Dziennik Gazeta Prawana logo

Turysta bywa też utrapieniem

6 czerwca 2018

Duży - zwłaszcza sezonowy - ruch turystyczny to nie tylko okazja do zarobku dla mieszkańców. To także ogromne wyzwanie dla władz lokalnych. - Niestety realnym zagrożeniem jest rosnąca moda na wynajmowanie apartamentów - zgodnie stwierdzili uczestnicy dyskusji "Kac Wawa, czyli jak rozsądnie zarabiać na turystyce"

W coraz liczniejszych miastach turyści stają się nie tyle szansą zarobku, ile utrapieniem.

- Samorządowcy z Amsterdamu sondują na ulicach, gdzie kto nocuje, by namierzyć mieszkania przerabiane na tzw. aparthotele. W Wenecji dyskutuje się o zakazach dla wielkich promów, z których w jednym momencie wylewają się turyści. W Barcelonie pojawiają się grafitti "Tourists go home" - wyliczał prowadzący dyskusję Jakub Kapiszewski (DGP).

Samorządowcy uczestniczący w panelu dyskusyjnym nie byli zdziwieni takim podejściem ich zagranicznych kolegów.

- Nastała moda na mówienie źle o turystach. I, niestety, jest w tych opiniach trochę prawdy - oceniła Katarzyna Gruszecka-Spychała, wiceprezydent Gdyni. Jej zdaniem jednym z największych zagrożeń obecnie jest rosnąca skłonność do wynajmowania apartamentów. - Z turystycznego punktu widzenia nie jest to szkodliwe, ale boimy się, że apartamenty mogą zostać kupione przez osoby, które tu nie mieszkają, a mogłyby je wynajmować. To trochę zabija ducha miasta. To, co dzieje się latem we Florencji, to zgroza! Nie dlatego, że jest ciasno, tylko dlatego, że mieszkańcy się stamtąd wynieśli - argumentowała wiceprezydent Gdyni.

Wtórował jej Andrzej Strzechmiński, burmistrz Łeby. Zwracał uwagę, że jego licząca zaledwie 3,8 tys. mieszkańców miejscowość co sezon przeżywa inwazję turystów. Bywa, że w weekendy naraz przebywa tam ponad 100 tys. osób.

- Musimy przełknąć wszelkie niedogodności związane z obsługą tak olbrzymiej liczby turystów. Cała infrastruktura przygotowana jest jednak na utrzymanie 100 tys. mieszkańców. Bronimy się też przed apartamentowcami. Rezydenci w żaden sposób nie partycypują w kosztach funkcjonowania i utrzymywania miasta. Robi to tylko garstka mieszkańców - wskazywał burmistrz Strzechmiński.

Wiceprezydent Warszawy Michał Olszewski wskazywał na specyfikę stolicy.

- Około 80 proc. ruchu turystycznego to turystyka biznesowa. W 2016 r. odwiedziło nas 20 mln osób, z czego ok. 11 mln to pobyty jednodniowe. Samo lotnisko Okęcie obsługuje ok. 12 mln pasażerów, a Modlin ok. 3,5 mln. Widać więc, jaka jest skala obsługi turystyki ruchem lotniczym - stwierdził Michał Olszewski.

Druga charakterystyczna cecha Warszawy to zbalansowany ruch turystyczny.

- My nie mamy takich górek, jak miejscowości turystyczne i kurorty. Mimo to rośnie nam ruch indywidualny i to w tempie dwucyfrowym. Na szczęście wszystkie główne atrakcje są rozproszone na mapie Warszawy. Oczywiście w dużej mierze to efekt dostępności terenów czy istniejącej infrastruktury - wskazał wiceprezydent. Przyznał, że dziś miasto boryka się z problemem tłumnie odwiedzanych przez warszawiaków bulwarów wiślanych.

Bogdan Bielawski, Global Project President w firmie Smart Cities, zachęcał samorządy do zmiany nastawienia.

- Turystyka była, jest i prawdopodobnie nigdy nie zaniknie. Niektóre miasta mają górki, ale są też miejsca, gdzie 80-90 proc. ludności żyje z turystyki. Dlatego zachęcam do postrzegania sprawy turystyki w sposób bardziej biznesowy niż problemowy. Szukajmy rozwiązań. Turystyki nie zatrzymamy, a te miejsca, które próbują to robić, zwykle przegrywają. Jako gatunek jesteśmy stworzeni do eksplorowania. Dlatego szukajmy rozwiązań w zakresie przetwarzania danych i zarządzania zrównoważonymi zasobami - zachęcał Bielawski.

Były wiceprezydent stolicy zwracał uwagę, że biznes szybko, a na pewno dużo szybciej niż administracja publiczna, dososowuje się do potrzeb.

Duży ciężar obsługi ruchu turystycznego spoczywa jednak na barkach samorządu, przed którym stawiane są wyzwania inne niż te, którym sprostać musi biznes.

- Postawienie stacjonarnej toalety nad Wisłą kosztowało nas 4 mln zł. Nasze wszystkie bulwarowe pawilony są statkami, bo stoją na terenie zalewowym - powiedział Olszewski.

Jak w takim razie poradzić sobie z rosnącym ruchem turystycznym i niekorzystnymi trendami? Eksperci zwracali uwagę na rozwiązania technologiczne i wykorzystywanie danych w celu profilowania turystów. To pozwala odpowiednio układać strategię i kierować ofertę do takich turystów, jakich miasta chcą u siebie gościć.

- Technologia ma dostarczać wiedzę i rozpoznawać potrzeby turysty. Wtedy można odpowiednio zarządzać tym ruchem - powiedział Bogdan Bielawski z firmy Smart Cities.

- W kontekście nowych technologii nie ma czegoś takiego jak uniwersalne rozwiązania. Każde miasto potrzebuje zupełnie innych rozwiązań technologicznych - zwrócił uwagę Paweł Gogołek z firmy QRtag. - Staramy się badać ruch turystyczny: skąd ludzie przyjeżdżają, gdzie się poruszają. Korzystamy z różnych technologii, np. od operatorów komórkowych. To może być dość kontrowersyjne, ale taka strategia pozwala wyciągać bardzo interesujące wnioski, zmieniające wręcz sposób funkcjonowania całego miasta.

Z kolei samorządy muszą położyć większy nacisk na działania strategiczne.

- Chcemy bilansować ruch turystyczny, wydłużać sezon, ale na pogodę nie mamy wpływu. Jeśli będziemy mieć apartamenty bez właścicieli tam mieszkających, trudno się spodziewać, że będzie się tam toczyło jakieś życie. Zaczęliśmy się zastanawiać, czy jest możliwość ograniczenia tego procederu. Po badaniach stwierdziliśmy, że nie. I tak naprawdę tylko Berlin sobie z tym poradził, bo jest jednocześnie miastem i landem. W pozostałych miastach europejskich wygląda to lepiej lub gorzej, ale na koniec wszyscy przegrywali przed sądami konstytucyjnymi. Dlatego jedyne, co dziś możemy robić, to projektować czy profilować ruch turystyczny, np. pod turystów biznesowych. Taki turysta jest mniej inwazyjny, zostawia więcej pieniędzy i chętnie wraca - zdiagnozowała Katarzyna Gruszecka-Spychała, wiceprezydent Gdyni.

- Konieczna jest zmiana sposobu zarządzania i filozofii funkcjonowania administracji, by uczyć się, że porażka jest naturalnym elementem systemu. Pamiętajmy też, że turystyka jest dźwignią gospodarki i w przypadku Warszawy kilkakrotnie przewyższa nakłady poniesione na tę branżę - podsumował Michał Olszewski.

@RY1@i02/2018/108/i02.2018.108.21400050i.801.jpg@RY2@

fot. Ireneusz Rek

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.