Wynajmują lokale od miasta, nie płacą latami i nic nie można im zrobić
W siedmiu dużych miastach długi firm i mieszkańców względem samorządu sięgają 1 mld zł
Słyszeliśmy o rekordzistach zalegających z płatnościami bankom. Teraz przyszła pora na liderów rankingu długów względem samorządów. 11,5 mln zł zalega firma w Krakowie. W Łodzi pewien biznesmen winien jest miastu 3,4 mln zł. A jednej z białostockich spółek od 1999 r. uzbierało się 3,2 mln zł zaległości. Takich hiperdłużników ma każde duże miasto. Zadłużają się coraz szybciej i coraz bardziej. Bo wiedzą, że samorządy nie radzą sobie z problemem.
- Możemy tylko sprawy kierować na drogę sądową. A procesy ciągną się latami. Także z powodu stosowania celowej obstrukcji sądowej przez dłużników, którzy zmieniają pełnomocników, składają wnioski o wyłączenie sędziego czy nie stawiają się na sprawę - opowiada Mateusz Dallali, rzecznik warszawskiego Zakładu Gospodarowania Nieruchomościami. Dłużnik zawsze ma nadzieję, że sprawa jego długów umrze śmiercią naturalną.
Warszawski ZGN od lat prowadzi walkę z najsłynniejszym lokalnym dłużnikiem restauratorem Adamem Gesslerem. Jego dług wynosi już ponad 22,5 mln zł, miasto ma sądowe nakazy płatnicze na kwotę niemal 14,3 mln zł, a do tej pory udało mu się odzyskać zaledwie 29 tys. zł. By znaleźć majątek Gesslera, który mógłby pokryć przynajmniej część zadłużenia, Warszawa wynajęła nawet biuro detektywistyczne.
Z kolei zaległości łódzkiego rekordzisty to efekt braku opłat za najem lokali przy reprezentacyjnej ul. Piotrkowskiej. - W jednym z nich dłużnik wciąż prowadzi działalność, handel artykułami przemysłowymi - przyznaje Agata Magin z łódzkiego magistratu.
W Lublinie największy dłużnik od 2006 r. nie zapłacił 348 tys. zł za wynajem lokalu. Odsetki przerosły już dług i wynoszą ponad 378 tys. zł. Ale Lublin nie ma nawet pomysłu, jak odzyskać te pieniądze. - W latach 2003 - 2005 korzystaliśmy z pomocy zewnętrznej firmy windykacyjnej, jednak efekty były mizerne i zrezygnowano z tego typu działań - przyznaje Artur Cichoń, rzecznik Zarządu Nieruchomości Komunalnych w Lublinie.
Skrajni dłużnicy powodują ubytki w samorządowych budżetach. W siedmiu z miast, które przepytał DGP na tę okoliczność, łączna kwota długów wzrosła z 754 mln zł w 2010 r. do ponad 920 mln zł obecnie.
- W Gdańsku spora część zaległości to długi firm bankrutów. A zgodnie z przepisami ustawy o postępowaniu upadłościowym i naprawczym nie można prowadzić windykacji zaległości w czasie trwania postępowania upadłościowego - tłumaczy Magdalena Kuczyńska z gdańskiego ratusza.
Na niewiele zdają się działania windykacyjne wobec najemców gminnych mieszkań. W Krakowie możliwe jest rozłożenie długu na 72 raty. Z kolei np. w Szczecinie działa program odpracowywania zadłużenia. Ale aby z takiej opcji można było skorzystać, poprosić musi o nią dłużnik. Ale wieloletni migacze wolą latami pozostawać w cieniu, niż iść na układ z miastem.
@RY1@i02/2012/139/i02.2012.139.00000040c.802.jpg@RY2@
Wzrasta zadłużenie polskich miast
Sylwia Czubkowska
Tomasz Żółciak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu