Dziennik Gazeta Prawana logo

Samorządy w narożniku. Ale zapowiadają walkę

14 grudnia 2016

AKTUALNOŚCI Brak dialogu, odbieranie kolejnych kompetencji, brak uzgodnień przy projektowaniu ustaw czy paraliżujące kontrole CBA. Lista zażaleń lokalnych władz wobec rządu jest długa

Zdaniem marszałka woj. mazowieckiego Adama Struzika tego rodzaju działania to efekt "antysamorządowej polityki", którą prowadzi obecny rząd. - Generalnie dostrzegam w Polsce tendencje centralistyczne i próby odbierania samorządom kolejnych kompetencji, na wszystkich szczeblach. Zaczęło się niewinnie, tzn. od odebrania nam ośrodków doradztwa rolniczego. W tej chwili trwają tam czystki kadrowe. Mam wrażenie, że partia rządząca chętnie kładzie rękę na poszczególnych obszarach życia nie po to, by coś usprawnić, tylko by przejąć stanowiska, czasami przez ludzi, którzy kompletnie nie znają się na rzeczy - komentuje marszałek.

Wtóruje mu Jerzy Stępień, współtwórca reformy samorządowej z 1990 roku. - Dziś zwycięża idea państwa centralizującego wszelką działalność. Tworzone są ciała wydmuszki, które mają udawać, że władza słucha się i konsultuje, ale tak naprawdę brakuje tam merytorycznej, niezależnej działalności eksperckiej - nie przebiera w słowach nasz rozmówca.

Oczywiście można te głosy traktować jako przejaw walki politycznej. Adam Struzik to prominentny działacz PSL, partii słynącej z nepotyzmu, od wielu lat rządzący Mazowszem i niekryjący się specjalnie ze swoim brakiem sympatii do PiS. Z kolei Jerzy Stępień otwarcie krytykuje partię Jarosława Kaczyńskiego za to, co dzieje się wokół sparaliżowanego od ponad roku Trybunału Konstytucyjnego. Sęk w tym, że to wcale nie są odosobnione opinie. Kilka miesięcy temu wszystkie największe i najważniejsze korporacje samorządowe (zrzeszające jednostki, którymi zarządzają ludzie z różnych środowisk politycznych lub niezależni włodarze) zawiązały porozumienie o ściślejszej współpracy. A wszystko pod roboczym hasłem: "Nie dla centralizacji". - Samorządy przestają być równorzędnym partnerem, z którym konsultuje się nowo tworzone prawo, zwłaszcza to, które dotyczy funkcjonowania lokalnych wspólnot - czytamy w przyjętym stanowisku.

Nastroje stara się tonować Szymon Szynkowski vel Sęk, poseł PiS i wiceprzewodniczący parlamentarnego zespołu ds. miast polskich. - Zwykle rząd ma naturalną tendencję do tego, by maksymalną liczbę decyzji skupiać w swoich rękach. Wynika to z faktu, że chce brać odpowiedzialność za podejmowane decyzje. Za czasów PO samorządy dotkliwie odczuły przerzucanie na nie kolejnych zadań, ale bez zapewnienia odpowiedniego finansowania - przypomina poseł. Przyznaje, że z jednej strony władza powinna być możliwie blisko obywatela, bo samorząd potrafi realizować lokalne potrzeby.

- Ale idąc do wyborów, PiS wyraźnie wskazywał, że wykonywanie części zadań na szczeblu samorządowym niekoniecznie się sprawdza. Dlatego być może stopniowo niektóre funkcje powinny przechodzić z powrotem na szczebel centralny. Jestem jednak zwolennikiem zachowywania tu rozsądnego balansu - stwierdza poseł Szynkowski vel Sęk. Pytany przez nas o liczne zarzuty związane z tym, że zmiany wprowadzane przez rząd nie są odpowiednio z samorządami konsultowane, bije się w pierś. - Błędów nie robi tylko ten, kto nic nie robi. Jeżeli samorządy czują się zmarginalizowane, a do mnie też takie głosy docierają, mogę zagwarantować ze swojej strony, że będę zachęcał ministrów do zwrócenia większej uwagi na potrzebę konsultacji - zapewnia poseł w rozmowie z DGP.

Tomasz Żółciak

C2-3

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.