Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

2014 rok bez wielkich wydatków na inwestycje

2 lipca 2018

MACIEJ RAPKIEWICZ Im lepsze wyniki finansowe samorządy odnotują teraz, tym bardziej będą mogły się zadłużać w kolejnych latach, gdy popłyną środki z UE

Według wstępnych danych samorządy zakończyły zeszły rok z globalnym wynikiem 54,5 mln zł na minusie. Tymczasem prognozy zakładały deficyt na poziomie 8,8 mld zł. Skąd taki rozdźwięk?

Samorządy planują swoje budżety w sposób bardzo konserwatywny, wręcz pesymistyczny. Nie chcą narazić się na sytuację, w której budżet zostanie przekroczony. Zazwyczaj po stronie wydatków planuje się większe kwoty, by potem było z czego ciąć. Dlatego co roku jest tak, że gdy porównamy wykonanie budżetów do prognoz, to globalny rzeczywisty wynik samorządów jest dużo lepszy. W zeszłym roku różnica była rzeczywiście duża i wyniosła ponad 8,7 mld zł. Oczywiście to wstępne wyniki, ale nie spodziewałbym się większych wahań. Inna sprawa, że samorządy starały się oszczędzać z racji obowiązującego od 2014 roku indywidualnego wskaźnika zadłużenia. W miarę możliwości śrubowały ten dobry wynik, by wygospodarować sobie możliwości na wyłożenie wkładu własnego do inwestycji w nowej perspektywie finansowej UE. Bo im lepsze wyniki finansowe odnotują teraz, tym bardziej będą mogły się zadłużyć w kolejnych latach, m.in. na potrzeby projektów infrastrukturalnych.

Już wcześniej samorządy zapowiadały nadwyżkę na koniec 2014 r., pierwszą od 2007 r. W jakim stopniu ta perspektywa jest realna?

Pamiętajmy, że w dalszej mierze samorządy są zależne od gospodarki oraz tego, jakie będą wpływy do budżetu państwa z tytułu PIT i CIT. Są beneficjentem części tych dochodów. Rok 2014 to po pierwsze kolejny rok zaciskania pasa, a po drugie - rok, w którym jeszcze nie popłyną środki unijne z perspektywy 2014-2020. Zatem nie należy się raczej spodziewać bardzo wysokich wydatków inwestycyjnych. Dlatego nie wykluczałbym nadwyżki w samorządach na koniec tego roku, choć nie powinna być ona jakaś znacząca.

A czy jesienne wybory samorządowe nie utrudnią utrzymania w ryzach wydatków?

Na pewno pojawią się zapowiedzi przetargów i wielkich inwestycji, by pokazać mieszkańcom, że coś się dzieje. Jednak realnie patrząc, to, co miało się dokonać w cyklu wyborczym, już jest zaplanowane. W perspektywie kilku miesięcy nie sposób przeprowadzić nowych inwestycji na dużą skalę. Co najwyżej mogą pojawić się zapowiedzi, a wydatki nastąpią dopiero w kolejnych latach. Samorządy mają przecież inną rachunkowość niż firmy. Nie muszą pokazywać rezerw, ale to, co realnie wydały. Jeśli coś się obieca, to tego nie widać w budżecie bieżącym, ale w wieloletnim planie finansowym i budżetach w kolejnych latach.

Stąd pytanie, jak długo samorządom uda się tę ewentualną nadwyżkę utrzymać. Bo przecież jak Bruksela odkręci kurek z pieniędzmi, to znów na wiele lat regiony znajdą się pod kreską.

Wynik deficytowy jednostki samorządowej nie musi oznaczać czegoś złego. Oczywiście musi on być umiarkowany i powinna być zachowana możliwość finansowania go przy jednoczesnym zachowaniu limitów zadłużeniowych. Z kolei nowa perspektywa finansowa to możliwość inwestycji. Takie potrzeby widzę, np. jeśli chodzi o infrastrukturę. W czołówce ostatniego raportu "Financial Times" dotyczącego europejskich samorządów nie znalazła się nawet Warszawa, choć nie brakuje innych stolic z Europy Środkowo-Wschodniej. Między innymi dlatego, że wciąż odstajemy w kategoriach infrastrukturalnych.

Jednak z innej strony przedstawiciele Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju przekonują, że sytuacja finansowa polskich samorządów nie wygląda źle na tle europejskim. Ich zadłużenie wynosi 4,3 proc. PKB przy średnim poziomie zadłużenia dla całej Unii - 6,1 proc.

Argumentacja sprowadzająca się do jednego, wybranego wskaźnika pachnie nieco manipulacją. Przecież jako kraj też jesteśmy mniej zadłużeni niż Niemcy czy Francja, ale czy jesteśmy dzięki temu bardziej wiarygodni dla rynków finansowych? Nie, rentowności naszych obligacji skarbowych są wyższe, a na obsługę zadłużenia płacimy dwa-trzy razy drożej niż wspomniane państwa. Podobnie jest z samorządami - oceniając wysokość zadłużenia do PKB, trzeba wziąć pod uwagę więcej czynników: zakres zadań, strukturę samorządów, a później spojrzeć na wydatki na finansowanie długu.

Rząd zapowiedział systemowe zmiany w janosikowym, z którego niektóre samorządy wręcz się utrzymują. Czy jeśli do regionów trafi mniej pieniędzy z tej części subwencji wyrównawczej i subwencji regionalnej, nie spowoduje to zachwiania ich finansów?

To jest pytanie, w jakin stopniu mniejsze samorządy są w stanie sobie poradzić. Mają one z reguły mniej korzystną strukturę dochodów niż duże miasta, które mogą się wykazać dużo większą elastycznością i reagować na zmiany. Jeśli polityka będzie szła w stronę dalszego dokręcenia śruby szczególnie tym mniejszym samorządom, podział na samorządową Polskę A i B stanie się jeszcze bardziej wyraźny.

@RY1@i02/2014/039/i02.2014.039.18300070c.802.jpg@RY2@

FOT. MATERIAŁY PRASOWE

Maciej Rapkiewicz, ekspert ds. finansów publicznych w Instytucie Sobieskiego

Rozmawiał Tomasz Żółciak

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.