytuacji kwestią niezwykle ważną dla wszystkich, od rządu po samorząd, jest, żeby projekty PPP nie generowały długu publicznego. Można proponować taki montaż finansowy, tylko że wtedy większość ryzyk musi być po stronie prywatnej. A jeśli tak, to nie każdy projekt da się zrealizować.
- Sektor elektroenergetyczny jako obszar biznesu i odpowiedzialności publicznej jest obszarem mocno skomercjalizowanym. Powinno się tu znaleźć miejsce dla projektów, które nie będą się opierać np. na płatnościach ze strony publicznej za dostępność, tylko na przychodach od użytkowników - podkreśla Krzysztof Siwek.
Zasady i rygory, które wiążą się z energetyką stanowią, że użytkownik za energię płaci i że ten, który psuje otoczenie, ponosi tego koszty, powinny powodować, że zapewnią oni zwrot inwestycji.
Bogdan Mikołajczyk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu