Dziennik Gazeta Prawana logo

Co duże miasta sądzą o pomyśle z Pomorza

26 czerwca 2018

We Wrocławiu nie ma dzielnic, jest 48 osiedli, a na potrzeby wrocławskich budżetów obywatelskich (WBO) w roku obecnym działa 14 rejonów. Mieszkańcy zgłosili w tym roku prawie 800 projektów. Wszystkie muszą zostać sprawdzone pod kątem prawnym, finansowym i formalnym przez urzędników. WBO zakłada następnie proces konsultacji tych wszystkich projektów - czyli rozmawiamy w formie otwartych spotkań z mieszkańcami o każdym ze złożonych projektów. Dlatego WBO zaczyna się we Wrocławiu w styczniu, a głosowanie mamy na przełomie września i października. Moim zdaniem proces powinien być indywidualnie układany w czasie przez każdą gminę realizującą taki projekt. Wynika to ze specyfiki urzędu, liczby zgłaszanych projektów, ich zakresu itp. Dodatkowym elementem jest kalendarz, bo i on wpływa na całe przedsięwzięcie. Musimy uwzględniać np. święta, wakacje i ferie pod kątem planowanych spotkań z mieszkańcami.

Łódź od pierwszej edycji ma stałe terminy zgłaszania projektów i głosowania w ramach budżetu obywatelskiego i łodzianie są do tych terminów już przyzwyczajeni. Terminy są bardzo podobne do sopockiego projektu.

O ile regulamin budżetu obywatelskiego miasta Krakowa nie określa dat dziennych, w ramach których realizowane mogłyby być kolejne etapy budżetu obywatelskiego i kwestia dyskusji na temat ujednolicenia harmonogramu mogłaby pozostać otwarta, o tyle ze statutów rad dzielnic jasno wynikają pewne daty graniczne. Zgłaszanie propozycji zadań musi trwać do 31 marca, głosowanie musi zostać przeprowadzone do 30 czerwca, a wyniki głosowania i wskazanie zadań do realizacji ma być zatwierdzone w drodze podjęcia uchwał przez rady dzielnic do 31 lipca. Urząd Miasta Krakowa nie może pozwolić na to, żeby realizacja budżetu obywatelskiego na poziomie dzielnic i na poziomie ogólnomiejskim przebiegała oddzielnie, w związku z czym ewentualne zmiany w harmonogramie budżetu obywatelskiego Krakowa wymagałyby zmian osiemnastu uchwał Rady Miasta Krakowa w sprawie organizacji i zakresu działania poszczególnych krakowskich dzielnic.

Inicjatywa jest bardzo ciekawa. Harmonogram zaproponowany przez gminy z województwa pomorskiego jest jak najbardziej racjonalny. Rozważamy przyłączenie się i realizację programu Bydgoskiego Budżetu Obywatelskiego zgodnie z tym harmonogramem w przyszłym roku, również z gminami sąsiednimi.

Idea ujednolicania harmonogramów budżetów partycypacyjnych, zwłaszcza w takich aglomeracjach, w których przepływ mieszkańców pomiędzy poszczególnymi miastami czy gminami jest stały, wydaje się niezwykle cenna. Pomysł jest bardzo atrakcyjny, jednak Warszawa, ze względu na swój specyficzny kształt wynikający z tzw. ustawy warszawskiej i konieczności zaopiniowania budżetów dzielnic przez rady dzielnic do 31 sierpnia, nie mogłaby go u siebie wdrożyć. Czas, jaki ma Warszawa na przeprowadzenie całego procesu budżetu partycypacyjnego aż po wybór projektów w głosowaniu, jest tym samym krótszy niż czas, który mają na to inne samorządy w Polsce, które głosowanie przeprowadzają najczęściej na jesieni.

Inicjatywa wiceprezydenta Sopotu Marcina Skwierawskiego jest nam znana. Należy pamiętać jednak, że Lublin otoczony jest w dużej części przez gminy wiejskie, w których funkcjonuje mechanizm funduszu sołeckiego, z własnym kalendarzem działań. Poza tym na terenie Lublina funkcjonują silne jednostki pomocnicze, których nie ma np. w pobliskim Świdniku. Sytuacja w naszym obszarze, w którym mamy jedno duże miasto, a reszta to dużo mniejsze jednostki, jest inna niż w przypadku Trójmiasta.

Staramy się na bieżąco monitorować rozwiązania przyjmowane w innych miastach. Rozwiązania pochodzące z województwa pomorskiego również są nam znane. Ich wdrożenie byłoby możliwe w ramach Szczecińskiego Obszaru Metropolitalnego. Jednak w tej chwili tego typu rozwiązanie nie jest rozważane.

Aby odpowiedzieć na to pytanie, musiałbym najpierw poznać szczegóły tej inicjatywy. Wcześniej wskazywałem już na wartość jednolitych podstaw prawnych budżetów partycypacyjnych. Z innej strony w budżecie partycypacyjnym potrzebna jest pewna doza spontaniczności, uwzględnianie specyfiki lokalnej, np. związanej z przyzwyczajeniami dotyczącymi konsultacji społecznych (w Toruniu unikamy działań partycypacyjnych w okresie wakacyjnym) czy przyjętej w urzędach organizacji pracy związanej z planowaniem wydatków na kolejne lata. Dlatego powtarzam - wspólne podstawy tak, unifikacja procesów jedynie wtedy, gdy uda się uwzględnić uwarunkowania lokalne.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.