Promować swoich, nie zamykając się na gości
Karty mieszkańca płacącego podatki na terenie danej gminy to sposób na zwiększenie wpływów z PIT do kasy samorządu. Lokalne inicjatywy muszą być przemyślane, by nikt nie zarzucił nieprawidłowości
Samorządowcy różnymi sposobami starają się zachęcić mieszkańców do płacenia PIT w lokalnych urzędach skarbowych. To metoda na zwiększenie wpływów z podatków dochodowych od mieszkańców i firm, których część zasila budżety samorządowe. Kampanie adresowane są do osób przyjezdnych, na co dzień mieszkających i pracujących w danych miastach, które jednak rozliczają się z podatku dochodowego od osób fizycznych (PIT) w swoich rodzinnych miejscowościach.
Jedną z zachęt jest karta mieszkańca. Przykładowo podwarszawskie Piaseczno postawiło na Kartę Dużej Rodziny adresowaną do wychowujących troje lub więcej dzieci, bez względu na kryterium dochodowe. Karta występuje w dwóch odmianach: KRD 3+ oraz KDR 4+. Przysługuje ona dzieciom i młodzieży do 18. roku życia lub do 24. roku życia w przypadku kontynuowania nauki oraz ich rodzicom bądź opiekunom prawnym.
W minionym tygodniu uchwałę w sprawie Karty Warszawiaka i Karty Młodego Warszawiaka podjęła Rada m.st. Warszawy. Na stronie stołecznego ratusza przywileje propagowane są pod hasłem: "Płać PIT w Warszawie i korzystaj z ulg w transporcie, kulturze i sporcie". Jest tam też informacja, że "Karta Warszawiaka ma obowiązywać w obu strefach biletowych, czyli będą mogli z niej korzystać ci, którzy mieszkają w stolicy, ale do pracy dojeżdżają pod Warszawę".
- Jesteśmy zaniepokojeni tą uchwałą. Nie żyjemy w czasach średniowiecza, żeby miasta miały się zamykać w swoich murach i rogatkach. Duże ośrodki miejskie powinny rozumieć małe i to, że razem tworzymy miejskie organizmy metropolitalne - mówi Krzysztof Kasprzycki, rzecznik prasowy Urzędu Miasta Piaseczno. - ZTM jest monopolistą, jeśli chodzi o transport w Warszawie, i dlatego rozważamy skargę do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Być może będziemy chcieli też negocjować korzystniejsze warunki dopłat do biletów dla naszych mieszkańców. Tylko w tym roku do karty miejskiej dopłaciliśmy 7,2 mln zł.
Piaseczno pod uwagę będzie też brało wycofanie się z dopłat do wspólnego biletu lub stworzenie alternatywnej komunikacji, np. do stacji metra na Kabatach.
Równi czy nierówni
Warszawski pomysł budzi wątpliwości natury prawnej. Chodzi przede wszystkim o zgodność z Konstytucją RP i zapisaną w niej zasadą równości obywateli. Poza tym uzależnienie prawa do ulgi od płacenia PIT może oznaczać dyskryminację zarówno osób przyjezdnych, jak i niektórych mieszkańców. Przykład? Studenci, którzy przyjeżdżają na studia z innego miasta i żyją ze stypendium, które nie podlega opodatkowaniu podatkiem dochodowym od osób fizycznych. Im przysługiwać będzie tylko ulga dla studenta. Rozwiązanie może dyskryminować warszawiaków rolników, którzy płacą jedynie podatek rolny.
- System powinien zachęcać do płacenia podatków w danym mieście. Pytanie, czy to, co zaproponowali stołeczni radni, jest spójne wewnętrznie i czy miastu się opłaci, a ponadto czy jest oparte na właściwych podstawach prawnych - zauważa dr Ryszard Piotrowski, konstytucjonalista z Uniwersytetu Warszawskiego.
- Jestem przeciwniczką różnicowania mieszkańców w obrębie wspólnot samorządowych. To nadużycie konstytucji i ustawowego obowiązku podatkowego - uważa prof. Genowefa Grabowska z Uniwersytetu Śląskiego. Jak podkreśla, zaburza to równość mieszkańców. Poza tym nie można wszystkiego sprowadzać do kwestii płacenia podatku dochodowego (PIT) w danym mieście. Osoby dojeżdżające do pracy z jego okolic płacą w tym mieście podatki pośrednie (kupując towary i usługi), przyczyniając się do dochodów przedsiębiorstw (także tych, w których są zatrudnieni), których część wpływa do miejskiej kasy w postaci udziału w CIT.
