Pies, kot lub krowa w spadku to kłopot dla samorządu, ale koniecznie trzeba się nimi zająć
Gmina ma obowiązek zaopiekować się zwierzętami, których właściciele zmarli, choć przepisy wprost nie przwidują takiej sytuacji. Jeżeli będzie z tym zwlekać, musi się liczyć z interwencją wojewody
Utrzymanie zwierzęcia należy do obowiązku jego właściciela. Zgodnie bowiem z art. 9 ustawy z 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt (t.j. Dz.U. z 1997 nr 111, poz. 724 z późn. zm., dalej: ustawa) kto utrzymuje zwierzę domowe, ma obowiązek zapewnić mu pomieszczenie chroniące je przed zimnem, upałami i opadami atmosferycznymi, z dostępem do światła dziennego, umożliwiające swobodną zmianę pozycji ciała, odpowiednią karmę i stały dostęp do wody. Jednak gdy właściciel zwierzęcia zmarł poza domem, np. w szpitalu, a zwierzę zostało samo, zamknięte w mieszkaniu, pojawia się problem, ponieważ przepisy nie przewidują wprost takiej sytuacji. Z ustawy wynika bowiem, że zwierzę bezdomne to takie, które:
● uciekło,
● zabłąkało się,
● zostało porzucone przez człowieka,
● a także co do którego nie ma możliwości ustalenia właściciela lub innej osoby, pod której opieką trwale dotąd pozostawało.
- Jednak można taki przypadek interpretować pod kątem porzucenia. Co prawda, porzucenie jest jednostronną czynnością prawną, ale w związku z zasadą subsydiarności, gdy podmioty obowiązane do działania nie są w stanie swoich zadań wypełnić, to wkraczają organy administracji publicznej. Jeżeli właściciel zwierzęcia umiera, to jest oczywiste, że nie ma tu innej możliwości - wyjaśnia prawnik Piotr Piotrowski, z Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Zwierząt Animals (OTOZ Animals).
Zatem opieka nad zwierzęciem, któremu zmarł właściciel, należy do zadań własnych gminy.
- Każda gmina jest zobowiązana prowadzić opiekę nad bezdomnymi zwierzętami i powinna mieć podpisaną umowę ze schroniskiem, gdzie w takich sytuacjach zwierzę zostanie przetransportowane - wskazuje Jarosław Kapsa z biura prasowego Urzędu Miasta w Częstochowie.
Gdy zabraknie rodziny
W sytuacji gdy osoba umiera i nie pozostawia małżonka, dzieci ani innych krewnych powołanych do dziedziczenia z ustawy, a także nie sporządziła testamentu, to zgodnie z kodeksem cywilnym dziedziczy gmina ostatniego miejsca zamieszkania spadkodawcy. Jest ona przedostatnim spadkobiercą ustawowym. W dalszej kolejności dziedziczy już tylko Skarb Państwa. Dochodzi do tego, gdy nie ma możliwości ustalenia, gdzie było ostatnie miejsce zamieszkania spadkodawcy w Polsce albo gdy znajdowało się ono za granicą. Niezależnie od tego, co wchodzi w skład spadku, jednostka samorządu terytorialnego nie może go odrzucić. Spadek uważa się za przyjęty z dobrodziejstwem inwentarza, czyli z ograniczeniem odpowiedzialności za długi spadkowe do wysokości określonego inwentarza stanu czynnego spadku.
Odziedziczone zwierzę
- Jeżeli spadkodawca pozostawił zwierzę, to gmina również i je odziedziczy - zaznacza Jarosław Kapsa.
Dziedziczenie przez wspólnotę samorządową zwierzęcia ma zatem dwie podstawy. Jedną jest sukcesja, a drugą obowiązek ciążący na gminie zapewnienia opieki nad bezdomnymi zwierzętami.
- Należy bowiem podkreślić, że jeśli spadkodawca był właścicielem psa, to prawo własności tego psa również wchodzi w skład spadku, chociaż zwierzęta nie są rzeczami w rozumieniu prawa cywilnego. Są natomiast przedmiotem prawa własności - tłumaczy radca prawny Rafał Wróbel, partner w kancelarii Młynarczyk Puchała.
W takiej więc sytuacji zwierzę staje się własnością gminy. Jednak w kilka dni po śmierci właściciela nie jest też możliwe ustalenie, kto odziedziczył spadek, w tym zwierzę. Wymaga to bowiem przeprowadzenia postępowania spadkowego.
- A to zazwyczaj ma miejsce kilka czy kilkanaście miesięcy po śmierci spadkodawcy - zauważa mec. Wróbel.
Natomiast skutki w postaci nabycia spadku następują już z chwilą otwarcia spadku, czyli z momentem śmierci spadkodawcy. Zatem od tej daty gmina staje się właścicielem majątku wchodzącego w skład spadku.
- Zanim dojdzie do otwarcia spadku i zwierzę zostanie rozdysponowane zgodnie z prawem rzeczowym i spadkowym, to mija zbyt dużo czasu. Dlatego opiekę w takiej sytuacji powinna zapewnić gmina i w jej imieniu wójt powinien zaopiekować się zwierzęciem, a więc przekazać je schronisku, ewentualnie innej osobie fizycznej, po spisaniu z nią umowy cywilnoprawnej - mówi Piotr Piotrowski.
Przyznaje, że ostatnio OTOZ Animals miało taką sytuację, gdy sąd nakazał gminie zaopiekować się zwierzęciem należącym do osoby, która trafiła do aresztu tymczasowego, a gmina rozstrzygnięcie zaskarżyła. W rezultacie sąd zwrócił się do organizacji z prośbą o pomoc w zajęciu się psem do zakończenia postępowania odwoławczego. Psu nic się nie stało ze względu na wrażliwych sąsiadów, ale - jak wskazuje - innym razem może się to skończyć nieszczęściem z uwagi na czasochłonność procedury.
Trudne procedury
Sąsiedzi osoby zmarłej, jak również każda inna osoba, np. znajomy, listonosz czy administrator budynku którzy wiedzą o tym, że w zamkniętym mieszkaniu przebywa zwierzę, powinny poinformować o tym:
● gminę,
● straż miejską,
● policję,
● schronisko dla zwierząt.
- Straż miejska oczywiście przyjmie takie zgłoszenie i poinformuje o tym policję. Wtedy ewentualnie taki patrol mieszany może wejść do mieszkania. Jeżeli zwierzę straciło właściciela, to zostanie przewiezione do schroniska - mówi Katarzyna Dobrowolska z zespołu prasowego Straży Miejskiej m.st. Warszawy.
Dodaje, że straż miejska nie ma takich uprawnień, żeby wyważyć drzwi i samodzielnie wejść do lokalu.
- Tylko policja może to zrobić. My możemy natomiast wybić szybę w samochodzie, jeśli jest upał i widzimy zamknięte wewnątrz zwierzę - wskazuje Katarzyna Dobrowolska.
Podobnie jest w sytuacji, gdy zawiadomienie trafi do urzędu gminy. Wtedy jej pracownik ma prawo dostać się do mieszkania, ale także w obecności funkcjonariusza policji.
- Tak naprawdę dotyczy to każdej sytuacji, gdy jest podejrzenie, że w danym mieszkaniu dzieje się coś narażającego dobro ogólne - zauważa Jarosław Kapsa.
Z takiej interwencji sporządzany jest protokół. Jeżeli jednak okazałaby się ona nieuzasadniona, to gmina musi ponieść koszty, np. pokryć wydatek związany z naprawą drzwi. W takim przypadku gmina ma jednak roszczenie do osoby, która spowodowała zajście. Jeżeli więc np. okazałoby się, że osoba zmarła ma jednak kogoś bliskiego, kto jest jej spadkobiercą, to sukcesor poniósłby konsekwencje materialne takiego zaniedbania.
Zawiadomione służby powinny jednak otworzyć mieszkanie, przy użyciu wszelkich dostępnych środków. Następnie powinny przewieźć zwierzę do schroniska.
- W przypadku opieszałości tych służb każdy może podjąć działanie zmierzające do otwarcia mieszkania i podjęcia podstawowej opieki nad zwierzęciem, czyli nakarmieniem go i napojeniem - wskazuje Rafał Wróbel.
Wyjaśnia, że naruszenie prawa własności mieszkania i miru domowego w tej sytuacji nie będzie stanowiło przestępstwa, a osoba, która podjęła te działania, nie będzie odpowiedzialna za szkodę. Jest to bowiem stan wyższej konieczności, który wyłącza odpowiedzialność karną i odpowiedzialność cywilną.
Pomoc organizacji
Można również zawiadomić organizację broniącą praw zwierząt bądź schronisko i poinformować, że zwierzę przebywa długo w mieszkaniu i nie widziano już od dłuższego czasu, żeby ktoś przychodził i dokarmiał je, a zatem jest zagrożenie jego życia.
- Po przyjęciu takiego zgłoszenia najpierw jedziemy na miejsce sprawdzić stan faktyczny. Jeżeli zgłoszenie się potwierdzi, to wtedy zawiadamiamy policję lub straż pożarną. Jeżeli mieszkanie należy do spółdzielni mieszkaniowej, to zawiadamiamy także ją o tym. Sami nie możemy wejść do mieszkania - mówi Anna Drewa, starszy inspektor ds. ochrony zwierząt z OTOZ Animals.
Pracownicy OTOZ Animals wskazują, że niejednokrotnie zdarzało się, że policja w takiej sytuacji domagała się nakazu prokuratora, ponieważ musi wystąpić zagrożenie zdrowia i życia zwierzęcia.
- W przypadku ludzi jest to oczywiste i dzieje się szybko, ale w przypadku zwierząt wymaga to procedur - podkreśla Anna Drewa.
Dlatego jeżeli pacjent w szpitalu zmarł wczoraj, to są małe szanse, żeby już następnego dnia pomóc zwierzęciu i wydostać je z zamkniętego mieszkania.
- Staramy się, by działanie podjął organ gminy. Czasami pouczamy go o przepisach - zaznacza Piotr Piotrowski.
Jeżeli gmina nie podejmie działań, organizacja może złożyć skargę do wojewody z tytułu niewykonywania przez gminę jej zadań własnych, a także skierować wniosek do prokuratora o wszczęcie postępowania administracyjnego w celu usunięcia stanu niezgodnego z prawem. Zgodnie z art. 231 kodeksu postępowania karnego jest także możliwość, aby sąd lub prokurator przekazał zwierzę osobie godnej zaufania aż do wyjaśnienia, gdzie zwierzę powinno trafić na stałe.
- W ostateczności zwierzę jest odbierane z mieszkania w asyście policji i umieszczane pod opieką stowarzyszenia - wskazuje Piotr Piotrowski.
Dodaje, że pracownicy organizacji są osobami fizycznymi, zatem gdyby samodzielnie weszli do mieszkania to byłoby to oceniane z punktu widzenia przepisów kodeksu karnego dotyczących stanu wyższej konieczności. Policjanci są natomiast w gorszej sytuacji, dlatego czasem obawiają się wejść do zamkniętego mieszkania po zwierzę z uwagi na to, że gdyby ktoś zarzucił im nieuzasadnione działanie, to grozi im odpowiedzialność dyscyplinarna.
od 500 zł do 10 tys. zł to nawiązka na cel związany z ochroną zwierząt, którą może orzec sąd w razie skazania za znęcanie się nad zwierzęciem
Ewa Maria Radlińska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu