Gminy nie chcą wspólnych ubezpieczeń. Nawet w dobrym towarzystwie
Samorządy wolą płacić słono uznanym na rynku firmom, zamiast zakładać towarzystwa ubezpieczeń wzajemnych. Dlaczego? Bo to wymaga zrzeszenia się dziesiątek podmiotów. A za tym stoi zmiana mentalności
Wraca pomysł zakładania towarzystw ubezpieczeń wzajemnych (TUW). Fundacja propagująca ten pomysł organizuje spotkania informacyjne w gminach. Zachęca samorządy do wzajemnych ubezpieczeń, przekonując cenami niższymi niż u ubezpieczycieli komercyjnych. Choć takie towarzystwa działały skutecznie w przedwojennej Polsce i nadal są popularne na zachodzie Europy, samorządy wciąż są sceptyczne. Podobnie jak specjaliści od rynku ubezpieczeniowego. Za niskimi kosztami idzie bowiem ryzyko niskich odszkodowań, a nawet ich braku w razie większych zniszczeń czy kataklizmów.
- Potrzebna jest analiza zarówno kosztów, jakie samorządy mają ponosić, jak i możliwości wypłaty odszkodowań w poszczególnych sytuacjach - tak krótko ocenia pomysł towarzystwa ubezpieczeń wzajemnych, które miałyby zakładać samorządy, zastępca skarbnika w gminie Biała Podlaska Maciej Buczyński. Tam m.in. było organizowane spotkanie Fundacji Wspierania Ubezpieczeń Wzajemnych. Skarbnik przyznaje, że pytań dotyczących TUW samorządy mają sporo, a odpowiedzi na razie nie ma.
- Potrzebna jest np. analiza finansowa, ile takich gmin powinno wejść do towarzystwa, by była możliwość wypłaty odszkodowań. Kilkanaście, kilkadziesiąt... A może jeszcze więcej. Trzeba też policzyć zyski i straty związane z niskimi opłatami, ale też z reasekuracją - mówi Buczyński. Samorządowcy dodają, że może jest to dobry kierunek, ale na razie mało znany. A doświadczone towarzystwa ubezpieczeniowe mają już swoją markę na rynku. Jednak ubezpieczenie w nich jest droższe, niż to, które mogłyby proponować TUW.
Wielcy gracze lepsi
Powstaje pytanie, czy duże firmy ubezpieczeniowe działające na rynku mają ofertę atrakcyjną także dla małych, niezamożnych samorządów?
- PZU ma takie same procedury oceny ryzyka i jego wyceny niezależnie od stopnia zamożności klienta - mówi Rafał Kiliński, dyrektor zarządzający ds. klienta korporacyjnego z PZU SA. - Patrzymy na ryzyko. W ubezpieczeniach ktoś, kto nie dysponuje nadwyżką w budżecie, powinien mniej uwagi zwracać na cenę ochrony, a bardziej skupiać się na realności ochrony. Zdaniem przedstawicieli PZU podstawową zaletą i tym samym wadą TUW jest zasada wzajemności. Co oznacza z jednej strony mniejsze koszty funkcjonowania, wynikające m.in. z dodatkowej zasady non profit, ale z drugiej strony większe ryzyko dla ubezpieczonego, zwłaszcza w przypadku dużych szkód spowodowanych katastrofą. One mogłyby wyczerpać możliwości finansowe TUW, a co za tym idzie, wymusić partycypację w szkodach wszystkich uczestników związku na zasadach wzajemności.
- Jeżeli TUW jest silny kapitałowo - kapitałem swoich udziałowców albo dzięki reasekuracji u silnego gracza rynkowego - to pokrycie w TUW niczym nie różni się co do jakości finansowej od oferty komercyjnego zakładu ubezpieczeń - podkreśla Rafał Kiliński.
Przedstawiciele działających na rynku towarzystw ubezpieczeniowych wskazują na jeszcze jeden problem. Twierdzą, że ceny ubezpieczeń dla samorządów są obecnie na bardzo niskim poziomie.
- Cały portfel ubezpieczeń w tej grupie oscyluje na granicy rentowności - mówi Leon Pierzchalski, dyrektor departament ubezpieczeń majątkowych w UNIQA. - Ubezpieczane mienie jest w wielu gminach i powiatach narażone na często występujące zagrożenia. Dotyczy to np. majątku w bardzo złym stanie technicznym, chodzi o budynki komunalne czy budowle infrastruktury miejskiej, które są mało odporne na działanie np. pożaru czy katastrofy budowlanej. Coraz częstsze są również zagrożenia wynikające z negatywnych warunków atmosferycznych. To wszystko oznacza, że tylko mocni kapitałowo ubezpieczyciele są gwarantem stabilnej ochrony ubezpieczeniowej.
Idą własną drogą
Na razie w Polsce nie powstały samorządowe TUW, choć trwa akcja promocyjna prowadzona przez Fundację Wspierania Towarzystw Ubezpieczeń Wzajemnych. Samorządy wolą w inny sposób szukać oszczędności w ubezpieczeniach. Warszawa np. przygotowała specjalny Warszawski Program Ubezpieczeniowy na lata 2014-2015, który obejmuje ubezpieczeniem 948 jednostek organizacyjnych Warszawy w zakresie mienia, OC i komunikacji. Program istnieje już od roku 2012 i jest przedłużany co dwa lata, a polisy zawierane są corocznie.
- Składki na ten cel na lata 2012-2013 wyniosły ok. 30 mln zł na 70-80 mld wartości majątku, a nowy program na lata 2014-2015 został zawarty na 12-13 mln zł, co stanowi ok. 55 proc. oszczędności w stosunku do ubiegłego okresu ubezpieczeniowego - tłumaczy rzeczniczka warszawskiego urzędu miasta Agnieszka Kłąb.
Kompleksowe ubezpieczenia gminnego mienia w dużych firmach wyłanianych w przetargach to najczęstsza forma ubezpieczenia.
- W tym roku mamy PZU. Nasz majątek wart 4 mld zł ubezpieczamy na kwotę nieco ponad 3 mld zł, m.in. od zdarzeń losowych, ale też np. związanych z ochroną środowiska. Ubezpieczamy oczywiście też szkoły czy gminne ośrodki zdrowia - wyjaśnia sekretarz miasta Lublin Andrzej Wojewódzki. Popularne jest też korzystanie z brokerów, którzy dobierają firmy do potrzeb samorządów.
- TUW nie przystają do dzisiejszej rzeczywistości - mówi Leszek Świętalski, wójt gminy Stare Bogaczowice i przewodniczący Związku Gmin Wiejskich. - Lepiej w przetargu wyłonić brokera, który oferuje dobry, wszechstronny, a co najważniejsze bezpieczny produkt. Małe towarzystwo nie wejdzie w taką umowę, bo nie pokryje ewentualnych szkód. Choć można sobie wyobrazić, że taki TUW przystąpi do gminnego przetargu.
Gminy nie wszystko muszą ubezpieczać. Powszechnie ubezpieczają szkoły i placówki służby zdrowia. Jednak ulice i drogi już nie zawsze. Ich obowiązkiem jest dbanie o komunalny majątek, naprawianie ewentualnych szkód na swoim mieniu, ale obowiązku ubezpieczenia nie ma. - W mojej gminie kalkulujemy ryzyko i np. niektórych dróg, tych mniejszych, rzadziej uczęszczanych, nie ubezpieczamy - wyjaśnia Leszek Świętalski.
- Samorząd może też stworzyć rezerwę budżetową i z niej korzystać w przypadku awarii czy katastrof. To pewna forma zabezpieczenia się przed skutkami awarii, klęsk żywiołowych - mówi Andrzej Wojewódzki. Przyznaje, że był na spotkaniu dotyczącym TUW. - Program może być nawet dobry, idea w końcu nie jest nowa. Jednak wymaga pogodzenia interesów różnych samorządów. No i przy niskich opłatach grozi ryzykiem niewypłacalności - dodaje.
Samorządy próbowały tworzyć TUW kilka lat temu, ale albo się z nich wycofały, albo same towarzystwa ubezpieczeniowe przekształciły się wielkie firmy. Tak było z Towarzystwem Ubezpieczeń Wzajemnych Wielkopolska, która teraz jest Concordią.
Co daje uczestnictwo
Według Fundacji Wspierania Towarzystw Ubezpieczeń Wzajemnych uczestnistwo w TUW oznacza korzyści tj.:
w Możliwość skalkulowania niższej składki, czyli realne oszczędności w wydatkach.
w Możliwość pozyskania dodatkowych środków na zabezpieczenie majątku z funduszu prewencyjnego obligatoryjnie budowanego w każdym TUW.
w Lepiej dopasowany do rzeczywistych potrzeb produkt ubezpieczeniowy
w Odformalizowanie postępowania wyboru ubezpieczyciela, pozwalające na oszczędność czasu i ograniczenie kosztów.
w Usprawnienie zarządzania ubezpieczeniami w samorządzie dzięki skupienie zagadnień ubezpieczeniowych w jednym miejscu.
@RY1@i02/2014/117/i02.2014.117.08800060a.804.jpg@RY2@
Przykładowe kwoty ubezpieczeń szpitali (w zł)
OPINIA EKSPERTA
@RY1@i02/2014/117/i02.2014.117.08800060a.805.jpg@RY2@
Maciej Chłodnicki rzecznik prasowy Urzędu Miasta w Rzeszowie
Pomysł dotyczący towarzystw ubezpieczeń wzajemnych, w których podmiotami byłyby gminy, wydaje się ciekawy i atrakcyjny finansowo. Jest to jednak propozycja, którą dopiero można rozważać. Na razie całe mienie komunalne miasta jest ubezpieczone w jednej firmie, wyłonionej w drodze przetargu, co już i tak dało oszczędności rzędu kilkuset tysięcy. To na pewno tańszy wariant niż osobne ubezpieczenie każdej podległej miastu placówki, firmy, drogi. TUW mogą być jednak interesujące dla samorządów, zwłaszcza tych nie najbardziej zamożnych. Jednak niezbędna jest tu logika i odpowiedni program ich zakładania. Co z tego, że skrzyknie się kilka gmin, nawet w okolicach Rzeszowa, którym grożą te same niebezpieczeństwa, choćby podtopienia. Niska składka nie zapewni ewentualnych odszkodowań na wystarczającym poziomie. Nie jest jednak powiedziane, że do TUW muszą przystępować gminy z jednego województwa, z najbliższej okolicy. Tego typu ubezpieczeniami można powiązać rożne jednostki samorządu, nawet w skali kraju: jednym grożą częściej powodzie, innym wichury, gradobicia czy inne kataklizmy. Wówczas koszty na odszkodowania się rozkładają. Warto też zastanowić się nad możliwością ubezpieczenia w takich TUW np. uczniów, którzy i tak korzystają z rożnych firm ubezpieczeniowych. Dla wielu gmin pomysł może okazać się interesującą alternatywą dla komercyjnych ubezpieczycieli.
@RY1@i02/2014/117/i02.2014.117.08800060a.806.jpg@RY2@
dr Mariusz Bidziński prawnik, Wydział Prawa i Nauk Społecznych SWPS
Problem ubezpieczeń mienia gminnego nie jest wcale taki prosty. W firmach ubezpieczeniowych wykupuje się pakiet za pewną cenę. Są w nim np. odszkodowania za powodzie, gradobicia, lawiny. Pytanie jednak, czy w naszej gminie wszystkie tego typu niebezpieczeństwa występują. Paradoksalnie elastyczność ubezpieczeniowa w specjalistycznych firmach nie jest duża. Ubezpieczenia wzajemne samorządów są alternatywą dla wielkich ubezpieczycieli. Atutem jest na pewno znajomość problemów regionu. Łatwiej w gronie lokalnych włodarzy określić zakres ubezpieczeń, składkę, zbudowanie pakietu. Co ważne, jest to forma elastyczna, którą można zmieniać podczas samorządowych spotkań. Łatwiej też reagować na potrzeby poszczególnych ubezpieczycieli. Oczywiście powstaje problem wysokości odszkodowań, która w przypadku ubezpieczeń wzajemnych zależy od składki. Jednak przy prężnie działającym samorządowym towarzystwie ubezpieczeniowym może się okazać, że dla gmin będzie to bardziej korzystne niż poleganie na wielkich firmach. Zwłaszcza jeśli lokalna ubezpieczalnia będzie inwestowała gromadzone środki. To u nas chyba dopiero formuła przyszłościowa, choć w Europie znana.
Monika Górecka-Czuryłło
Robert Biskupski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu