Czy nasze miasta są przyjazne? A jeśli tak, to komu
Miasta w coraz większym stopniu stawiają na komfort życia, nowoczesne planowanie przestrzeni i przyjazną atmosferę. Czy im się to udaje i czy są w stanie pogodzić sprzeczne interesy różnych grup mieszkańców? To główne pytania do uczestników panelu dyskusyjnego "Czy nasze miasta są user friendly"
Dzięki środkom unijnym ostatnie lata spędziliśmy na zasypywaniu cywilizacyjnych dziur między Polską a Zachodem. Teraz inwestycyjne akcenty zaczynają się zmieniać. Coraz ważniejsze są rozwiązania, które podnoszą komfort życia.
Mieszkańcy chcą więcej
Ryszard Nawrocki, wójt gminy Stare Miasto, zwrócił uwagę, że samorządy często muszą rozważać, czy modne rozwiązania (np. infrastrukturalne) zostaną zaakceptowane przez wszystkich mieszkańców.
- Dużo mówi się o rozwiązaniach komunikacyjnych. W latach 80. cała wieś świętowała, gdy wybudowano kawałek drogi. Następnie budowano chodnik i też wszyscy się cieszyli. Dziś w naszej gminie wiejskiej jest ponad 20 km ścieżek pieszo-rowerowych i zderzamy się z opiniami, że to dzisiaj może jest modne, ale dlaczego z kostki, a nie z asfaltu... Wymagania mieszkańców są coraz większe. Zwłaszcza w takiej gminie jak moja, czyli położonej przy dużym mieście, gdzie jest duża liczba napływowych mieszkańców - stwierdził wójt.
Prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak wskazał, że jeszcze 50 lat temu stopień cywilizacyjny rozwoju miasta mierzono stopniem zmotoryzowania. Dziś, jego zdaniem, jest to bardziej wskaźnik zacofania. Zwrócił też uwagę, że w mieście żyje wielu ludzi, mają różne (często rozbieżne) potrzeby, co utrudnia wypracowanie kompromisu.
- Czasem mamy do czynienia z bardzo niskim poziomem akceptacji jednych grup w stosunku do innych, przykład: piesi, rowerzyści i kierowcy - powiedział prezydent Jaśkowiak. - Najłatwiej jest niewiele robić, czy chodzi o miasto, państwo czy firmę, bo wtedy nie ma emocji. Trzeba podejmować roztropne decyzje, czasami idąc pod prąd - skwitował Jacek Jaśkowiak.
Wiceprezydent Gdyni Bartosz Bartoszewicz stwierdził, że dwa dni przed dyskusją został jednym z pierwszych prezydentów w Polsce oddelegowany do spraw jakości życia. Jego zdaniem aktualnie jest moda na koncepcję smart city, czyli tworzenia miasta inteligentnego.
- W tej modzie nie ma nic złego, ale kluczowe jest to, jakie podejmuje się działania. Pytanie, jak to zmierzyć. Służyć temu może wypracowana międzynarodowa norma, którą dedykowano miastom inteligentnym. Są w niej zdiagnozowane wskaźniki istotne dla każdego człowieka, tj. bezpieczeństwo, czas dojazdu karetki, liczba strażaków, terenów rekreacyjnych itp. - wskazał wiceprezydent.
Niewielu Polaków wie, że Gdynia jest naszym drugim najbardziej górzystym miastem. Co z tego wynika?
- Gdybyśmy wprowadzili rower miejski pozbawiony jakichkolwiek "usprawniaczy" elektrycznych, być może mielibyśmy za kilka lat najbardziej zdrowe społeczeństwo w Polsce. Musimy dobierać takie rozwiązania, które uwzględnią specyfikę poszczególnych miast.
Sprzeczne interesy
Inną modą, na którą wskazał wiceprezydent, są budżety partycypacyjne.
- Część mieszkańców mocno lobbuje za jednym rozwiązaniem, np. by w miejscu parkingu stworzyć przestrzeń rekreacyjną. To są np. osoby posiadające dzieci, a nieposiadające samochodów. Gdy powstaje plac zabaw, pojawiają się przeciwnicy tego pomysłu, wskazujący, że mamy demokracją przedstawicielską, że trzeba ważyć interesy - dodał Bartosz Bartoszewicz.
Zdaniem Adama Mikołajczyka, prezesa zarządu Europejskiego Instytutu Marketingu Miejsc, zanim odpowiemy sobie na pytanie, czy polskie miasta są user friendly, powinniśmy jasno zdefiniować to pojęcie - kto jest użytkownikiem i jakie są jego kryteria przyjazności miasta.
- Nawet jeśli zrezygnujemy z użytkowników tymczasowych, takich jak studenci czy turyści, to i tak mamy do czynienia z mieszkańcami, którzy też mają bardzo różne kryteria oceny - wskazał ekspert.
Z pomocą przychodzi typografia mieszkańców, np. według ich stylów życia.
- Próbowaliśmy skategoryzować w ten sposób kilka miast, m.in. Kraków. Wyszło nam, że tzw. aktywiści miejscy to tylko 7,5 proc. mieszkańców. Podejrzewam, że w każdym mieście ta grupa to pewnie 5-10 proc. ogółu. Pozostali to mieszkańcy bierni lub samodzielni, którzy nie do końca wierzą w to, co robi miasto, wolą, by władza lokalna im po prostu nie przeszkadzała.
O swoich doświadczeniach z czasów wiceprezydentury w stołecznym ratuszu opowiedział Jarosław Jóźwiak, obecnie pracujący na stanowisku managing associate w Kancelarii Prof. Marek Wierzbowski i Partnerzy.
- Zawsze staraliśmy się podpatrywać rozwiązania zagraniczne. Takim przykładem jest system rowerowy Veturilo, który pierwotnie podejrzeliśmy w Paryżu. Zdarzało się też, że to my byliśmy trendsetterami, np. jako pierwsi wprowadzając jeden numer miejskiej infolinii połączony z aplikacją mobilną, pozwalającą zgłosić praktycznie dowolną sprawę związaną z funkcjonowaniem miasta - opowiadał Jarosław Jóźwiak. Wskazał też, że do pewnych nowych rozwiązań mieszkańcy muszą się po prostu przyzwyczaić. Tak było np. z siecią parkingów Park&Ride, które początkowo stały puste, a dziś pękają w szwach i wymagają rozbudowy.
W trakcie dyskusji pojawiło się pytanie, czy rozwiązania ograniczające mieszkańców, np. w zakresie nocnej sprzedaży alkoholu, także można uznać za user friendly.
- To kwestia celów, a nie mody. Komfort życia mieszkańców jest bardzo ważny, dlatego też wydzielamy strefy, gdzie można spożywać alkohol, by jedni mieszkańcy nie byli utrapieniem dla innych - przyznał Jacek Jaśkowiak.
Nocny burmistrz
Napięcie między sposobem użytkowania popularnej przestrzeni miejskiej a spokojem okolicznych mieszkańców można zaobserwować również w Warszawie, gdzie nadwiślański bulwar stał się jednym z ulubionych miejsc mieszkańców stolicy (zwłaszcza młodych). Jak wskazywał Jarosław Jóźwiak, Wisła jest wyzwaniem przynajmniej od końca lat 90., kiedy na wysokości Starego Miasta powstało kilkanaście lokali oferujących alkohol. Dzisiaj bulwar to przede wszystkim wyzwanie logistyczne, bo po każdej nocy pozostaje kilkadziesiąt ton śmieci do wywiezienia natychmiast.
- Konfliktu między życiem nocnym a mieszkańcami nigdy się nie da całkiem rozwiązać. Na szczęście Powiśle znajduje się w pewnej odległości od bulwaru, chociaż nie brakuje mieszkańców, którzy wieczorami wychodzą przed domy z urządzeniami do pomiaru natężenia dźwięku - mówił były wiceprezydent.
Jak zwrócił uwagę Adam Mikołajczyk, jednym ze sposobów, w jaki miasta mogą sobie radzić z uporządkowaniem życia nocnego, jest powołanie specjalnego pełnomocnika do tych spraw, zwanego czasami również "nocnym burmistrzem". Jako jedno z pierwszych miast na świecie takie stanowisko utworzył Amsterdam, gdzie w 2014 r. (chociaż myślano o tym już na początku millenium) objął je Mirik Milan. Obecnie takich urzędników zatrudnia 15 innych gmin w samej Holandii, a oprócz tego takie miasta jak Paryż, Tuluza czy Zurych.
Przyjazność to także kwestie związane z urbanistyką, planowaniem przestrzennym, stosunkiem zabudowy do wolnych przestrzeni czy zieleni miejskiej, architekturą czy szeroko rozumianym poczuciem estetyki. Jak zwrócił uwagę Ryszard Nawrocki, podstawową bolączką samorządowców w tej materii jest brak kodeksu urbanistycznego, który rodzi się w bólach.
- Dzisiaj to my musimy pilnować ładu, co jest bardzo trudne. Jeśli ktoś chce stawiać budynek, to ja nie mogę odmówić, jeśli działka obok jest zabudowana - mówił włodarz.
Najbardziej kontrowersyjną kwestią jest chyba estetyka przestrzeni miejskiej. Już Rzymianie stwierdzili, że o gustach się nie dyskutuje... Niemniej wiele zjawisk w przestrzeni miejskiej budzi niesmak, jak chociażby chaos powodowany przez witryny sklepowe czy billboardy. Do tego dochodzi kwestia architektury, którą samorządowcy wpuszczają do miasta - kontrowersyjne inwestycje jak Sky Tower we Wrocławiu, Sea Towers w Gdyni czy Złota 44 w Warszawie.
- Sea Towers pewnie ma tylu zwolenników, ilu przeciwników, ale jeśli spojrzy się na pocztówki z końca lat 20. XX w., to Gdynia przypomina Manhattan - przekonywał wiceprezydent Gdyni Bartosz Bartoszewicz.
TŻ, JK
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu