Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Nie będziemy zgadzać się we wszystkim, ale możemy dyskutować

18 maja 2018

PAWEŁ SZEFERNAKER: Redukcja wynagrodzeń samorządowców była wcześniej zapowiedziana przez nasze środowisko polityczne. Powiem więcej, dołożyliśmy wszelkich starań, aby poprawka w załączniku do rozporządzenia redukująca poziom wynagrodzenia zasadniczego została zaopiniowana przez stronę samorządową

Jest pan usatysfakcjonowany tym, jak obecnie wyglądają relacje na linii rząd - samorząd?

Funkcję pełnomocnika ds. współpracy z samorządem terytorialnym pełnię dość krótko, bo dopiero od stycznia tego roku. Ponadto jest to nowa funkcja w strukturach rządowych. Myślę, że strona samorządowa działająca w ramach Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego ma powody do tego, by powiedzieć, że ta współpraca układa się dobrze. Oczywiście nie będziemy się zgadzać we wszystkim, ale warto mieć świadomość, że po drugiej stronie ma się partnera, który zajmuje się w administracji rządowej problemami zgłaszanymi przez stronę samorządową. Ze swojej strony mogę zapewnić, że jeśli tylko w ramach sprawowanej przeze mnie funkcji mogę wspierać samorządowców, to zawsze staram się to robić.

Skoro funkcja pełnomocnika ds. współpracy z samorządami jest tak istotna, to dlaczego powstała ona dopiero po ponad dwóch latach rządów PiS?

Jak wspomniałem, za rządów PO-PSL nie było funkcji pełnomocnika.

Ale przecież jesteście dużo lepsi i skuteczniejsi niż wasi poprzednicy.

Bardzo się cieszę, że ma pan takie zdanie na ten temat. To bardzo miłe (śmiech).

Chodziło mi bardziej o to, że to wy tak o sobie mówicie, w związku z czym po co porównywać się do poprzedników, zamiast wyznaczać nowe standardy?

Mamy 25-lecie funkcjonowania rządowo-samorządowej komisji wspólnej, wypracowane pewne unikatowe mechanizmy działania administracji państwowej i trzeba to pielęgnować. Cieszę się, że zaufano mi i mam dzisiaj zaszczyt współpracować z samorządami.

Samorządowcy narzekają jednak na marginalizowanie roli komisji wspólnej. Ważne inicjatywy legislacyjne idą drogą poselską z pominięciem komisji i tym samym opinii strony samorządowej. Swego czasu włodarze na znak protestu poważne rozważali możliwość zawieszenia swojego udziału w pracach tego gremium. Teraz samorządowcy czują się pominięci w sprawie planowanych cięć w ich uposażeniach.

Jeśli chodzi o redukcje w wynagrodzeniach, to takie działania były wcześniej zapowiedziane przez nasze środowisko polityczne. Rozporządzenie, które te wynagrodzenia ustala, od kilku tygodni było procedowane w związku z likwidacją tzw. gabinetów politycznych w samorządach, czyli stanowisk doradców i asystentów. Tak więc tryb, w jakim podjęto teraz poprawki redukujące poziom wynagrodzenia zasadniczego, wynika z tego, że odpowiednie rozporządzenie było już procedowane, znajdowało się na etapie Komitetu Stałego Rady Ministrów. Mimo to, jako pełnomocnik rządu ds. współpracy z samorządami, nie wyobrażałem sobie, by ta poprawka zawarta w załączniku do rozporządzenia nie trafiła do opinii komisji wspólnej przynajmniej w trybie obiegowym. Strona samorządowa uznała jednak, że ten tryb jest niewystarczający. Z naszej strony dołożyliśmy wszelkich starań, by taka opinia była.

Sposób rozegrania tej sprawy bardzo się nie spodobał samorządowcom. Grzegorz Kubalski ze Związku Powiatów Polskich tak określa sprawę w swoim felietonie: "ministerstwo uniknęło konsultacji społecznych, które musiałyby sprowadzić na resort gromy ze środowiska samorządowego. Zaopiniowanie projektu przez Komisję Wspólną zostało z kolei sprowadzone do rytualnej czynności pozbawionej rzeczywistego sensu".

Tyle że ja to wszystko wytłumaczyłem przed chwilą. W związku z tym, że rozporządzenie było już procedowane od paru tygodni, stąd ta poprawka i taki tryb. Ale pamiętajmy, że PiS najpierw przeprowadził obniżenie wynagrodzenia parlamentarzystów, a następnie zapowiedziało działania wobec osób pełniących funkcje wykonawcze w samorządzie.

Nie ma pan wrażenia, że w tej sprawie kara sięga dalej niż wina? Sprawa nagród dotyczy ministrów i ich zastępców, a po kieszeni dostaną parlamentarzyści i samorządowcy.

Opinia publiczna zareagowała na wynagrodzenia osób, które pełnią funkcję z wyboru, w taki, a nie inny sposób. Taka była decyzja naszego środowiska politycznego. W ramach proporcji uznano, że jeżeli zmniejsza się wynagrodzenie osób wybieranych w wyborach do parlamentu, to o tyle samo zmniejszono wynagrodzenie zasadnicze osób pełniących funkcje w samorządzie.

Jakie są priorytety pana i rządu PiS w sprawach samorządowych do końca tej kadencji?

Ciężko jest mówić o rozwiązaniach systemowych w sytuacji, gdy za chwilę formalnie rozpocznie się kampania wyborcza w samorządach. W naturalny sposób takich rozwiązań systemowych w ciągu kilku tygodni nie da się przeprowadzić. Na pewno jednak możemy mówić o kwestii finansów samorządowych i nowelizacji ustawy o finansach publicznych, narzędzi pozostających w dyspozycji regionalnych izb obrachunkowych czy o rozwiązywaniu bieżących problemów. Wielkim wyzwaniem byłaby nowelizacja kodeksu postępowania administracyjnego. To są zadania o charakterze systemowym, które trzeba podjąć w najbliższym czasie, choć jednocześnie trzeba zaznaczyć, że czas kampanii wyborczej nie sprzyja systemowym zmianom.

Ponoć macie zamiar wrócić do prac nad ustawą o regionalnych izbach obrachunkowych zawetowaną przez prezydenta. Kiedy należy spodziewać się nowej wersji projektu?

Nie chciałbym dziś podejmować zobowiązań, jaki będzie kształt nowej ustawy i kiedy pojawi się projekt. Na pewno jednak trzeba do tematu wrócić.

Jest pan spokojny o przygotowania i przebieg zbliżających się wyborów samorządowych?

Pamiętam, jak ustawa nowelizująca m.in. kodeks wyborczy przechodziła przez Sejm i jak wiele wątpliwości pojawiło się po drodze po stronie opozycji. Obecnie kierownictwo Krajowego Biura Wyborczego regularnie sprawozdaje Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu stan prac nad przygotowaniami do wyborów, odbywały się też komisje parlamentarne w tym temacie i można powiedzieć, że im więcej takich spotkań, tym mniej wątpliwości. Mam nadzieję, że wybory zostaną sprawnie przeprowadzone. Pamiętajmy, że organami nadzorującymi wybory są PKW i KBW. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji miało wpływ jedynie na wybór nowego szefa KBW i procedurę wyboru komisarzy wyborczych. Przypomnę, że na mocy obowiązującej ustawy resort zgłaszał kandydatów, których następnie opiniowała i powoływała Państwowa Komisja Wyborcza. Jesteśmy w kontakcie z PKW, a wszelkie pojawiające się po drodze wątpliwości są na bieżąco rozwiewane.

@RY1@i02/2018/096/i02.2018.096.18300030e.801.jpg@RY2@

fot. Maciej Zienkiewicz/Forum

Paweł Szefernaker wiceszef MSWiA, pełnomocnik rządu ds. samorządów

rozmawiał: Tomasz Żółciak

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.