Dziennik Gazeta Prawana logo

Wyższe opłaty na otarcie łez

28 stycznia 2016

Zmianę wysokości stawek parkingowych rząd PiS po cichu traktuje jako gest w stronę władz lokalnych, które domagają się rekompensat za planowane podniesienie kwoty wolnej od podatku

Pomysł podwyższenia opłat za parkingi miejskie popierają zarówno przedstawiciele Prawa i Sprawierdliwości, jak i części sejmowej opozycji. Sprawie już przyglądają się urzędnicy Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa (MIB).

- Resort szczegółowo analizuje obowiązujące przepisy pod kątem wprowadzenia zmian w zakresie stref płatnego parkowania - odpowiada nam rzeczniczka resortu Elżbieta Kisil.

Nieoficjalnie wiadomo, że bardziej prawdopodobna jest opcja podniesienia górnych stawek opłat w ustawie. Resort infrastruktury tłumaczy, że opłaty parkingowe są daniną publiczną (i w związku z tym jej górna granica powinna być określona), jednak na ten moment całkowitej liberalizacji polityki parkingowej w samorządach nie można na 100 proc. wykluczyć. Jak bowiem twierdzi rzeczniczka MIB, taka możliwość wymaga "dodatkowej, szczegółowej analizy".

Postulaty samorządów oraz kierunek wstępnie przyjęty przez rząd i parlamentarzystów PiS popierają eksperci. - Bardzo dobry pomysł, który już dawno powinien zostać wdrożony - uważa Adrian Furgalski z Zespołu Doradców Gospodarczych TOR. - Dzisiaj stawki są tak niskie, że strefy parkingowe straciły swój sens, bo ludzie przyjeżdżają do pracy i zostawiają samochód na cały dzień, a miejsca te powinny być przecież wykorzystywane na chwilę, na przykład do załatwienia sprawy w urzędzie. Rotacja miejsc spadła, osób kontrolujących wniesienie opłaty jest za mało, więc nic dziwnego, że problem braku miejsc do parkowania stał się bardzo dotkliwy - wyjaśnia Adrian Furgalski.

Równie entuzjastycznie do podwyżek opłat odnosi się Michał Beim z Instytutu Sobieskiego. Jak dodaje, rząd nie musi decydować się na pełną deregulację, aby osiągnąć pożądany efekt. - Nawet jeśli prawo nakazuje, by maksymalna wysokość stawek była w ustawie, to Sejm może wpisać jakiś bardzo wysoki poziom, tak aby można było de facto dowolnie kształtować stawki - mówi ekspert.

Pytanie, na jak duże stawki zdecydują się samorządy, gdy powstanie możliwość podwyżek? Na razie miasta głośno o tym nie mówią. Ale już w nieoficjalnych rozmowach urzędnicy np. z Warszawy wskazują, że pierwsza godzina parkowania w ścisłym centrum miasta powinna kosztować przynajmniej 5 zł.

Samorządy jeszcze za czasów poprzednich rządów koalicji PO-PSL lobbowały za zmianami w przepisach dotyczących płatnego parkowania. W ubiegłym roku gminy wspólnie z operatorami parkingowymi wzięły udział w konferencji "Parkingi 2015 - zarządzanie, biznes, technologia". Jednym z głównych tematów była właśnie nowelizacja ustawy o drogach publicznych.

Poprzedni rząd jednak nie odważył się na taki ruch, zwłaszcza w okresie wyborczym. - Byłoby to równoznaczne z podwyżką podatków, czemu generalnie jesteśmy przeciwni. W końcu poza VAT trudno nam przypisać jakieś inne podwyżki danin - przekonuje Jan Grabiec, poseł Platformy Obywatelskiej i były wiceminister administracji i cyfryzacji. Ale dziś przedstawiciele PO nie ukrywają, że popierają pomysł podniesienia widełek ustawowych. - Dzisiejsze stawki za korzystanie z miejskich parkingów są niewystarczające - wskazuje poseł Grabiec. Ma jednak wątpliwości, czy możliwe jest całkowite zrezygnowanie z górnego limitu stawek. - Jest to swego rodzaju danina publiczna, której górna granica powinna być określona ustawowo - dodaje.

Przedstawiciele Kukiz15, nieformalnego koalicjanta PiS, do sprawy na razie podchodzą ostrożnie. - Teraz priorytetem jest reforma systemu dochodów jednostek samorządu terytorialnego - ucina Andrzej Maciejewski (Kukiz15), przewodniczący sejmowej komisji samorządowej.

Nie wszystkim samorządom jednak podoba się wizja droższych parkingów miejskich.

- Nie możemy wyprowadzać ruchu z centrum, wprowadzając zaporowe stawki za parkowanie. Wiele instytucji użyteczności publicznej znajduje się w centrach miast. Podnoszenie cen za parkowanie w ich pobliżu ogranicza do nich dostęp i różnicuje społeczeństwo. Zamożniejsi kierowcy zaparkują pod danym urzędem, a ubożsi nie - przekonuje Krzysztof Kosiedowski, rzecznik prasowy Zarządu Dróg Miejskich i Komunikacji Publicznej w Bydgoszczy.

Na drastyczne podwyżki nie zanosi się także w Lublinie. - Nie apelowaliśmy do rządu w kwestii podniesienia czy też uwolnienia możliwości decydowania o maksymalnych stawkach w strefie płatnego parkowania. W przeciwieństwie do miast, w których już od dawna stawka za pierwszą godzinę parkowania obowiązuje na maksymalnym poziomie, w Lublinie wyznaczone ustawą maksymalne 3 zł za pierwszą godzinę parkowania wprowadzimy dopiero od lipca (dziś jest 2 zł - red.), i to tylko w strefie centralnej - podkreśla Karol Kieliszek z kancelarii prezydenta Lublina.

W nieoficjalnych rozmowach przedstawiciele PiS sugerują, że liberalizacja polityki parkingowej byłaby swego rodzaju gestem w stronę samorządów, które nie tylko chcą większej kontroli nad przestrzenią miejską, ale również domagają się rekompensaty ubytków w ich dochodach w momencie podwyższenia przez rząd kwoty wolnej od podatku (docelowo z 3 do 8 tys. zł). Jak oceniają samorządy, zwiększenie kwoty wolnej od PIT co roku uszczupli ich dochody o blisko 7 mld zł. Z ostatnich rozmów przedstawicieli lokalnych władz z ministrem finansów wynika, że rząd nie zamierza w prosty sposób zwiększać ich udziału we wpływach z PIT, lecz liczy, że na rekompensatę złoży się kilka czynników, np. większa kontrola cen transferowych, korzyści wynikające z programu 500+ (mniej klientów pomocy socjalnej) i podzielenie się z samorządami wpływami z planowanego podatku od sklepów. Dopuszczenie wyższych opłat parkingowych byłoby więc kolejnym elementem układanki.

- Ten pogląd jest absurdalny - ocenia poseł PO Jan Grabiec. - Nie można kompensować samorządom ubytków poprzez podnoszenie podatków. Stawki nie powinny służyć dorabianiu przez samorządy, lecz kształtowaniu przez nie polityki komunikacyjnej. Poza tym strefy płatnego parkowania obowiązują w mniejszości samorządów, a dodatkowe zyski z podniesienia opłat liczylibyśmy co najwyżej w setkach milionów złotych, ale nie miliardach - wskazuje.

Pierwsza godzina parkowania w ścisłym centrum Warszawy powinna kosztować przynajmniej 5 zł - twierdzą stołeczni urzędnicy

@RY1@i02/2016/018/i02.2016.018.000000200.803.jpg@RY2@

Wpływy ze strefy płatnego parkowania w 2015 r.

Tomasz Żółciak

tomasz.zolciak@infor.pl

"Mordor" będzie jeszcze większy. Planiści mają niezwykły pomysł. Znikną korki? Więcej na

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.