Sezon na referenda w pełni: po Elblągu - stolica
Do delegatury Krajowego Biura Wyborczego w Warszawie wpłynęło 233 tys. podpisów domagających się głosowania w sprawie odwołania prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz. Trwa sprawdzanie, czy są ważne
Aby referendum się odbyło, pod inicjatywą musi złożyć podpisy 10 proc. uprawnionych do głosowania, czyli ok. 134 tys. warszawiaków. Biorąc pod uwagę liczbę podpisów zebranych, jest szansa, że do niego dojdzie.
- By referendum było ważne, do głosowania musi pójść 389 tys. warszawiaków. Determinacja jest duża, więc frekwencja będzie. Zwłaszcza że Warszawa we wszystkich wyborach szczyciła się dużym zaangażowaniem obywatelskim - mówi burmistrz stołecznej gminy Ursynów, organizator zbierania podpisów pod wnioskiem o referendum, Piotr Guział.
W przypadku referendum zwołanego przez społeczeństwo nic nie ma do powiedzenia samorząd stolicy, czyli Rada Warszawy. - Decyduje lokalne społeczeństwo. Rada miasta ma wpływ na odwołanie włodarza tylko wtedy, gdy wniosek wypływa od niej, np. w przypadku nieudzielenia prezydentowi absolutorium. W tym przypadku, milczy. Decydują bezpośrednio mieszkańcy stolicy - mówi prof. Adam Jaroszyński, prawnik Rady Warszawy.
Kiedy w stolicy odbędzie się referendum, jeszcze dokładnie nie wiadomo. - Mamy 30 dni na sprawdzenie, czy podpisy są złożone prawidłowo, a co za tym idzie, czy ich liczba jest wystarczająca do zwołania referendum - mówi Anna Lubaczewska, dyrektor stołecznej placówki Krajowego Biura Wyborczego. - Po zweryfikowaniu podpisów urząd ogłasza postanowienie o ogłoszeniu referendum. Powinno się ono odbyć najpóźniej 50 dni po ogłoszeniu. Zakładając, że liczba podpisów będzie wystarczająca, referendum odbędzie się prawdopodobnie na początku października - mówi dyrektor Lubaczewska. Dodaje, że komisarz wyborczy określi także wzór i treść karty do głosowania (art. 25 ust. 1 ustawy z 15 września 2000 r. o referendum lokalnym (t.j. Dz.U. z 2013 r. poz. 706).
Referendum będzie skuteczne, jeśli weźmie w nim udział co najmniej 3/5 liczby mieszkańców miasta, którzy głosowali w ostatnich wyborach na prezydenta stolicy. Odwołanie prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz nastąpi, jeśli tak zdecyduje więcej niż połowa mieszkańców biorących udział w głosowaniu (liczą się tylko ważne głosy). Zważywszy że wybory samorządowe przypadają na jesień przyszłego roku, wiele wskazuje na to, że, jeśli odwołanie Hanny Gronkiewicz-Waltz będzie skuteczne, przez kilka miesięcy będziemy mieć nowego prezydenta stolicy. Pozostaje pytanie o tymczasowego komisarza. Prezes Rady Ministrów może na to stanowisko powołać także osobę odwołanego włodarza miasta.
Referendum w stolicy wzbudza ogromne zainteresowanie, tym bardziej że jest to kolejne takie wydarzenie w kraju. Nie tak dawno głośno było o Elblągu, gdzie w referendum na prezydenta miasta zwyciężył kandydat PiS. Ale były i przypadki mniej nagłośnione.
W referendum, które odbyło się w kwietniu tego roku, odwołano np. burmistrza Nasielska. Na 15,8 tys. uprawnionych do głosowania w referendum odwoławczym udział wzięło prawie 5,9 tys. mieszkańców, czyli 3/5 tych, którzy głosowali w wyborach na burmistrza w 2010 r. Za odwołaniem opowiedziała się większość - 3,3 tys. mieszkańców. W przedterminowych wyborach, które odbyły się w Nasielsku, w drugiej turze (21 lipca) wygrał Bogdan Ruszkowski, bezpartyjny.
Jednak nie wszędzie referenda zmierzające do odwołania burmistrza czy wójta się powiodły. Na przykład w Celestynowie na Mazowszu, w lutym tego roku, do głosowania stawiło się tylko 21 proc. uprawnionych do głosowania mieszkańców. Frekwencji zdolnej do odwołania włodarza gminy nie było też w Łomiankach czy Zakopanem.
Monika Górecka-Czuryłło
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu