Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Kwestię roszczeń za dekret Bieruta trzeba ostatecznie rozwiązać

13 listopada 2013

Rozmowa z Hanną Gronkiewicz-Waltz, prezydent Warszawy

Czy to prawda, że w Warszawie wszczętych zostało 8000 postępowań w związku z dekretem Bieruta?

Od czasu wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 2011 roku liczba odszkodowań zasądzanych na podstawie art. 215 ustawy z 21 sierpnia 1997 r. o gospodarce nieruchomościami (t.j. Dz.U. z 2010 r. nr 102, poz. 651z późn. zm.) wzrosła lawinowo. Przepis ten często jest nazywany "rykoszetem dekretu". Obecnie Warszawa ma pół miliarda złotych zaległości z tytułu wypłacanych odszkodowań. Gdy zostałam prezydentem, to liczba roszczeń dotyczących placu Defilad wynosiła sześć. Obecnie jest ich 32. Zasadność każdego roszczenia jest przez nas szczegółowo weryfikowana. Do wzrostu liczby roszczeń przyczynia się również to, że coraz więcej prawników specjalizuje się w takich postępowaniach.

Dekret Bieruta to pewna forma specjalizacji dla kancelarii prawnych. Jeśli wpisze się w wyszukiwarkę hasła "odszkodowania" oraz "dekret Bieruta", pojawiają się reklamy kancelarii zajmujących się tymi sprawami.

Nie dziwi mnie to. Wszystkie sprawy odszkodowawcze są bardzo trudne nie tylko z punktu widzenia Warszawy, lecz także społecznego. Trzeba pamiętać, że 90 proc. przedwojennej Warszawy należało do osób prywatnych. Później część miasta była zrównania z ziemią. Gdzieniegdzie ostały się pojedyncze budynki, które łatwiej było zburzyć, niż odbudować. Na gruntach powstały nowe budowle, nowy układ ulic, niepokrywający się z przedwojennym. W efekcie w większości roszczenia dotyczą gruntów, na których stoi zamieszkana kamienica, jest boisko szkolne czy wspomniany plac Defilad.

Czy takie miejsca jak boiska szkolne czy plac Defilad muszą być zwrócone?

Problem polega na tym, że nie podlegają zwrotowi jedynie miejsca użyteczności publicznej, które tak zostały określone w obowiązującym planie zagospodarowania przestrzennego. Praktyka wskazuje, że skutecznie chronione są właściwie wyłącznie istniejące drogi publiczne.

Oznacza to, że plac Defilad czy boisko szkolne nie stanowią już miejsc celu publicznego i powinny być zwrócone w naturze. Jednak niekiedy staramy się negocjować i odkupić zwrócony teren. Co do zasady dekret Bieruta nie przewiduje odszkodowań w razie przeznaczenia nieruchomości na cele publiczne.

Czyli uważa pani, że odszkodowania nie powinny być wypłacane?

Bynajmniej. Jednak chciałabym zamknąć proces roszczeń w ten sposób, żeby wszyscy, którzy nie złożyli jeszcze wniosku o zwrot gruntu lub odszkodowanie, zrobili to do końca wyznaczonego okresu, dzięki czemu możliwe byłoby oszacowanie, ile jeszcze roszczeń pozostało. Wówczas miasto dokonałoby analizy, czy zwracać grunty w naturze, czy wypłacać odszkodowania, biorąc pod uwagę sytuację finansową. Obecny stan niepewności utrudnia funkcjonowanie stolicy. Bardzo często się zdarza, że wystawiamy działki na sprzedaż i wówczas dopiero zgłasza się osoba, która ma roszczenie.

Czy uważa pani, ze zwracanie w naturze jest najlepszym rozwiązaniem? Czy nikt nie powinien otrzymać odszkodowań?

Z naszego punktu widzenia zwracanie w naturze jest bezkosztowe, a przypominam, że Warszawa również zmaga się ze spowolnieniem gospodarczym.

Jak pani wspomniała, często się zdarza, że na zwracanym gruncie znajduje się już nowa nieruchomość. Co wtedy?

Nowy właściciel musi zwrócić nakłady. Ceny gruntów w Warszawie są tak wysokie, że taka operacja zawsze się opłaca.

Następnie, jeżeli jest to kamienica z lokatorami, nowy właściciel podnosi czynsz tak wysoko, że lokatorzy nie są w stanie go płacić i lądują na bruku.

Niestety, tak się czasem dzieje. To jest jeden z najpoważniejszych skutków społecznych braku ustawy porządkującej sprawy dekretowe. Jednak zmieniliśmy przepisy w mieście, dzięki czemu takie osoby mogą starać się o mieszkania komunalne na bardzo preferencyjnych warunkach.

Myślę, że obywatelom stolicy ciężko będzie żyć w mieście, w którym wszystko jest prywatne.

Owszem, ale prawo to prawo i musimy go przestrzegać. Jednak wprowadziliśmy m.in. możliwość uzyskania mieszkań komunalnych po to, aby skutki tych przepisów były jak najmniej szkodliwe społecznie.

Dekret Bieruta jest dla współczesnych wiążący. Przyznawał poprzednim właścicielom możliwość zgłoszenia do końca 1949 roku wniosku o przyznanie prawa wieczystej dzierżawy, a następnie o prawo własności czasowej, a od 1961 roku o prawo użytkowania wieczystego. Gmina miała obowiązek uwzględniania wniosków, jeżeli korzystanie z gruntów przez dotychczasowych właścicieli dało się pogodzić z przeznaczeniem tych gruntów określonym w planie zabudowy. Jednak postanowienia dekretu były przez ówczesne władze komunistyczne nagminnie łamane. Wobec tego mamy związane ręce. Jeśli pozbawiony swojej własności właściciel wystąpił z wnioskiem o własność czasową i mu jej odmówiono, to dziś przysługuje mu roszczenie. W konsekwencji dzisiejsze roszczenia to efekt naruszenia prawa przez rządzących w PRL. Policzyliśmy, że wszystkie odszkodowania wyniosą 17 mld zł.

Czyli należy rozumieć, że Warszawa została zostawiona sama z tym problemem?

Od 25 lat Warszawa radzi sobie sama z konsekwencjami dekretu Bieruta, a odszkodowania wypłacane są z pieniędzy miasta, poza gruntami, które należą do Skarbu Państwa.

Czy Warszawa może liczyć na pomoc?

Opracowaliśmy dwie koncepcje. Przepisy powinny zostać tak zmienione, żeby możliwe było wypłacanie Warszawie środków pomocy z budżetu państwa na wypłatę odszkodowań do 200 mln zł rocznie, za zgodą ministra Skarbu Państwa. Złożyliśmy do właściwych ministerstw oraz Kancelarii Sejmu, Senatu i Prezydenta również projekt, zakładający utworzenie funduszu, który dysponowałby środkami uzyskanymi ze sprzedaży, ale także komercyjnego wykorzystania nieruchomości (np. wydzierżawiania) należących do Skarbu Państwa i Warszawy. Chodzi m.in. o nieruchomości należące do rodzin, których żaden z członków nie przeżył wojny. Po takie grunty w najbliższym okresie nie zwrócą się spadkobiercy, więc można by wykorzystać potencjał takich nieruchomości do zarabiania środków na wypłatę odszkodowań. Jednak jako miasto nie mamy inicjatywy legislacyjnej, więc liczymy na to, że konstytucyjnie umocowane organy nam pomogą i skierują do Sejmu odpowiedni projekt ustawy.

Parlament obecnie zajmuje się projektem, który przewiduje, że stolica w latach 2014-2016 będzie mogła dostać z Funduszu Reprywatyzacji do 200 mln zł rocznie. Czy to jest projekt zgodny z państwa oczekiwaniami?

Bardzo mnie cieszy, że parlament podjął prace nad przyznaniem Warszawie możliwości korzystania z rezerwy funduszu reprywatyzacyjnego. W naszej ocenie jest to krok w bardzo dobrą stronę. Te zmiany pomogą miastu w realizacji wyroków odszkodowawczych, choć przy skali problemu w Warszawie nie rozwiążą go kompleksowo.

Prawo jest prawem i musimy go przestrzegać. Ponad 90 proc. powierzchni Warszawy należało do właścicieli prywatnych i dlatego tak wiele miejsc jest przedmiotem postępowania zwrotowego

@RY1@i02/2013/219/i02.2013.219.08800020a.801.jpg@RY2@

Fot. Marcin Kaliński

Hanna Gronkiewicz-Waltz prezydent Warszawy

Rozmawiała Paulina Bąk

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.