Czy resort zmieni przepisy
Inną kwestią jest weryfikowanie prawa do zniżki do ulgi w cenach biletów na podstawie płacenia PIT.
Jak poinformowała nas Magdalena Jadziewicz-Kasak z wydziału prasowego stołecznego ratusza, nadal trwają prace nad systemem weryfikacji warszawiaków. Miasto zakłada, że powinna być automatyczna, czyli osoba zgłaszająca się po kartę na podstawie swoich danych będzie weryfikowana w systemie, który odpowie, czy jest wśród stołecznych podatników. - Prowadzone są rozmowy z Ministerstwem Finansów nad możliwą formą współpracy w tym zakresie. Jednak w początkowej fazie prawdopodobnie niezbędne będzie okazanie pierwszej strony PIT dla potwierdzenia opłacania podatku w Warszawie - twierdzi Magdalena Jadziewicz-Kasak.
Ale nawet gdyby przyjąć, że podatnik będzie przedstawiał pierwszą stronę zeznania rocznego, nie zamyka to drogi do złożenia korekty tego zeznania ze wskazaniem innego urzędu skarbowego w innym mieście już dzień po przedstawieniu go jako podstawy do ulgi przy zakupie karty. Gdyby weryfikacja miała odbywać się na podstawie zaświadczenia wydawanego przez urząd skarbowy na wniosek samego podatnika, to i tak konieczna będzie zmiana ustawowa, która umożliwi urzędom skarbowym wydawanie takich zaświadczeń. W obecnym stanie prawnym fikus nie może sam przekazywać takich informacji gminom, ponieważ zgodnie z art. 293 ustawy z 29 sierpnia 1997 r. - Ordynacja podatkowa (t.j. Dz.U. z 2012 r. poz. 749 z późn. zm.) indywidualne dane podatnika z deklaracji podatkowej oraz innych dokumentów składanych przez podatników są objęte tajemnicą skarbową.
OPINIE EKSPERTÓW
@RY1@i02/2013/196/i02.2013.196.088000900.803.jpg@RY2@
Dr Irena Ożóg doradca podatkowy, partner zarządzający w kancelarii Ożóg i Wspólnicy
Idealny model zakłada, że wszyscy, którzy korzystają z usług publicznych w danej miejscowości, płacą w niej swoje podatki, bo wtedy samorząd ma środki na sfinansowanie tych usług. Jednak powiązanie prawa do ulg w kartach mieszkańca z PIT nie będzie proste. Będzie wymagało działań dostosowawczych na szczeblu ustawowym, bo w grę wchodzi nie tylko tajemnica skarbowa, lecz także ochrona danych osobowych. Ludzie zawsze, gdy istnieje możliwość zaoszczędzenia pieniędzy, korzystają z niej. Nie można więc wykluczyć nieefektywnego wypływu publicznych środków z kasy samorządowej. Może należałoby weryfikować uprawnienia na podstawie dokumentu o zatrudnieniu, a w przyszłości na podstawie jakiejś karty identyfikacyjnej podatnika? Ale to wymaga informatyzacji wszystkich służb publicznych.
@RY1@i02/2013/196/i02.2013.196.088000900.804.jpg@RY2@
Dr hab. Wojciech Morawski Katedra Prawa Finansów Publicznych UMK
Dość sceptycznie oceniam możliwość wprowadzenia rozsądnego mechanizmu nagradzania osób płacących podatki w danym mieście. Podatek dochodowy płaci się w miejscu zamieszkania, nie zaś zameldowania. Gmina nie ma dostępu do ewidencji podatkowej, więc musi przyznawać uprawnienia na podstawie zameldowania. Poza tym mam wątpliwości, czy nie dojdzie do naruszenia zasady swobody przepływu pracowników wewnątrz UE (art. 45 Traktatu o Funkcjonowaniu UE) lub w ogóle zakazu dyskryminacji (art. 18 TFUE). Mieszkaniec miasta, które wprowadziło preferencję, będzie ponosił niższe koszty np. dojazdu do pracy niż osoba zamieszkała w innym kraju UE wykonująca czasowo pracę w tym mieście. Oczekujemy, że za wejście do muzeum w Paryżu zapłacimy tyle samo co Francuz, tymczasem Francuz w niektórych miastach w Polsce będzie musiał zapłacić więcej niż mieszkaniec tego miasta.
Grażyna J. Leśniak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu